• Sobota, 18 kwietnia 2026

    imieniny: Apoloniusza, Bogusławy

Sądy blokują odszkodowania

Poniedziałek, 10 marca 2014 (02:00)

Mimo zniesienia górnej granicy odszkodowań za represje w okresie PRL sądy odrzucają ponowne wnioski o większe rekompensaty.

Trzy lata temu Trybunał Konstytucyjny uznał za niekonstytucyjne ograniczenie wysokości odszkodowań jedynie do 25 tys. złotych. Osoby, które już wcześniej dostały rekompensatę, mogły ponownie składać wnioski z żądaniem wyższej kwoty. Tu jednak pojawiają się problemy, bo sądy oddalają wnioski, w których wcześniej nie żądano wyższego niż 25 tys. zł odszkodowania.

– To orzeczenie Trybunału mówiące, że można wznowić postępowania, zapadło, a tymczasem sądy oddalają wnioski o wznowienie tym osobom, twierdząc, że skoro za pierwszym razem nie żądało się ponad 25 tys., czyli tyle, ile było wówczas możliwe, to teraz więcej się nie należy – wyjaśnia mec. Maciej Krzyżanowski, adwokat ze Szczecina.

Krzyżanowski reprezentował żołnierza Armii Krajowej Edwarda Bucę, słynnego przywódcę buntu więźniów w sowieckim łagrze w Workucie.

Adwokat nie zgadza się z taką interpretacją. – Jeżeli profesjonalny pełnomocnik kierował wniosek do sądu, to nie mógł żądać więcej, ponieważ ustawa wówczas nie przewidywała tego, profesjonalista nie mógł żądać 50 tys. czy 100 tys. zł, skoro ustawa pozwalała jedynie na 25 tys. zł – podkreśla adwokat.

Krzyżanowski zapowiada, że będzie walczył w sądzie o wyższe odszkodowania dla represjonowanych, którzy w oparciu o stare przepisy otrzymali rekompensaty nieadekwatne do tego, co wielu z nich przeszło w komunistycznych więzieniach.

Poglądy prawników w tym względzie są podzielone. Maciej Lisowski z Fundacji Lex Nostra uważa, że jednym z warunków wznowienia postępowania jest właśnie żądanie we wcześniejszym postępowaniu sądowym wyższej kwoty odszkodowania niż dopuszczalna wówczas granica 25 tys. złotych.

Krzyżanowski zaznacza, że żądania takie mają uzasadnienie, chociaż przygotowanie wniosku nie jest łatwe. – Chodzi o to, żeby to orzeczenie Trybunału nie było martwe – mówi adwokat.
Do korzystania z wszelkich dostępnych dróg prawnych zachęca Ogólnopolskie Stowarzyszenie Internowanych i Represjonowanych.

– Niech ludzie się kontaktują, niech dzwonią. Każdemu, kto się skontaktuje, będziemy podpowiadać, co ma robić – zapewnia Janusz Olewiński, przewodniczący stowarzyszenia, które podstawowe porady zamieszcza na swojej stronie internetowej.
Mecenas Maciej Krzyżanowski podkreśla, że wielu represjonowanych w okresie PRL nadal nie wie, mimo że górną granicę kwoty zniesiono trzy lata temu, że może uzyskać większe odszkodowanie.

– Jeżeli ktoś się kompletnie nie interesuje, to takiej wiedzy nie ma, ludzie muszą się tym interesować – wskazuje Olewiński. – Dotyczy to także najbliższej rodziny ofiary represji, jeśli ta nie żyje. Bliscy mogą się starać o odszkodowania, dzwonią do mnie i rodziny. To dotyczy także lat 40. i 50., ich też to obejmuje – wylicza przewodniczący.

Podstawą do występowania o odszkodowania za poniesioną szkodę i zadośćuczynienie za doznane krzywdy jest tzw. ustawa lutowa z 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego. Wnioski o rekompensaty należy kierować do sądów okręgowych, a tego typu roszczenia się nie przedawniają. Konieczne jest wcześniejsze stwierdzenie nieważności wyroku skazującego, jeżeli chodzi o represje związane z decyzją sądu, np. internowaniem.

Graniczna kwota odszkodowania nie obowiązywała osób represjonowanych przed 1956 r., z których wiele było skazywanych za działalność niepodległościową z kryminalnych artykułów.

– Ale w trybie tej ustawy lutowej nawet skazanie z kwalifikacji tzw. kryminalnej było dochodzone w tym postępowaniu ze wskazaniem, że motywy wyroku były polityczne – podkreśla mec. Piotr Andrzejewski.

W 2011 r. Trybunał Konstytucyjny uznał również, że działacze opozycyjni, którzy doświadczyli więcej niż jednej represji – aresztowania, niesłusznego skazania, internowania czy zatrzymania lub wydalenia za granicę – będą mogli składać wnioski o wznowienie sprawy i domagać się odszkodowań za każdą represję z osobna.

Według wyliczeń Ministerstwa Sprawiedliwości, w latach 1957-
-1989 sądy wydały 30 tys. wyroków pozbawienia wolności, a w okresie stanu wojennego internowano około 10 tys. osób.

W parlamencie trwają prace nad ustawą o pomocy dla działaczy opozycji i represjonowanych w PRL. Za tydzień w Sejmie odbędzie się debata nad projektem.

– My mówimy krótko, to jest zwyczajny bubel – podkreśla Olewiński. – Emerytura ludzi z bezpieki jest wyższa od średniej krajowej, a tu się jałmużnę daje sześć razy mniejszą niż im, i to na rok, a oni mają uposażenie do końca swoich dni – wskazuje Olewiński. – Dobrze im się z tymi ubekami siedzi, żeby ich nie tykać. To jest zwyczajna hańba, ćwierć wieku mija i nic – mówi o postawie klasy politycznej oburzony przewodniczący Stowarzyszenia Represjonowanych.

Według informacji ministerstwa w latach 1991-2008 odszkodowanie za represje uzyskało 69 tys. 759 osób na łączną kwotę prawie 1 mld 128 mln zł, co daje średnio ponad 16 tys. zł na osobę. Natomiast po zniesieniu ograniczenia w latach 2009-2013 odszkodowania dostało 6831 osób, a odszkodowania wyniosły łącznie blisko 115 mln zł (prawie 17 tys. zł na osobę).

Przez dwadzieścia lat obowiązywania ustawy lutowej z indywidualnych wniosków sądy unieważniły około 50 tys. wyroków sądów komunistycznych z okresu 1944-1989. – Ministerstwo dysponuje ogólnymi danymi statystycznymi dotyczącymi wpływu i załatwienia tego typu spraw w sądach okręgowych za lata 1991-2013. Wpływ w tym okresie łącznie wyniósł 51 tys. 466 spraw, a załatwienie 49 tys. 093 – informuje nas Milena Domachowska z Wydziału Komunikacji Społecznej i Promocji MS.

Od 2011 r. ministerstwo prowadzi akcje odnośnie do unieważniania wyroków wojskowych sądów rejonowych z lat 1944-1956. – Do chwili obecnej minister sprawiedliwości skierował 2015 takich wniosków, z czego w 80 sprawach umorzono postępowanie, w 55 sprawach pozostawiono je bez rozpoznania i w 133 nie uwzględniono wniosku – wylicza.

Zenon Baranowski