Słowo Boże jest pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem
Wtorek, 11 marca 2014 (18:54)Homilia JE ks. abp. Henryka Hosera SAC, ordynariusza diecezji warszawsko-praskiej, wygłoszona podczas Mszy św. sprawowanej w kaplicy bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego klasztoru Sióstr Loretanek w Warszawie-Rembertowie
Bracia i siostry!
Krótki fragment z księgi proroka Izajasza jest tak ważny, że powinniśmy go w sobie nosić i go zapamiętać. Dlatego że ukazuje tajemnicę Słowa Bożego. Bóg zaprasza nas do dzieła stworzenia świata. Jeśli chodzi o skuteczność Bożego Słowa, to Bóg powiedział i stało się. Widział, że zostało dokonane, w więc jest to Słowo, które stwarza, które przemienia oblicze tej ziemi. Jak to zresztą jest porównywalne do zjawisk klimatycznych czy też meteorologicznych. Słowo Boże ziemię nawadnia, ziemię użyźnia, zapewnia jej urodzaje i wszelkie owocowanie, z którego to wszyscy korzystają. Nasienie dla siewcy, chleb dla siejącego.
Gdy mówimy na kazaniach, katechezie o Słowie Bożym, ludzie nie bardzo wiedzą, o co chodzi, bo są tak przywiązani do słowa. Tym bardziej że mają już doświadczenie ludzkich słów, które są daleką pochodnią Słowa Bożego. Pomijając pustosłowie, słowa ludzkie mają jakiś efekt. Nie mają efektu tak fundamentalnego, twórczego jak Słowo Boże. Wiemy, że słowo ludzkie może pocieszyć, ale może też pognębić. To są niektóre z efektów słowa ludzkiego. Mogą przekazać prawdę i nieprawdę, przekazać miłość lub nienawiść. Ekwiwalencja słowa ludzkiego jest niepodobna do Słowa Bożego, które jest jednoznaczne. Niemniej powstaje pytanie. Czym jest to Słowo Boże? Bo gdy czytamy na stronach Pisma Świętego, to mamy wszystkie cechy podmiotowości, działającego bytu, a nie tylko charakteru narzędziowego.
Mówią o tym uczeni Kościoła, że Słowo Boże jest pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem. Nasze słowo może też pośredniczyć w kontakcie z Bogiem. Na tym polega modlitwa. Słowo Boże istnieje osobno od Boga, jako osobny podmiot? Wydaje się, że nie. Jest to jedna z obecności Boga, która się w ten sposób ujawnia – w postaci Słowa Bożego. Tak jak łaska nie jest bytem osobnym, tylko jakąś formą obecności Boga w świecie. Dlatego zbliżając się do Słowa Bożego, zawsze musimy widzieć obecność Boga samego – Ducha Jego. A więc wróćmy do zapomnianej adhortacji apostolskiej „Verbum Domini” o Słowie Bożym, która zalega na naszych półkach, w naszych szufladach, ale nie w naszej pamięci. Przy naszej dzisiejszej sukcesji ważnych dokumentów Kościoła jeden zdaje się wypierać drugi. Nasza pamięć sięga tylko do tych najświeższych po to, żeby wkrótce je też zapomnieć.
Umiejętność korzystania z tych niewyczerpanych dla ludzkiego umysłu kopalni depozytu wiary jest bardzo ważnym wskazaniem, obowiązkiem i zadaniem dla nas wszystkich, aby aktualizować nieustannie nauczanie Magisterium, zwłaszcza ostatnie posoborowe, w roku kanonizacji Jana Pawła II. Jego dziedzictwo co do bogactwa i duchowości jego sformułowań. Zatem Słowo stało się Ciałem. Okazało się, że Słowo Boże jest obecnością Boga nie tylko w boskiej naturze, ale i w ludzkiej. Znajomość tego słowa jest tak bardzo ważna i tak bardzo deficytowa. Trzeba nauczyć ludzi, żeby myśleli i rozumowali Ewangelią, żeby myśleli i rozumowali Pismem Świętym.
