Stoch ucieka
Piątek, 7 marca 2014 (19:20)Kamil Stoch zajął dziewiąte miejsce w konkursie Pucharu Świata w skokach narciarskich w Trondheim. Mimo to powiększył przewagę w klasyfikacji generalnej nad Słoweńcem Peterem Prevcem, bo ten w ogóle nie zdołał zakwalifikować się do finałowej serii.
Przed dzisiejszym konkursem Stoch miał 103 punkty przewagi nad drugim w klasyfikacji generalnej cyklu Prevcem – jedynym zawodnikiem, który jeszcze może odebrać mu Kryształową Kulę. Różnica ta dawała Polakowi psychiczny luz, lecz niczego jeszcze nie przesądzała. Kamil przekonywał przy okazji, że nie zwraca uwagi na cyfry i liczby, a na klasyfikację spojrzy dopiero po ostatnich zawodach w sezonie, które odbędą się w słoweńskiej Planicy.
– Na razie skupiam się na sobie i na tym, by w każdym konkursie jak najlepiej skakać – tłumaczył.
Liczyliśmy na niego, na kolejny triumf, bo w ostatnich dwóch imprezach, w Lahti i Kuopio, wygrywał w wielkim stylu. Tym razem jednak sukcesu nie było, nie było też miejsca na podium. Mimo to nikt nie narzekał, bo osiągnął główny cel – jeszcze bardziej uciekł Prevcovi.
Dzisiejsze zmagania rozpoczęły się sensacyjnie. Skaczący na samym początku Czech Roman Koudelka pofrunął aż 137 m i jak się okazało, w tym rozdaniu nie wyprzedził go nikt. W Trondheim panowały bowiem zmienne warunki, a karty rozdawał wiatr. Jedni mieli szczęście, innym ono nie dopisywało. W tej drugiej grupie znaleźli się zawodnicy z czołówki. Kapitalnie ostatnio dysponowany Niemiec Severin Freund poleciał 126,5 m i wylądował w trzeciej dziesiątce, ale najbardziej zaskoczył Prevc. 116,5 m Słoweńca było szokiem, podobnie jak i to, że całkowicie wypadł z gry. Stoch też miał problemy. 127 m starczyło do zaledwie 10. miejsca, jednak Polak całkowicie rozczarowany być nie mógł, bo wiedział, że ucieknie Prevcowi...
W drugiej serii niespodzianek było mniej. Stoch wylądował dokładnie w tym samym miejscu co kilkadziesiąt minut wcześniej i poprawił się o jedną lokatę. Koudelka nie wytrzymał presji, a do tego przyszło mu latać w dużo gorszych warunkach. Wykorzystał to Norweg Anders Bardal, który okazał się najrówniejszy i najpewniejszy, sprawiając mnóstwo radości kibicom. Wyprzedził długo niewidzianego na podium rutynowanego Austriaka Andreasa Koflera oraz niesamowitego weterana z Japonii, Noriakiego Kasaiego. Stoch przerwał zatem zwycięską serię, ale uciekł Prevcowi. Na trzy indywidualne konkursy przed końcem sezonu ma nad nim 132 punkty przewagi. Dużo. Bardzo dużo.
W niedzielę skoczkowie pojawią się w Oslo, by na wzgórzu Holmenkollen stoczyć jedne z najważniejszych i najbardziej prestiżowych zawodów w sezonie. „Królem Holmenkollen” do dziś pozostaje Adam Małysz, który w tym miejscu wygrał aż pięć pucharowych konkursów, stając się niekwestionowaną legendą. Swe sukcesy odnosił jednak na zabytkowym obiekcie, jesienią 2008 roku rozpoczęła się jego rozbiórka, a 3 marca 2010 uroczyście otwarto nowy, supernowoczesny. Polskie sukcesy się jednak na tym nie zakończyły, przed rokiem na pierwszym miejscu, wspólnie z Austriakiem Gregorem Schlierenzauerem, uplasował się Piotr Żyła. Stoch tam jeszcze na podium nie stał.
Ciekawostka: organizatorzy zawodów w Oslo (chodzi nie tylko w skoki, ale i biegi, i kombinację norweską) mają ogromne problemy finansowe. Imprezy przynoszą straty i być może zostaną wystawione na sprzedaż. Gospodarze sami są sobie winni, bo kłopoty rozpoczęły się w chwili, gdy znacząco podnieśli ceny biletów, co skrytykował nawet król Harald V.
Wyniki konkursu w Trondheim: 1. Andrers Bardal (Norwegia) 269,3 pkt. (136,5+131), 2. Andreas Kofler (Austria) 264,9 (136,5+131,5), 3. Noriaki Kasai (Japonia) 261,4 (135,5+132), 4. Roman Koudelka (Czechy) 259,6 (137+125,5), 5. Reruhi Shimizu (Japonia) 256,6 (132,5+128), 6. Jernej Damjan (Słowenia) 249,3 (129,5+131,5), 7. Severin Freund (Niemcy) 248,5 (126,5+135,5), 8. Michael Hayboeck (Austria) 248,1 (133+124), 9. Kamil Stoch 245,6 (127+127)... 12. Piotr Żyła 244,7 (129,5+132), 21. Jan Ziobro 233 (126+127,5), 25. Maciej Kot 230,1 (123+125).
Klasyfikacja generalna Pucharu Świata: 1. Stoch 1260 pkt., 2. Prevc 1128, 3. Freund 1023.
Piotr Skrobisz