• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Świńska górka dobija rolników

Wtorek, 11 marca 2014 (14:49)

Prawo i Sprawiedliwość domaga się natychmiastowego uruchomienia interwencyjnego skupu wieprzowiny. Tymczasem rząd nie robi nic, żeby zrekompensować straty, jakie w związku z rosyjskim embargiem ponoszą polscy rolnicy i hodowcy trzody chlewnej.

Producenci trzody chlewnej i eksporterzy wieprzowiny coraz bardziej odczuwają skutki embarga, jakie na kraje Unii Europejskiej nałożyła Rosja. Wszystko w związku z afrykańskim pomorem świń i dwoma przypadkami tej choroby, jakie stwierdzono w styczniu u dzików na Podlasiu, tuż przy granicy z Białorusią.

Straty są ogromne, bo przed rosyjskim embargiem dziennie Polska, która była trzecim eksporterem wieprzowiny do Rosji po Niemczech i Danii, wysyłała na rynek rosyjski 5-6 tysięcy ton wieprzowiny na dobę.

Obok Rosji dla polskiej wieprzowiny zamknięte są także inne rynki, m.in. w Chinach, Japonii czy Korei. Mimo iż w żadnej hodowli u nas nie stwierdzono przypadków choroby świń, zakaz eksportu jest żelazny i może potrwać nawet trzy lata. Najgorzej mają hodowcy w pasie ciągnącym się od Podlasia po Lubelszczyznę. Nie lepiej jest także na Podkarpaciu, gdzie za kilogram wieprzowiny punkty płacą 4,2 zł, co oznacza 30-procentowy spadek. Hodowcy z Podkarpacia miesięcznie tracą nawet po kilkanaście tysięcy złotych.

Rząd się nie sprawdza

Parlamentarzyści PiS winą za zaistniałą sytuację obarczają rząd. W ocenie polityków tej partii, mając na uwadze zagrożenie i konsekwencje, rząd już kilka miesięcy temu mógł kosztem ośmiu milionów złotych zainstalować siatkę zabezpieczającą na granicy z Białorusią. Skoro tego nie zrobiono, to teraz niezbędna jest interwencja na rynku wieprzowiny.

– Trudnej sytuacji, z jaką mamy do czynienia, nie należy bagatelizować. To wymaga szybkich i zdecydowanych działań i nic nie zwalnia rządu od szukania rozwiązań korzystnych dla polskich rolników i hodowców – podkreśla w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl Stanisław Ożóg, poseł PiS.

W ocenie parlamentarzystów PiS, Agencja Rynku Rolnego powinna skupić żywiec od hodowców po 5 złotych za kilogram i zlikwidować nadpodaż. Ponadto rząd powinien wyrównać straty rolnikom. O tym, że szybka interwencja polskiego rządu i UE jest konieczna, przekonuje także poseł PiS Kazimierz Gołojuch z sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

– Straty rolników każdego dnia idą w miliony złotych. W związku z falą zakażeń bakterią E. coli Komisja Europejska doszła do wniosku, że należy zrekompensować straty rolnikom, którzy nie mogą eksportować swojego towaru. Tak samo powinno być teraz w przypadku Polski – podkreśla poseł Gołojuch.

W jego ocenie, środki na pomoc rolnikom powinny pochodzić od rządu i Unii Europejskiej: 50 proc. UE i 50 proc. polski rząd. – Niestety, o tym się tylko mówi, natomiast w chlewniach trzoda przerasta, nie można jej sprzedać, a wszystkie działania rządu ograniczają się jedynie do dyskusji – uważa Kazimierz Gołojuch.

Impas trwa

Według PiS, ochrona wewnętrznego rynku powinna się odbywać poprzez skup interwencyjny.

– Apelujemy do Podkarpackiej Izby Rolniczej, ażeby wystosowała swoje stanowisko w obronie swoich rolników o uruchomienie interwencyjnego skupu żywca – akcentuje poseł Stanisław Ożóg.

Mówiąc o tragicznej sytuacji hodowców, podkreśla, że w 2003 r. cena żywca wahała się w granicach 3,7 zł, a dzisiaj jest tylko o kilkadziesiąt groszy wyższa, podczas gdy ceny wyrobów mięsnych zdrożały wielokrotnie. Impas związany z embargiem może potrwać długo, dlatego w ocenie organizacji rolniczych rząd musi zrobić wszystko, żeby pomóc hodowcom, którzy nastawili się na produkcję trzody chlewnej.

– Rząd musi znaleźć dodatkowe środki, żeby pomóc zagrożonym gospodarstwom – podkreśla Stanisław Bartman, prezes Podkarpackiej Izby Rolniczej.

Sytuacja z dnia na dzień staje się dla polskich hodowców coraz trudniejsza. Również zakłady mięsne, realizując umowy kontraktacyjne, nie są w stanie kupić tak dużych nadwyżek wieprzowiny, bo w związku z embargiem także nie mogą sprzedawać swoich wyrobów.

Choć branża mięsna coraz bardziej odczuwa skutki rosyjskiego embarga, to o oczekiwanej interwencji rządu na rynku wieprzowiny nic nie słychać, podobnie jak o skutecznych działaniach dotyczących odblokowania embarga, które na dłuższą metę może doprowadzić do załamania branży mięsnej w Polsce. Już dzisiaj wielu hodowców, licząc straty, zastanawia się, czy kontynuować produkcję.

Mariusz Kamieniecki