• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Pewny awans Barcelony i PSG

Czwartek, 13 marca 2014 (12:27)

FC Barcelona i Paris Saint-Germain to kolejne zespoły, które zapewniły sobie awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. O ile awans paryżan, po zwycięstwie 4:0 nad Bayerem Leverkusen w pierwszym meczu, był niemal pewny, o tyle Barcelona musiała podejść do pojedynku z Manchesterem City w pełni skoncentrowana.

Mecz w Paryżu miał dwa różne znaczenia dla obu drużyn. Piłkarze Bayeru Leverkusen chcieli zetrzeć złe wrażenie, które po sobie pozostawili po porażce w pierwszym meczu, i pożegnać się z LM z honorem. Paryżanie, wystawiając w pierwszym składzie Zlatana Ibrahimovića, Edinsona Cavaniego, Javiera Pastore i  Ezequiela Lavezziego, wysłali czytelny sygnał, że chcą cieszyć się grą i wygrać wysoko. Nikt nie miał złudzeń, że to PSG jest faworytem tego spotkania.

Ku zaskoczeniu wszystkich już w 6. minucie to goście objęli prowadzenie. Po dośrodkowaniu Giulio Donatiego bramkę strzelił Sidney Sam. Stracona bramka nie załamała Francuzów i siedem minut później doprowadzili do wyrównania. Z rzutu rożnego dośrodkował Yohan Cabaye, a Marquinhos strzałem głową dopełnił formalności.

Ambitnie grający Niemcy mogli objąć prowadzenie. W 28. minucie po faulu Christophera Jalleta na Erenie Derdiyoku sędzia wskazał na 11. metr boiska. Do rzutu karnego podszedł Simon Rolfes. Bramkarz PSG Salvatore Sirigu wyczuł intencje Kapitana Aptekarzy i obronił. W dalszym ciągu utrzymywał się remis.

W drugiej połowie na prowadzenie paryżan wyprowadził Lavezzi. Argentyński napastnik w 53. minucie wykorzystał podanie Lucasa Digne. Wynik już nie uległ zmianie. PSG pokonało na Parc des Princes Bayer 2:1, a w dwumeczu 6:1.

Kibice Manchesteru City mieli nadzieję na osiągnięcie korzystnego rezultatu w potyczce z Barceloną. Obrobienie strat z pierwszego meczu wydawało się możliwe.

Głównym bohaterem pierwszej połowy był sędzia Stephane Lannoy. Francuski arbiter najpierw nie podyktował rzutu karnego po faulu Pablo Zabalety na Leo Messim. Następnie nie uznał prawidłowo zdobytej bramki Neymara. W pierwszej połowie okazji do bramek nie brakowało, zawodziła skuteczność. Kibicie nie doczekali się bramek.

W przerwie meczu zastępujący zawieszonego Manuela Pellegriniego Ruben Cousillas zdjął z placu gry słabo spisującego się Kuna Agüero i na jego miejsce delegował Edina Dzeko. Była to dobra decyzja. Bośniacki napastnik był aktywny i wniósł duże ożywienie w poczynania Manchesteru.

W 67. minucie przypomniał o sobie Leo Messi. Argentyńczyk wykorzystał błąd obrońcy Manchesteru Zabalety i sprytnym strzałem pokonał Joe Harta. Była to jego ósma bramka w piątym meczu tej edycji Ligi Mistrzów.

Sytuacja Anglików znacznie się skomplikowała po tym, jak w 78. minucie czerwoną kartką ukarany został Zabaleta. Obrońca zespołu mistrza Anglii komentował decyzje sędziego, za co arbiter ukarał go drugą żółtą kartką.

Spokojni Katalończycy dali się zaskoczyć w 89. minucie. Piłkę do bramki skierował kapitan „The Citizens” – Vincent Kompany. Asystował mu Dzeko. Ta sytuacja podrażniła Barcelonę. Podopieczni Gerardo Martino wykrzesali w sobie ostatnie siły i w 1. minucie doliczonego czasu gry wyszli na prowadzenie. Bramkę strzelił Dani Alves, a asystował mu Andreas Iniesta. Zaraz po tym trafieniu sędzia zakończył spotkanie.

Barcelona pokonała Manchester 2:1, a w dwumeczu 4:1. Osoby wróżące zmierzch ery Leo Messiego i Barcy muszą odłożyć w czasie swoje teorie. Katalończycy w starciu z aktualnym mistrzem Anglii dominowali w obu meczach i pewnie awansowali do ćwierćfinału.

Kolejne mecze 1/8 finału Ligi Mistrzów zostaną rozegrane 18 i 19 marca br. (wtorek i środa).

Rafał Stefaniuk