Trwa nowenna za Republikę Środkowoafrykańską
Środa, 12 marca 2014 (13:48)Stowarzyszenie Papieskie Pomoc Kościołowi w Potrzebie od kilku tygodni modli się o pokój w Republice Środkowoafrykańskiej i zachęca do wzięcia udziału w nowennie za ten kraj. Z listu, jaki Dzieło otrzymało od o. Dieu- Beni Mganga z archidiecezji Bangi, możemy się choć trochę dowiedzieć, jak wygląda rzeczywistość chrześcijan w czasie wojny.
O. Mganga pisze, że „niedzielne Msze św. były odprawiane w parafiach tylko w godzinach porannych, ponieważ sprawowanie Eucharystii wieczorem było niemożliwe ze względu na ciągłe zagrożenie. Uczestnictwo w niedzielnej liturgii wyglądało inaczej w każdym kościele, ale ogólnie było widać duży spadek liczby wiernych”.
Ojciec Irene Fernand, proboszcz kościoła pw. Matki Bożej Afryki, powiedział z kolei: „Moi przyjaciele, po raz pierwszy w życiu odprawiałem nabożeństwo tylko dla dziewięciu wiernych w parafii, gdy zazwyczaj w niedzielnej Mszy św. uczestniczy 3 tys. wiernych”.
Proboszcz parafii, która była przedmiotem wielokrotnych gróźb bojowników Seleka, tak powiedział o tym zagrożeniu: „Ach, ci rebelianci z Seleka! Przyszli do parafii Matki Bożej Afryki o 11.30, po raz trzeci w ciągu dwóch dni. Zabrali ciężarówkę, a trzy samochody uszkodzili… Dzięki interwencji parafian i francuskich żołnierzy nie udało im się zniszczyć lub ukraść innych samochodów. Ci ludzie są bez skrupułów! Nie mają szacunku nawet dla świętości… Wszystkie parafie modliły się o pokój w Republice Środkowoafrykańskiej. Jedno jest pewne: Bóg nie będzie milczał w obliczu tych wszystkich modlitw zanoszonych do Niego przez mężczyzn i kobiety, modlących się w intencji Republiki Środkowoafrykańskiej”.
Zdaniem o. Dieu-Beni Mganga, „kobiety są o wiele odważniejsze od mężczyzn: jedna z nich powiedziała, że rebelianci Seleka zabili jej męża w ostatni piątek, że ma siedmioro małych dzieci i żadnych środków do życia. Wielu z nas płacze, słysząc takie świadectwo”.
Według relacji bezpośrednich świadków zdarzeń, sytuacja społeczno-polityczna wydaje się rozpaczliwa. Ks. Nestor Désiré Nongo Aziagbia, S.M.A., biskup Bossangoa, powiedział: „Bóg stał się jednym z nas w swej małości, pokorze i kruchości. On podnosi nas z naszego upokorzenia, aby wypełnić nas swoją chwałą. Jestem przekonany, że ta nadzieja dla mieszkańców Republiki Środkowoafrykańskiej nie będzie próżna. Bóg przychodzi do ubogich, sierot i wdów, i z pewnością osuszy łzy w oczach swoich dzieci i przyniesie im swoją radość”.
Przypomnę też, że w lutym br. przywódcy Kościołów i wspólnot w Republice Środkowoafrykańskiej wyrazili swój głośny sprzeciw wobec trwającej w kraju przemocy i zażądali zwiększenia liczby wojska na tym obszarze.
Po zgromadzeniu 170 protestanckich i katolickich liderów w Bangi czterech czołowych przywódców podpisało deklarację, w której zauważają, że pomimo niedawnej zmiany władzy przemoc nie ustała.
Sygnatariuszami dokumentu są m.in. katolicki arcybiskup Dieudonné Nzapalaigna, przewodniczący Konferencji Episkopatu oraz pastor Nicolas Guérékoyamé-Gbangou, przewodniczący Aliansu Ewangelicznego.
„Konflikt pomiędzy ugrupowaniami Seleka i Anty-Balaka przerodził się w serię akcji odwetowych, w których ginie ludność cywilna. Potępiamy tę przemoc, skądkolwiek pochodzi” – napisali przywódcy Kościołów.
Przywódcy Kościołów w Republice Środkowoafrykańskiej ponownie wyrazili swoje stanowisko, że Anty-Balaka nie jest ruchem chrześcijańskim i że obecny kryzys ma podłoże polityczne, a nie religijne.
„Nie zgadzamy się na nazywanie bojówek Anty-Balaka »chrześcijańskimi« – oświadczyli. – Część ludności (rekrutująca się zwłaszcza spośród młodych mężczyzn), oburzona nieprzerwanymi okrucieństwami ze strony rebeliantów Seleka, stworzyła Anty-Balakę. Jednakże podkreślamy, że nie wszyscy członkowie Anty-Balaki są chrześcijanami i nie wszyscy chrześcijanie należą do Anty-Balaki. Tak samo sprawa wygląda w przypadku członków ugrupowania Seleka i muzułmanów”.
Katoliccy i protestanccy przywódcy wezwali także krajowe i międzynarodowe media, by zaprzestały nazywać ugrupowanie Anty-Balaka chrześcijańską bojówką. W wydanej przez siebie deklaracji przywódcy Kościoła zaznaczają, że chociaż pokusa do poszukiwania zemsty jest wielka, chrześcijanie powinni trzymać się swoich zasad w interakcjach politycznych, gospodarczych i społecznych.
„Musimy rozpocząć walkę o ludzką godność, pokojowe współistnienie i jedność narodową. Musimy dążyć do braterstwa między mieszkańcami naszego kraju. Musimy zapoczątkować proces przebaczenia, prowadzący do pojednania i uzdrowienia, co jednak nie przeszkadza w egzekwowaniu sprawiedliwości” – głosi oświadczenie.
Przywódcy wezwali do pełnego wprowadzenia w życie rezolucji postanawiającej rozmieszczenie co najmniej 4,5 tys. żołnierzy Sił Międzynarodowych oraz wezwali ONZ do wysłania kolejnych 10 tys.
Jest to druga deklaracja przywódców Kościoła od czasu wybuchu konfliktu – pierwsza została wydana w październiku ubiegłego roku.
Republika Środkowoafrykańska jest nękana przemocą od grudnia 2012 roku, kiedy to koalicja ugrupowań rebeliantów pod przywództwem Michela Djotodia i pod sztandarami Seleki rozpoczęła walkę o władzę i w końcu w marcu 2013 r. obaliła prezydenta Francois Bozizé.
Djotodia stanął na czele rządu tymczasowego, ale ponieważ nie był w stanie przywrócić pokoju, 10 stycznia zrezygnował ze stanowiska.
22 stycznia Zgromadzenie Narodowe wybrało na prezydenta panią Catherine Samba-Panzę, która jako pierwsza kobieta w Republice Środkowoafrykańskiej została głową państwa. Kiedy wpływ Seleki osłabł, a rebelianci wycofali się na północ, zwłaszcza do sąsiedniego Czadu i Sudanu, muzułmanie zamieszkujący Republikę Środkowoafrykańską, postrzegani jako sojusznicy Seleki, spotkali się z atakami ze strony działających w obronie własnej bojówek znanych jako Anty-Balaka („Przeciw Maczetom”).
Dr Tomasz M. Korczyński