• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Wietnamska policja fabrykuje dowody

Czwartek, 13 marca 2014 (18:24)

Bui Thi Minh Hang, blogerka i aktywistka na rzecz praw człowieka, przebywa w więzieniu od miesiąca. Została aresztowana w wyniku fałszywych oskarżeń, jednak policja nie potrafiła udowodnić jej winy.

Dlatego podczas przesłuchań zaczęła wymuszać na niej zeznania, a także poddała presji pięciu działaczy, którym kazała podpisać policyjną wersję zdarzeń i sfabrykowanych dowodów. Aktywiści odmówili. Hang także nie podpisała dokumentów. Ponadto rozpoczęła głodówkę w ramach protestu przeciwko fałszowaniu dowodów i wymuszaniu zeznań, które to działania nazwała „nielegalnymi”. Rodzina obawia się o stan jej zdrowia.

Ostatecznie Hang została oskarżona o „zakłócanie porządku publicznego”, oraz „utrudnianie ruchu”. Grozi jej od trzech miesięcy do trzech lat pozbawienia wolności.

Adwokat blogerki Tran Nhu Nam powiedział Radiu Wolna Azja (RFA), że władze starały się zmusić pięciu działaczy – Phan Duc Phuoca, Nguyena Vu Tama, Van Manh Buia, Thi Diem Thuya oraz Thi Thuy Tranga do obciążających zeznań przeciwko Hang.

Według adwokata, policja nie tylko przekroczyła swoje kompetencje, ale także złamała prawo komunistyczne, ponieważ kodeks karny zabrania w Wietnamie jakichkolwiek przymusowych zeznań.

„Na szczęście żaden ze świadków nie podpisał podrobionych dokumentów, więc dowodów nie ma”.

Z kolei portalowi AsiaNews adwokat Hang powiedział, że teraz czeka na zgodę władz, aby reprezentować w sądzie swoją klientkę, rozważa także złożenie skargi na oficerów śledczych.

Czterech z pięciu działaczy potwierdziło, że policja zmuszała ich do określonych wypowiedzi, aby udowodnić winę Hang.

Ponadto śledczy Tam Nguyen Vu nie pisał tego, co mówili aktywiści, ale to, co sam chciał usłyszeć.

11 lutego br. oprócz Bui Thi Minh Hang policja zaatakowała osoby jej towarzyszące, który przyszły odwiedzić i pocieszyć żonę aresztowanego miesiąc temu, ważnego dla ruchu demokratycznego w komunistycznym Wietnamie dysydenta i prawnika, Nguyena Baca Truyena. Aresztowano wówczas 20 osób. Do dziś w więzieniu z tej grupy ludzi, oprócz Hang, przebywają Nguyen Thi Thuy Quynh oraz buddysta Nguyen Van Minh.

Według ich rodzin, władze nie oskarżyły formalnie żadnego z nich, a wszystkie ich wnioski domagające się odwiedzin aresztowanych zostały odrzucone przez organy ścigania.

Nawet jeśli nie ma dowodów winy, to Hang i tak może zostać skazana na od trzech miesięcy do trzech lat pozbawienia wolności.

W ostatnich miesiącach reżim wietnamski zaangażował się w zwalczaniu dysydentów, blogerów, przywódców religijnych, działaczy katolickich, jak i całych społeczności, etnicznych i religijnych, jak miało to miejsce w zeszłym roku w diecezji Vinh, gdy państwowe media i rząd zorganizowały kampanię oszczerstw przeciwko miejscowemu biskupowi Paulowi Nguyen Thai Hop oraz członkom lokalnych zgromadzeń chrześcijańskich.

Represyjne ramię aparatu bezpieczeństwa prowadzi akcję w stosunku do podejrzanych „elementów reakcyjnych”, walczących o prawa do wolności religijnej, poszanowania praw obywatelskich.

W ubiegłym roku władze pod pretekstem działań „przeciwko państwu” aresztowały dziesiątki aktywistów, korzystając z bardzo „niejasnych” i „ogólnych” przepisów i artykułów, jak zauważają organizacje na rzecz praw człowieka.

Komuniści czują się bezkarni, ponieważ reakcje Zachodu są zdawkowe, zachowawcze, a niekiedy wręcz ostentacyjnie uległe i przyjazne, jak w przypadku władz polskich, szczególnie polskiego MSZ, które sprawia wrażenie, jak gdyby nie miało żadnego pojęcia o tym, co okrutny reżim komunistyczny w Wietnamie robi ze swoimi obywatelami.

dr Tomasz M. Korczyński