Pseudoniepodległy byt państwowy...
Piątek, 14 marca 2014 (08:56)Referendum na Krymie oczywiście się odbędzie i raczej jego wynik jest jasny z tej racji, że na Krymie mieszka 60 procent ludności rosyjskiej. Wynik jest jasny w tym sensie, że mieszkańcy albo opowiedzą się za suwerennością, albo opowiedzą się za włączeniem wprost w struktury Federacji Rosyjskiej.
Pytanie jest inne: nie tyle, co zrobi Ukraina, bo Ukraina tutaj raczej nic nie zrobi. Nie jest w stanie podporządkować sobie Krymu ani militarnie, ani politycznie. Pytanie, co zrobi Rosja: czy będzie utrzymywała „niezależność” Krymu jako odrębnego „niepodległego bytu państwowego”, którego inne państwa poza nią nie uznają, czy też zdecyduje się na włączenie wprost w struktury federacyjne jako kolejnej republiki.
Wydaje mi się, że Rosja nie zdecyduje się na bezpośrednie włączenie w skład Federacji, raczej będzie optowała za rozwiązanie właśnie takim, jak w przypadku chociażby Osetii czy Abchazji – prawdopodobnie Krym będzie funkcjonował jako pseudoniepodległy byt państwowy, co oczywiście będzie się wiązało z tym, że będzie całkowicie uzależniony od Rosji pod względem i politycznym, i militarnym, i również surowcowym. Należy też zastanowić się, czy Rosja nie zamierza przeczekać kilka lat, aby dopiero po jakimś czasie próbować włączyć Krym do Federacji Rosyjskiej jako republikę.
Działania Rosji mogą być obliczone na taki scenariusz. Według mnie, nie ma znaczenia, co powie Unia Europejska, co powiedzą Stany Zjednoczone, co powie Ukraina. Tutaj przyszłość Krymu zależy całkowicie od Rosji. Zresztą od samego początku tego konfliktu wytwarzana jest pewna celowa sztuczność: mówi się o narodzie krymskim. Z technicznego punktu widzenia nie funkcjonuje coś takiego. Nie ma narodu krymskiego. Historia Krymu pokazuje, że zarówno Rosjanie, jak i Ukraińcy są tam ludnością przybyłą, to znaczy osadniczą. De facto narodem krymskim z historycznego punktu widzenia są Tatarzy, którzy teraz stanowią tam zupełną mniejszość. Tymczasem buduje się teraz sztucznie pojęcie narodu krymskiego, podczas gdy czegoś takiego nie ma. To jest też celowe ze strony Federacji.
Autor jest politologiem i wykładowcą WSKSiM w Toruniu.
Przemysław Wójtowicz