Życie Bhattiego zagrożone
Piątek, 14 marca 2014 (18:30)Na początku marcu minęły trzy lata od tragicznej śmierci wielkiego człowieka, ministra Shahbaza Bhattiego (9 września 1968 – 2 marca 2011), zamordowanego przez islamskich terrorystów w Pakistanie. Ten katolicki męczennik, bo nie można nazwać go inaczej, członek pakistańskiego parlamentu i minister ds. mniejszości, odważnie opowiadał się m.in. przeciwko sekciarskiemu prawu o bluźnierstwie.
Tuż przed śmiercią jeden z dziennikarzy nagrał krótki wywiad z ministrem Bhattim (był jedynym chrześcijaninem w rządzie pakistańskim).
Wymowa i heroiczność wypowiedzi Bhattiego wskazują, że spodziewał się śmierci, nie bał się jej, wyznawał publicznie Jezusa, pomimo pogróżek, które otrzymywał. W końcu nie wahał się działać dalej w obronie prześladowanych, m.in. skazanej na karę śmierci katoliczki Asi Bibi (zob. film).
Na filmie słyszymy poruszające świadectwo: „Jestem gotowy umrzeć za obronę mojej chrześcijańskiej wiary, jestem gotowy kroczyć za Jezusem Chrystusem na sam krzyż. Znam znaczenie krzyża, nie ugnę się przed żądaniami fundamentalistów i nie pójdę na kompromis. Pomimo sił zła, które w postaci terrorystów z Al-Kaidy i organizacji talibów chcą w Pakistanie wprowadzić prawo szariatu, nie zostawię swoich ludzi, chrześcijan i innych cierpiących mniejszości religijnych”.
Wkrótce nie żył. Zamordowany w biały dzień w Islamabadzie. Tego dnia, „dziwnym” zrządzeniem losu, nie otrzymał ochrony. Został rozstrzelany w samochodzie, gdy wracał od swojej matki. Jeżeli zostanie beatyfikowany, a wiem, że takie starania są już czynione, niewątpliwie powinien zostać patronem polityków.
Śmierć Bhattiego wstrząsnęła Pakistanem. Ukazała przy okazji, że władze są zakładnikami bandytów, terrorystów i fanatyków. Śledztwo i poszukiwanie zabójców jest opóźniane, sprawcy nieznani. Oprócz tego w tym sekciarskim państwie instytucje państwowe zżera rak korupcji, szaleje jawna i bezkarna niesprawiedliwość, a brutalność życia codziennego degeneruje biedne społeczeństwo Pakistanu.
Gwałt na chrześcijanach trwa (o jednej z jego odsłon, bardzo dla mnie trudnej, pisałem tutaj).
Dlatego nie można bagatelizować kolejnych doniesień z tego kraju. Obecnie życie starszego brata ministra Shahbaza Bhattiego, Paula Bhattiego, jest także zagrożone. Paul Bhatti otrzymał niedawno list od pakistańskich organizacji terrorystycznych Tehrik-i-Taliban oraz Lashkar-i-Jhangvi, ostrzegający go, że podzieli los swego brata, jeśli nadal będzie domagał się sprawiedliwości w jego sprawie.
Innym prawnikom i świadkom zaangażowanym w sprawę Shahbaza także grożono śmiercią. Paul Bhatti mieszkał we Włoszech, gdy jego brat został zamordowany w 2 marca 2011 r., jednak szybko wrócił do swojego kraju, aby przejąć przewodnictwo w Lidze Mniejszości Pakistanu (All-Pakistan Minorities Alliance), którą założył jego brat.
Według słów Bhattiego, jego pragnieniem jest, aby mówić w imieniu osób marginalizowanych i uciśnionych w Pakistanie, walczyć o lepszą edukację i możliwości dla ubogich i dyskryminowanych. W Pakistanie często są to chrześcijanie, którzy stanowią około dwóch i pół procent populacji.
– W sytuacji braku stabilności najbardziej cierpią grupy mniejszościowe, zwłaszcza mniejszość chrześcijańska, która należy do najbiedniejszego sektora w Pakistanie – powiedział Paul Bhatti.
Mam nadzieję, że nie będziemy musieli wkrótce opisywać życia kolejnego zamordowanego męczennika. Dlatego modlitwa w intencji zagrożonego śmiercią katolika Paula Bhattiego jest bardzo wskazana. Do czego zachęcam.
Dr Tomasz M. Korczyński