• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Putinowski terroryzm poddany krytyce Rosjanina

Czwartek, 6 marca 2014 (14:27)

Prezydent Władimir Putin sterroryzował świat. Jeszcze tydzień temu nikt, nawet hipotetycznie, nie rozważał ewentualności zbrojnego konfliktu w Europie, rozumianej także jako Unia Europejska. I sytuacja wymknęła się spod kontroli. Wciąż jednak należy mieć nadzieję, że werble wojenne ucichną, a politycy i dyplomaci będą potrafili się porozumieć. Pamiętamy wszyscy niedoszłą interwencję w Syrii, chociaż wydawało się, że akcja USA, Francji, Turcji jest nie do uniknięcia. A jednak, pomimo poważnego kryzysu, do nalotów na bazy i wojsko prezydenta al-Asada nie doszło.

W prasie zachodniej nie cichnie debata na temat aktualnego kryzysu. Felietonistka „Frankfurter Allgemenie Zeitung” Sandra Kegel powołuje się na mocne słowa pisarza Wladimira Kaminera, który bardzo ostro wypowiedział się o Putinie na swoim profilu na Facebooku, choć w swej charakterystyce nie wymienił z imienia i nazwiska owego tyrana-terrorysty. Nie szkodzi, bo dość celnie i konkretnie go naszkicował.

46-letni pisarz niemiecki rosyjskiego pochodzenia Wladimir Kaminer napisał na swoim fanpagu, że wstydzi się za swoją ojczyznę, za „nieodpowiedzialnego tak zwanego prezydenta, który doprowadził świat na samą krawędź wojny”. Tym samym wyraża przekonanie, że nie wszyscy Rosjanie świętują wkroczenie wojsk rosyjskich na Ukrainę, a przy tym „nie ma chyba nigdzie dwóch narodów, które byłyby sobie tak bliskie, jak właśnie Rosjanie i Ukraińcy”.

Kaminer opowiada, że za każdym razem, gdy wraca do Rosji, zastanawia się, co się dzieje z jego rodakami i pyta ich: „Jak możecie tak żyć?”.

W kraju, gdzie każda wolna wypowiedź, każdy rodzaj wolności są, jego zdaniem, poddane presji, gdzie telewizja codziennie kłamie, gdzie ludzie przemieszczają się nerwowo po ulicach, rozglądając co kilkadziesiąt metrów, jak gdyby byli prześladowani.

A Rosjanie, jak stwierdza, odpowiadają mu: „Tak, widzimy to, nie jesteśmy głupcami, ale dlaczego uważasz, że wolność mogłaby tych ludzi uleczyć? Co to w ogóle jest wolność? I na co nam ona? Ludzie tutaj nie potrzebują żadnej wolności, potrzebują raczej korzystnych kredytów, mieszkań do spłacania, a te od Putina dostają… Nikt nie potrzebuje wolności oprócz gejów, niepełnoletnich i kilku dziennikarzy”.

Cała dyskusja. Dla nich lepsza dyktatura niż skorumpowana biurokracja, która depcze słabych, a wspiera silnych.

Gorzkie doświadczenie historyczne, kontynuuje Kaminer, jest takie, że gdy jakiś naród rezygnuje z wolności, prędzej czy później znajduje się w samym środku wojny, w koszu na śmieci historii.

Zacytuję teraz najostrzejszą wypowiedź pisarza: „Aktualny tyran nie został wybrany, lecz przed 15 laty przedstawiony narodowi jako »następca«. Od tego czasu wybrał się sam już kilkakrotnie. Ten mały, kształcony w szkole KGB mężczyzna, bez żony, bez przyjaciół, odizolowany od świata, nękany przez kompleks niższości, rządzi ogromnym krajem, w którym ludzie porzucili już wszelką nadzieję, że kiedyś zdobędą prawa obywatelskie, aby wybrać sobie samemu prezydenta”.

I zastanawia się na koniec, co Rosjanie zrobią, gdy pewnego dnia Putin zniknie. Bo przecież Putin nie będzie wiecznie żywy.

Fakt, nie jest Leninem.

Urodzony w 1967 roku w Moskwie Wladimir Kaminer przybył do NRD w wieku 23 lat. Jest publikowany w trzydziestu językach na całym świecie. W Polsce wydano dwie jego książki „Muzykę wojskową” oraz „Podróż do Trulali”. Jego najsłynniejsza książka to zbiór opowiadań „Russendisko”. Mieszka w Berlinie.

Dr Tomasz M. Korczyński