Dobry Papież
Wtorek, 11 marca 2014 (09:21)Zbliża się moment kanonizacji Ojca Świętego bł. Jana Pawła II. Wydarzenia związane z obchodami tego święta w świecie katolickim będą huczne. Zrozumiałe jest zatem, że w gorączce przygotowań skupiamy się bardziej na jego zewnętrznych aspektach.
Zachęcam jednak, aby ten czas, szczególnie okres Wielkiego Postu, poświęcić lekturze dzieł Papieża Polaka, a także aby poznawać życie i osobę… drugiego błogosławionego, który stoi niejako w cieniu tego naszego wyglądania 27 kwietnia. Myślę, że Jan Paweł II wolałby, abyśmy poznali jego poprzednika lepiej, tym bardziej, że 3 września 2000 roku to właśnie on beatyfikował Angelo Giuseppe Roncalliego, którego w swojej twórczości bardzo często wspominał i cytował, a w sercu odczuwał do niego miłość synowską.
Angelo Giuseppe Roncalli (1881-1963) urodzony w okolicach Bergamo był Papieżem włoskiego pochodzenia, który przybrał imię Jana XXIII i sprawował urząd na Stolicy Piotrowej w latach 1958-1963. Do historii przeszedł jako Papież łagodnego usposobienia i wielkiej otwartości na świat i człowieka, łamiący dość często papieską etykietę. W jakiejś mierze zapowiadał naszego Franciszka.
Janowi XXIII zależało na kontakcie ze światem zewnętrznym, dlatego zdarzało mu się wielokrotnie wychodzić na spacer po Wiecznym Mieście, odwiedzać chorych i więźniów. Wybrane przez niego imię świadczy o fakcie, że przekreślił ostatecznie działalność antypapieża z XV wieku o tym samym imieniu. Przed wyborem na Papieża wiele podróżował, pracując w watykańskiej dyplomacji. Przed II wojną światową najpierw jako wizytator apostolski w Bułgarii, potem delegat apostolski w Turcji i Grecji, w końcu nuncjusz apostolski we Francji, a po wojnie stały obserwator Stolicy Apostolskiej przy UNESCO. Po elekcji zabronił kardynałom całowania swoich stóp i kolan, ograniczając się do pocałunku złożonego na pierścieniu papieskim. Wychodząc naprzeciw wyzwaniom ducha czasów, powołał Papieską Komisję ds. Filmu, Radia i Telewizji, utworzył Sekretariat ds. Jedności Chrześcijan, podejmując dialog z chrześcijanami wszystkich obrządków i wyznań oraz z Żydami. Zwołał XXI Sobór Powszechny rozpoczynający potężną reformę Kościoła katolickiego.
Ojciec Święty Franciszek nieprzypadkowo połączył na nowo tych gigantów zasiadających na Stolicy Piotrowej. W swojej pierwszej encyklice „Redemptor hominis” z 4 marca 1979 roku Jan Paweł II wyjaśnia wybór swoich imion papieskich, jakie przyjął wraz z powołaniem go na Stolicę Apostolską. Wynikało to z chęci kontynuowania krótkiego pontyfikatu poprzednika, zakończonego jego niespodziewaną śmiercią, który nie zdążył wyrazić „umiłowania do dziedzictwa, jakie pozostawili Papieże Jan XXIII i Paweł VI”. Podwójne imię, jakie przyjął Jan Paweł I, było bezprecedensowe w historii Kościoła i Jan Paweł II dostrzegł w tym „wymowny znak łaski na drodze nowego pontyfikatu”.
„Urbi et Orbi” zapowiadało pontyfikat bezpośredniej kontynuacji dokonań Jana XXIII, Pawła VI i Jana Pawła I, jak również continuum „dokonań Soboru Watykańskiego II”.
Wracając do Jana XXIII, to właśnie on zwołał Sobór Powszechny oraz napisał dwie, jakże dzisiaj aktualne encykliki: „Mater et Magistra” oraz „Pacem in terris”. W encyklice „Mater et Magistra” z 1961 roku podkreśla znaczenie wychowania i edukacji, zagrożenie dla pokoju stałym wyścigiem zbrojeń, wielką istotność zapewnienia równowagi gospodarczej, przejawiającej się szczególnie poprzez pomoc państw bogatych biednym krajom, opóźnionym w rozwoju. W „Pacem in terris” z 1963 roku, encyklice ogłoszonej dwa miesiące przed śmiercią, Jan XXIII przestrzegał jeszcze raz przed wyścigiem zbrojeń, głosił, że pokój między narodami nie powinien opierać się na równowadze militarnej, ale na wzajemnym zaufaniu.
Gdybyż tak wielcy tego świata czytali Dobrego Papieża, wiedzieliby, że to Bóg, a nie człowiek był, jest i będzie podstawą porządku moralnego. Przywódcy państw powinni pamiętać o tym, tworząc prawa, prowadząc swoją politykę, „człowiek bowiem składa się nie tylko z ciała, ale i z ducha, który jest świadom swej rozumności i wolności. Sama więc struktura ducha domaga się koniecznie opartego na religii prawa moralnego, które ma o wiele większe znaczenie w rozwiązywaniu problemów życiowych jednostek czy społeczeństw, aniżeli jakikolwiek przymus czy kryterium użyteczności, a któremu podlegają tak poszczególne państwa, jak i cała społeczność międzynarodowa”. Człowiek sam o swoich siłach nie może wnieść się na szczyt kultury, nawet przy całej swej genialności w rozwoju technologicznym. Negując Boga, popada w pułapkę swoich wynalazków, unicestwiając całe narody.
Nie oglądając się na wielkich tego świata, korzystajmy sami jak najwięcej z dorobku dzieł wspominanych w tej krótkiej refleksji gigantów Kościoła świętego i przekuwajmy w praktyce życia ich myśli w czyn.
dr Tomasz M. Korczyński