Były groźby podpalenia polskiego konsulatu
Niedziela, 9 marca 2014 (15:41)Wielokrotnie grożono, że konsulat zostanie podpalony, a jego pracownicy zostaną zaatakowani – tak powody ewakuacji placówki tłumaczy konsul generalny RP w Sewastopolu na Krymie Wiesław Mazur. Jak dodał, w przeszłości też zdarzały się antypolskie incydenty.
O ewakuacji polskiego konsulatu w Sewastopolu poinformowało wczoraj MSZ. Powodem były utrzymujące się niepokoje ze strony rosyjskich sił. Obowiązki konsulatu w Sewastopolu przejęła polska placówka w Odessie.
Jak podkreślił Mazur, sytuacja na Krymie jest bardzo trudna. – Krym został praktycznie zablokowany, nikogo nie wpuszczają, nie wpuszczono konsula generalnego Turcji. Władze Krymu i Sewastopola nie uznają władz w Kijowie, nie liczą się z żadnymi organizacjami międzynarodowymi, robią, co chcą – ocenił polski konsul.
Dodał, że w czwartek w pobliżu konsulatu jego pracownicy doliczyli się 15 wojskowych Kamazów i 22 mniejszych pojazdów. Ostatnio groźby m.in. podpaleń konsulatu czy ataków na jego pracowników na tyle się nasiliły, że podjęta została decyzja o ewakuacji.
– Doszliśmy po pierwsze do wniosku, że nie jesteśmy w stanie normalnie wykonywać naszej pracy, po drugie ja jako szef placówki musiałem zadbać o bezpieczeństwo moich współpracowników – podkreślił konsul. Obecnie wszyscy pracownicy konsulatu wraz z rodzinami opuścili Sewastopol; także dokumenty placówki zostały wywiezione z tego miasta.
Dyplomata zaznaczył przy tym, że punkt przyjmowania wniosków wizowych w Symferopolu na Krymie działa normalnie.
Ewakuacja konsulatu jest tymczasowa. – Jeżeli będzie decyzja, że wracamy do pracy, w ciągu dwóch dni jesteśmy w stanie uruchomić konsulat na nowo, do normalnej, codziennej pracy – zapewnił Mazur.
MM, PAP