Bojaźliwa polityka Niemiec wobec Rosji
Wtorek, 11 marca 2014 (14:47)Niemcy powinny zastosować wobec Rosji bardziej zdecydowane sankcje w odpowiedzi na niezgodne z prawem międzynarodowym zajęcie Krymu – krytykuje dziennik „Die Welt”, zarzucając władzom w Berlinie bojaźliwość, egoizm i brak refleksji.
Negatywnie oceniając niemiecką politykę wobec Rosji, komentator dziennika przypomina o niedawnych wypowiedziach czołowych polityków RFN dotyczących przejęcia przez Berlin bardziej aktywnej roli na arenie międzynarodowej.
Prezydent Joachim Gauck, zabierając głos podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa na przełomie stycznia i lutego, zapowiadał politykę „opartą na wartościach i uwzględniającą prawa człowieka”, kwestionując prawo Niemców do „odwracania głowy” wobec konfliktów. Zasada niemieszania się w wewnętrzne sprawy innych państw nie może sprawiać, że stosujące przemoc reżimy stają się nietykalne – przytacza słowa Gaucka „Die Welt”.
Komentator dodaje, że podobne poglądy dotyczące „aktywnej polityki” głosili jeszcze niedawno minister obrony Ursula von der Leyen i szef MSZ Frank-Walter Steinmeier. „Rzadko zdarza się, by polityczne ambicje rozbiły się tak dramatycznie o rzeczywistość” – ocenia niemiecka gazeta.
Autor komentarza zwraca uwagę, że po rosyjskiej inwazji na Krym sąsiedzi Niemiec – Polska, Czechy, a także kraje bałtyckie – obawiają się o własne bezpieczeństwo. W tej sytuacji USA wysłały do Europy Wschodniej samoloty bojowe, natomiast von der Leyen podczas niedawnej wizyty w Warszawie „nie miała żadnej, nawet werbalnej, oferty pomocy”.
„Die Welt” wytyka niemieckiej dyplomacji, że pomimo podjęcia przez Moskwę szeregu działań kompromitujących politykę Berlina, starała się za wszelką cenę zablokować lub przynajmniej opóźnić sankcje.
„Minisankcje” uzgodnione w końcu przez UE zawierają wyraźne przesłanie bynajmniej nie pod adresem Rosji, lecz mieszkańców Europy Wschodniej: „zapomnijcie o UE jako o wspólnocie wartości ze wspólną polityką zagraniczną i bezpieczeństwa. Liczcie jedynie na siebie samych i na NATO”.
Reakcje na rosyjską przemoc pokazują dobitnie, jak wiele dzieli Niemcy od kraju opartego na wartościach, o jakim marzy Gauck. Wśród licznych głosów ostrzegających przed konfliktem z Rosją prym wiodą przedstawiciele niemieckiej gospodarki. „Nie jest to mądra polityka” – ocenia „Die Welt”, zwracając uwagę, że największym partnerem handlowym Niemiec na Wschodzie nie jest Rosja, lecz demokratyczni sąsiedzi – Polska, Czechy i Słowacja.
Komentator niemieckiego dziennika stwierdza, że wspólna i słuszna polityka Polski i Niemiec polegała na tym, by ustabilizować tę przestrzeń praworządności i wzrostu oraz rozszerzyć ją poprzez włączenie Ukrainy. Jego zdaniem, taki program jest strategicznie znacznie lepszy niż „uzależnienie od uprawiających politykę koncernów surowcowych”.
„Podczas kryzysu krymskiego Niemcy zaprezentowały się z najgorszej strony jako kraj bojaźliwy, egoistyczny i nastawiony materialistycznie, pozbawiony głębszej refleksji” – ocenia „Die Welt”. To poważny problem, tym bardziej że od Niemiec zależy obecnie więcej niż dawniej. „Niemcy odgrywają kluczową rolę. Merkel jest najważniejszym liderem Europy” – przytacza „Die Welt” opinię Hillary Clinton, byłej sekretarz stanu USA.
Jak informuje portal DW.de, według danych niemieckiego urzędu statystycznego Rosja jest najważniejszym partnerem Niemiec, jeżeli chodzi o import gazu. Nie tylko 38 proc. gazu, ale także 37 proc. ropy naftowej pochodzi właśnie z Rosji. W przeliczeniu na całą UE dostawy tych dwóch rosyjskich surowców spadają – od 2003 r. o 10 proc. – ale nadal stanowią prawie jedną trzecią dostaw.
Rosja dostarcza Niemcom gaz od 1973 r. – podaje DW.de. W zimie 2005/2006, kiedy doszło do napięć w dostawach na Ukrainę, także Niemcy po raz pierwszy odczuli konsekwencje uzależnienia. Wtedy gospodarka uspokajała, iż nie będzie to miało szybkich konsekwencji. W obecnej sytuacji to głównie politycy odrzucają zarzuty Donalda Tuska. – Nie można mówić o zależności, jeżeli z Rosji pochodzi 35 proc. naszych dostaw, a zużycie gazu spada, twierdzi Karl-Georg Wellmann (CDU), członek komisji Bundestagu ds. polityki zagranicznej. – Niemiecka gospodarka nie załamie się, jeżeli Rosja ograniczy dostawy – zapewnia.
MPA, PAP