• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Współwinni współczesnego niewolnictwa

Niedziela, 9 marca 2014 (13:20)

To, że komunizm jest najbardziej zbrodniczym systemem totalitarnym, nie jest ani tezą wyssaną z palca, ani trudną do udokumentowania twardymi faktami rzeczywistością obiektywną.

Z niezliczonych zjawisk i wydarzeń, jakie docierają ze współczesnego świata komunizmu, nie sposób doprawdy nie znaleźć potwierdzenia smutnej rzeczywistości kolejnych państw i narodów. Nie będę jednak pisał dziś ani o Chinach, ani o Korei Północnej, a także o Laosie, ani o Wietnamie. Nie poruszę też gwałtownych wydarzeń w Wenezueli ani zbrodniczych działań lewackich ugrupowań FARC. Nie wspomnę też o jawnej niesprawiedliwości w postaci wysokich uposażeń dla funkcjonariuszy SB i ich potężnych emeryturach, którymi polski podatnik hojnie obdarowuje byłych pracowników reżimu zła.

Chciałbym poruszyć w tym miejscu falę protestów i demonstracji, jakie przelewają się przez Kambodżę od stycznia br. Jest to w końcu państwo dotknięte jak żadne inne krwawym i brutalnym terrorem komunistycznym.

Spuścizną Czerwonych Khmerów zarządza dzisiaj premier Hun Sen, który doszedł do władzy 29 lat temu i obecnie jest jednym z najdłużej urzędujących szefów rządu na świecie. Ostatnio zapowiedział nawet, że zamierza pozostać na swoim stanowisku do 74. roku życia. Premier Kambodży należał do Czerwonych Khmerów, ale w czasie wojny zbiegł do Wietnamu, więc może oficjalnie udawać niewiniątko. Co jednak robił w czasie rzezi komunistycznej w Wietnamie, pozostaje tajemnicą.

Opozycja twierdzi, że wybory, w których ponownie wygrała Kambodżańska Partia Ludowa, zostały sfałszowane. Ponadto niezadowolenie społeczne dotyczy niskich przychodów, wręcz niewolniczych stawek w fabrykach, mordercze nadgodziny, które nie doczekują się wynagrodzenia, i niebezpieczne warunki pracy, jak wypadki drogowe podczas przetransportowywania zatłoczonymi ciężarówkami robotników (tu na myśl przychodzą nam także tragedie w postaci pożarów fabryk w Bangladeszu).

Mafia państwowa i aparatczycy opływający w dostatki wysysają, jak zakłada w swej zakamuflowanej istocie komunizm, krew z wyzyskiwanych robotników. Milicja na usługach reżimu strzela do bezbronnych demonstrantów, a służby bezpieczeństwa eliminują opozycjonistów. Katownie i więzienia są przepełnione „wrogami ludu”.

Oprócz tego dyktatura w Phnom Penh ogranicza dalsze swobody obywatelskie, które i tak są mizerne. Zakazuje zgromadzeń, cenzoruje media, nadzoruje drukarnie i fałszuje wybory.

Jest jeszcze jeden ważny aspekt deptania praw człowieka w Kambodży. Wzorem Chińskiej Republiki Ludowej kambodżański reżim próbuje przekupić „troskliwy” o prawa człowieka Zachód i ubiera obywateli Unii Europejskiej w ubrania szyte w Kambodży. Tanio. Firmy takie jak Puma, H&M, GAP, Zara dają pracę setkom tysięcy kambodżańskich niewolników. Pracę, którą opisywałem powyżej. Miejmy tego świadomość.

Pamiętajmy także, że los ludzi w krajach Trzeciego i Czwartego Świata jest również w naszych rękach. Wystarczyłaby realna presja i zagrożenie konkretnymi sankcjami, aby proceder niewolniczej pracy może nie zaniknął, ale zdecydowanie zelżał, co byłoby już na początku sukcesem, a potem otworzyłoby drogę do dalszej reformy i poprawy warunków pracy uciemiężonych robotników z Kambodży, a przecież także w Pakistanie, Chinach, Bangladeszu, na Sri Lance, w Wietnamie czy Laosie. Smutne jest jednak to, że pazerności i chciwości Zachodu nikt nie może zaspokoić. Są to zjawiska na tyle charakterystyczne dla zachodnich okupantów Azji i Afryki, że kolonializm europejski przybiera dziś, w XXI wieku, inną twarz. Nie piękniejszą niestety.

Dr Tomasz M. Korczyński