• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Trzy medale Polaków

Niedziela, 9 marca 2014 (20:39)

Trzy medale – jeden złoty i dwa srebrne – zdobyli Polacy na zakończonych w Sopocie halowych mistrzostwach świata w lekkiej atletyce. Dziś do złota Kamili Lićwinko dwa srebrne krążki dołożyli Angelika Cichocka i Adam Kszczot.

Po sobocie Lićwinko (złoto w skoku wzwyż) liczyliśmy, że dziś medalowe żniwo Polaków się powiększy. I tak faktycznie się stało, a w rolach głównych wystąpili średniodystansowcy rywalizujący na 800 m. Najpierw Angelika Cichocka, bohaterka piątkowych eliminacji (uzyskała w nich najlepszy wynik w 2014 roku na świecie).

Polka po tym biegu stała się naturalną kandydatką do medalu, ale musiała to jeszcze przełożyć na dobry występ w finale. Bardzo dobry występ. I przełożyła. Poradziła sobie z presją, znakomicie rozłożyła siły, cały czas pilnując najgroźniejsze rywalki. Długo biegła na trzeciej-czwartej pozycji, ale krótko przed metą przyspieszyła, przesunęła się na drugą i ją utrzymała do końca.

Uzyskała czas 2.00,45 min, gorszy jedynie od Amerykanki Chenelle Price (2.00,09 – najlepszy w sezonie). – Przed mistrzostwami miałam problemy ze zdrowiem, finał wzięłabym w ciemno. Jestem bardzo szczęśliwa – przyznała po wszystkim.

A potem na starcie tej samej konkurencji stanęli Adam Kszczot i Marcin Lewandowski. Marzyli, by we dwójkę wspiąć się na podium, obiecywali, że sobie nawzajem pomogą. I słowa dotrzymali. Od startu byli aktywni, widoczni, starali się kontrolować to, co dzieje się na bieżni. W pewnym momencie Lewandowski przyspieszył, przesunął się na prowadzenie, a Kszczot usadowił się tuż za nim.

Najwspanialszy scenariusz stawał się realny, ale... Łodzianin po chwili wyprzedził kolegę z reprezentacji i gdy wydawało się, że popędzi po złoto, niesamowitym finiszem popisał się utytułowany Etiopczyk Mohammed Aman, który zwyciężył z wynikiem 1.46,40 min.

Kszczot (1.46,76) minął metę na drugim, a Lewandowski (1.47,09) trzecim miejscu. – Marzyłem o złocie, ale nie narzekam, bo walczyłem o nie do końca – podkreślił Kszczot.

Radość Lewandowskiego nie trwała niestety długo. Chwilę po biegu Brytyjczycy złożyli protest, sugerując, że przekroczył linię i powinien zostać zdyskwalifikowany. Sędziowie to potwierdzili, ukarali Polaka, który stracił w ten sposób medal. Nasze kierownictwo myślało oczywiście o odwołaniu od tej decyzji, ale po zobaczeniu spornej sytuacji na wideo zrezygnowało z tego. Błąd był bowiem oczywisty.

W ten sposób zostaliśmy z dwoma srebrnymi krążkami, bo wczoraj nikt więcej na podium nie stanął. Liczyliśmy na Annę Rogowską w skoku o tyczce, legitymującą się najlepszym w sezonie wynikiem na świecie (4,76 m). Polka walczyła, długo szła jak burza, zaliczając za pierwszym razem wszystkie wysokości, ale zatrzymała się na 4,65 m. Poprzeczkę zawieszoną na 4,70 już trzy razy strąciła, a to oznaczało piąte miejsce. Niby „tylko”, ale być może „aż”, pamiętając o jej perypetiach sprzed mistrzostw (upadła na głowę podczas treningu, lekarze sugerowali, że może już nigdy nie skakać).

– Medal był blisko, ale mam nadzieję, że niepowodzenie odbiję sobie w sezonie letnim – powiedziała. Złoto wywalczyła Kubanka Yarisley Silva, a dwa srebra powędrowały do Czeszki Jiriny Svobodovej i Rosjanki Anastazji Sidorowej (wszystkie uzyskały 4,70).

Blisko podium były dziś obie nasze sztafety 4x400 m. Czwarte miejsca zajęli Ewelina Ptak, Małgorzata Hołub, Patrycja Wyciszkiewicz oraz Justyna Święty i Kacper Kozłowski, Rafał Omelko, Michał Pietrzak oraz Jakub Krzewina. W obu wypadkach wygrywali reprezentanci USA, a panowie swój sukces okrasili do tego halowym rekordem świata. Na szóstej pozycji zmagania w skoku w dal zakończyła Teresa Dobija, a na siódmym finał biegu na 3000 m Renata Pliś.        

Piotr Skrobisz