Dymisja, która niczego nie rozwiązuje
Czwartek, 13 marca 2014 (18:47)Nie ulega wątpliwości, że w momencie, kiedy podejmowano decyzję o powstaniu tak dużej strefy buforowej czy strefy zapowietrzenia, obejmującej osiem powiatów na długości blisko 300 km – a podejmował tę decyzję minister rolnictwa na wniosek głównego weterynarza kraju – to już wtedy trzeba było sobie zdawać sprawę, że konsekwencją tej decyzji będzie konieczność wykupu trzody chlewnej z tak olbrzymiego terenu.
Na to potrzebne będą nie tylko duże pieniądze, ale także firmy, które się tym zajmą. Mimo podjęcia tych decyzji 19 lutego, później przez wiele dni, a nawet tygodni, niewiele się działo. Rolnicy codziennie muszą karmić zwierzęta, a jakość ich mięsa po przekroczeniu 100 kg wagi obniża się, w związku z tym ceny tego rodzaju mięsa dramatycznie spadają.
Dopiero wyjście zdesperowanych rolników na ulicę spowodowało jakieś zainteresowanie próbą rozwiązania tej problematyki, tylko było już na to stanowczo za późno. Stąd można powiedzieć, że wczoraj pan minister Kalemba zderzył się ze swoistą betonową ścianą i zrozumiał, że bez wsparcia premiera, wicepremiera, Agencji Rezerw Materiałowych i ministra finansów, który powinien zorganizować na to pieniądze, nie jest w stanie nic w tej sprawie zrobić, i podał się do dymisji.
Natomiast ta dymisja oczywiście niczego nie rozwiązuje, bo przecież tej wieprzowiny nikt w dalszym ciągu nie kupuje. Rolnicy oczywiście muszą czekać, aż pojawi się nowy minister rolnictwa i być może szybko zabierze się do rozwiązywania tego problemu.
To pokazuje, w jaki sposób rzeczywiście funkcjonuje ten rząd: koncentruje się w wielu przypadkach tylko na sprawach PR-owskich, a te realne, dotyczące tzw. zwykłych ludzi, kompletnie go nie interesują. Gdyby rolnicy nie zablokowali dróg krajowych, to podejrzewam, że pies z kulawą nogą nie interesowałby się ich losem.
Autor jest posłem PiS, członekiem sejmowej Komisji Finansów Publicznych.
Zbigniew Kuźmiuk