Święty Augustyn używa takiej analogii personalnej. Mówi, że św. Jan Chrzciciel był głosem, a słowem był Jezus. Głos jest nośnikiem dźwięku, ale słowo kształtuje ten dźwięk, nadaje mu znaczenie, nadaje sens. Taka jest dynamika Słowa Bożego. To jest jeden z ważniejszych cytatów biblijnych o dynamice Słowa Bożego. Są też w Starym Testamencie, do których odsyłam.
Dzisiaj mamy również zacytowany fragment Kazania na górze. W jego dalszej części dotyczącej modlitwy znowu Jezus ostrzega nas przed pustosłowiem. „Nie bądźcie gadatliwi jak poganie”. Modlitwa będzie wysłuchana nie z ilości wypowiedzianych słów, ale w jakości tych słów. Tylko w jakości tych słów, które wypowiadamy, prawdziwości, przylgnięcia do naszego sumienia, życia. Zatem nie myślmy, że przez wzgląd na wielomówstwo będziemy wysłuchani.
Często w naszej pobożności brakuje momentu ciszy. My się ciągle spieszymy, nie potrafimy się zatrzymać. Msza Święta nie może być odprawiana w pośpiechu. Ona ma swój rytm, swoje przerwy medytacyjne, które są często redukowane do gry, a nie do praktyki liturgicznej. O tym też musimy pamiętać.
Jezus daje nam przykład najważniejszej modlitwy, którą nazywamy Modlitwą Pańską. Poprzez Niego, przez Pana, Ja jestem Pan, słyszymy dzisiaj często te wezwania w czytaniach mszalnych. „Jestem, który jestem”. Ta Modlitwa Pańska jest modlitwą zrównoważoną. Zwróćmy uwagę na jej generalną strukturę. Ona ma strukturę dekalogu. Gdzie na jednej tablicy są wypisane przykazania odnoszące się do Boga, a na drugiej tablicy są przykazania odnoszące się do człowieka, jest ich siedem. Zatem to rozróżnienie już istnieje we wczesnym etapie objawienia. Jezus przyjmuje to rozróżnienie. Dlatego że z siedmiu próśb – jakie znajdują się w Modlitwie Pańskiej – trzy odnoszą się do Boga, a pozostałe cztery do potrzeb człowieka. Także w jednym i drugim tekście mamy tę strukturę pełni miłości – miłości Boga, miłości człowieka. Kochamy człowieka poprzez miłość Bożą. Ta sama struktura jest obecna w sposób bardzo wyraźny w naszym wyznaniu wiary. Najpierw wyznajemy wiarę w Boga samego, w Trójcę Świętą, gdzie sekwencja dotycząca Syna Bożego jest najdłuższa, a potem wierzymy w to, co dotyczy samego człowieka, między innymi ostatecznego przeznaczenia. Widzdać tę strukturę w każdych tekstach: Dekalogu, Modlitwie Pańskiej i wreszcie począwszy od Składu Apostolskiego poprzez wyznanie wiary konstantynopolitańsko-nicejskiej, ta struktura jest dla nas ciągłym przypomnieniem tego samego, podstawowego przykazania Boga i bliźniego.
Dziękując Bogu za Jego Słowo, żyjmy tym Słowem. Naszym przeznaczeniem jest wcielenie tego Słowa w życie. Tak jak się to dokonało w łonie Najświętszej Maryi Panny. Żebyśmy je wcielili w życie ludzkie. Tak Ją musimy widzieć również w tajemnicach różańcowych, np. w scenie nawiedzenia św. Elżbiety, kiedy Maryja jest żywą monstrancją. Jest to najbardziej czcigodna monstrancja, jaka istniała. Również Maryja, która niesie Dzieciątko w ramionach swoich czy też trzyma Ciało Jezusa przed złożeniem do grobu. To jest ciągle ta monstrancja, jaką jest Matka Boża, która ukazuje przez to tajemnicę Słowa Bożego, które dla nas stało się ciałem. Amen.