• Środa, 1 kwietnia 2026

    imieniny: Grażyny, Hugona, Zbigniewa

Hangar czeka na wrak

Sobota, 11 sierpnia 2012 (06:34)

23. Baza Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim jest gotowa do przyjęcia wraku Tu-154M. - Szkoda, że od razu nie znalazł się pod takim hangarem. W żaden sposób nie można go porównywać do wiaty, pod którą trzymają go teraz Rosjanie - mówi w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" mjr Wojciech Maj, rzecznik bazy.

Baza zakończyła już przygotowania do przejęcia wraku rządowego Tu-154M, który rozbił się pod Smoleńskiem z 96 osobami na pokładzie. To właśnie w hangarze, który został specjalnie zbudowany na terenie tej jednostki, biegli i prokuratorzy będą prowadzić badania na potrzeby polskiego śledztwa.

Budowa hangaru, której podjęła się firma SUMMIT Polska, trwała prawie trzy miesiące, kosztowała 6 milionów złotych. Wymiary budowli 40 na 50 metrów pozwalają rozłożyć pozostałości po samolocie tak, by można było oddać jego realny kształt. Wysokość (27 metrów w najwyższym punkcie) umożliwia bezproblemowe przestawianie części wraku z jednego miejsca na drugie. Hangar został wyposażony w zamykane automatycznie wrota, zaś nawierzchnia, na której stoi, wyprofilowana w taki sposób, by do środka nie spływała woda deszczowa.

- Hangar został zbudowany z konstrukcji stalowej, kratownicowej, pokrytej stopami niklu. Jego pokrycie zrobione jest natomiast z tworzywa polietylenowego, które charakteryzuje się wysoką wytrzymałością na przecierania i rozerwania. Jest ono ponadto odporne na korozję, promieniowanie UV oraz szkodliwe działanie warunków atmosferycznych - opowiada "Naszemu Dziennikowi" por. Zbigniew Dudar, który czasowo, w zastępstwie kolegi, bezpośrednio odpowiada za hangar.

Major Wojciech Maj pełniący obowiązki rzecznika prasowego 23. BLT dodaje, że konstrukcja to typowy hangar typu lekkiego przeznaczony dla samolotów C-130 Hercules, który idealnie nadaje się do zabezpieczenia szczątków tupolewa.

- W standardzie są tu nagrzewnice, czyli praktycznie w każdych warunkach i o każdej porze roku można prowadzić określone działania związane z badaniem wraku Tu-154M. W okresie zimowym temperatura w hangarze utrzymywana jest na poziomie powyżej 10 stopni, natomiast w okresie letnim pracę nadmuchów można odwrócić i wówczas pełnią one rolę klimatyzatorów - mówi mjr Maj.

Hangar posiada własne, niezależne zasilanie. To komfortowa sytuacja, bo pracujący przy szczątkach samolotu nie będą musieli przejmować się potencjalną awarią na lotnisku, która zawsze może się zdarzyć, w hangarze pracują jego własne agregaty.

- Są tu idealne warunki do pracy. Szkoda tylko, że ten wrak od razu nie znalazł się pod takim hangarem. W żaden sposób nie można go porównywać do wiaty, pod którą Rosjanie go trzymają - podkreśla mjr Wojciech Maj.

Hangar posiada również stosowne zabezpieczenia, tak by żadna niepożądana osoba nie mogła się do niego dostać. Już sam fakt, że znajduje się na terenie jednostki wojskowej świadczy o tym, że jest odpowiednio strzeżony. Ale to nie wszystko. Plac, na którym stoi, otoczony jest dodatkowym zabezpieczeniem. Jak zapewnia major Maj wkrótce zainstalowane zostaną dodatkowe czujki, które gwarantować będą, że przechowywane w hangarze szczątki Tu-154M będą bezpieczne.


Szczątki przylecą rusłanem?

Nie wiadomo jeszcze, kiedy i jak wrak rządowego tupolewa trafi do mińskiej bazy lotniczej. Uzależnione jest to od zakończenia rosyjskiego śledztwa. Niemniej jednak szczegóły jego przetransportowania do Polski są już ustalane.

- Chyba najwygodniejszy byłby transport lotniczy. Wrak zmieściłby się do samolotu Rusłan, co też jest brane pod uwagę, i mógłby spokojnie wylądować w naszej bazie w Mińsku. To największy i najcięższy transportowiec świata - wskazuje major Maj.

Jak zaznacza, baza jest w pełni przygotowana na przyjęcie szczątków wraku, niezależnie od tego, jaką drogą dotrą do Mińska Mazowieckiego.

- Dla nas w zasadzie nie ma znaczenia, jaką drogą te szczątki dotrą. Czy będzie to droga lotnicza czy ewentualnie transport mieszany, kołowo-kolejowy, nie sprawi to nam żadnych problemów - zapewnia rzecznik bazy.

Jednostka jest przygotowana również na transport drogą powietrzną; niedaleko za hangarem znajduje się pas startowy i duży obszar postojowo-manewrowy, a także droga bezpośrednio łącząca teren hangaru z płaszczyzną, gdzie można dokonać przeładunku i przetransportowania elementów tupolewa bezpośrednio do hangaru. Nie wiadomo, jak długo wrak pozostanie w Mińsku, ale po zakończeniu niezbędnych prac przy szczątkach tupolewa hangar nie zostanie zdemontowany, będzie wykorzystywany do obsługi statków powietrznych 23. BLT.

- Po zakończeniu prac przy szczątkach Tu-154M hangar w Mińsku Mazowieckim najprawdopodobniej będzie wykorzystany przez 23. Bazę do obsługi statków powietrznych lub pojazdów i sprzętu wojskowego - zaznacza por. Zbigniew Dudar.

Jak dodaje, nie jest to pierwszy hangar tej wielkości wybudowany w Polsce przez firmę SUMMIT, podobne są na lotniskach, na których Siły Powietrzne eksploatują samoloty C-130, np. w Powidzu. Ten w bazie w Mińsku jest jednak zdecydowanie największy.

- Tak duży jest jednak w Mińsku tylko jeden. Mamy mniejsze pod samoloty MiG-29, gdzie zastosowana jest ta sama konstrukcja, budowała je ta sama firma, wykorzystana została ta sama zasada ich składania, lecz ich gabaryty są o wiele mniejsze - wyjaśnia por. Dudar.

Jak zaznacza, pierwsza odprawa koordynacyjna dotycząca budowy hangaru odbyła się w 23. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim już w grudniu ubiegłego roku. Przez kolejne miesiące załatwiane były wszelkie formalności proceduralne i przygotowywano teren pod hangar.

Przekazanie placu pod budowę nastąpiło w marcu tego roku, a jego oddanie trzy miesiące później. Dziś, po zainstalowaniu ostatnich elementów systemu odpowiedzialnego za zabezpieczenie wraku, w hangarze można złożyć szczątki samolotu.

Jak informuje major Wojciech Maj, gdy te w końcu dotrą ze Smoleńska do Mińska Mazowieckiego, w planach 23. Bazy jest dzień otwarty dla mediów, w czasie którego będzie można obejrzeć wrak, a eksperci odpowiedzą na wszelkie pytania.

Piotr Czartoryski-Sziler, Mińsk Mazowiecki