• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Rządowe wyceny nas rujnują

Czwartek, 6 marca 2014 (20:01)

Z Bogdanem Ulko, gospodarzem z gminy Raczki, uczestnikiem protestu przeciwko krzywdząco niskim wycenom gruntów zabranych przez rząd pod obwodnicę Augustowa, rozmawia Adam Białous

 

O ile hektarów zmniejszyło się Pana gospodarstwo po zajęciu gruntów pod obwodnicę?

 Zajęto aż 12 hektarów naszego rodzinnego gospodarstwa, co stanowi prawie połowę. Głownym kierunkiem rozwoju naszego gospodarstwa jest hodowla bydła mlecznego. Na tych zabranych nam dwunastu hektarach uprawialiśmy głównie rośliny paszowe. W naszym gospodarstwie hodujemy czterdzieści krów. Przez zaistniałą sytuację nie mamy gdzie ich wypasać. Tym bardziej że zaledwie kilkadziesiąt metrów od naszego gospodarstwa jest budowana obwodnica. Dlatego już od roku jestem zmuszony trzymać krowy w oborze, kupować dla nich paszę i karmić je na miejscu. To zajęcie pod obwodnicę dużej części naszych ziem nie tylko utrudnia nam życie codzienne, ale przede wszystkim przynosi ogromne straty dla naszej rodziny. Nie jest łatwo, tym bardziej że mamy małe dzieci. Pozostawieni sami sobie jakoś sobie radzimy.

Ziemia to nie jedyne nieruchomości, które zajęto pod budowę augustowskiej obwodnicy...

– Zgadza się. Zajęto i wyburzono także stodołę, gdzie trzymaliśmy siano dla krów. Oprócz tego z terenu naszego gospodarstwa wycięto około stu drzew. Podobnie jak około 130 innych gospodarzy odwołałem się od zaniżonych wycen dóbr, które nam odebrano. To odwołanie złożyłem już rok temu. Do tej pory nie mam żadnej decyzji ani zapłaty za to, co nam zabrano. To bardzo zubaża środki, jakie moja rodzina ma na życie. Minister infrastruktury obiecał nam, że odpowie na złożone odwołania do 15 marca. Jeżeli tego nie uczyni, to pod Urzędem Wojewódzkim w Białymstoku zorganizujemy kolejny protest, który będzie bardziej radykalny.

Hodowla bydła mlecznego wymaga kredytowania. Czy w związku z utratą niemal połowy ziem należącego do Pana gospodarstwa banki nie reagują?

– Obecnie realizuję projekt modernizacji naszego gospodarstwa. Pozyskałem na ten cel unijne środki, oczywiście z pomocą kredytu. W takich przypadkach jako zastaw jest ziemia. Od czasu, kiedy zajęto nasze hektary pod obwodnicę, bank zwiększył kilkukrotnie stopę oprocentowania udzielonego wcześniej kredytu. Musimy więc płacić o wiele większe raty. Ani rządu, którego specustawą zajęto nasz ziemię, ani banku, ani UE nic to nie obchodzi. Zabierają ziemię, nie licząc się zupełnie ze złymi konsekwencjami, jakie przynosi to dla rolników. Przecież mogli wybudować tę obwodnicę i to dwa razy krótszą, realizując pierwszy wariant, który był już mocno zaawansowany w budowie. Wówczas żaden rolnik by nie ucierpiał, bo tam są nieużytki i nikt ich nie gospodarzy. Wybór przebiegu obwodnicy przez Raczki dla ludzi jest najgorszy z możliwych. Kilkuset rolniczym rodzinom zajęto prawie 900 działek. W sumie jest to około 400 hektarów rolniczej ziemi. Ponadto wyburzono wiele budynków, rozdzielono obwodnicą gospodarstwa, wycięto bardzo wiele drzew. Można wyliczać wiele. Nie wspomnę o życiu przy tak ruchliwej drodze. Obwodnica przebiega zaledwie 30 metrów od naszego domu. A przecież ona miała odsunąć tiry od domów.

Możliwy jest zakup takiej samej ilości gruntu w okolicy za pieniądze, które rzeczoznawca wojewody podlaskiego wycenił zabrane z Pana gospodarstwa hektary?

– Nie da się tego zrobić w żaden sposób. Wycena rzeczoznawcy za metr zabranej nam ziemi wyniosła 4,75 złotych. A najtaniej ziemię sprzedaje się w naszym rejonie za około 7 zł za metr kwadratowy. Jest jeszcze jednak inny bardzo poważny problem. W okolicy nikt u nas ziemi nie sprzedaje. Tu rodziny gospodarzą od pokoleń. Ziemi z reguły nikt się nie pozbywa. Robiłem rozpoznanie i znalazłem parę hektarów na sprzedaż, ale 20 kilometrów od naszego gospodarstwa. Koszty dojazdu tam przewyższałby zysk z gospodarowania na tej ziemi.

Dziękuję za rozmowę.

Adam Białous