Haracz za ochronę przed muzułmanami
Czwartek, 6 marca 2014 (11:33)W obawie przed śmiercią grupa chrześcijan, która nadal pozostaje w północnej Syrii, zgodziła się płacić islamistom haracz w zamian za ochronę. Sytuacja przed zbliżającymi się w tym kraju wyborami ciągle jest bardzo napięta.
Jak podaje Christian Post, na początku roku chrześcijańscy przywódcy z miasta Rakka podpisali umowę, tzw. dhimmę, z muzułmańską grupą powiązaną z Al-Kaidą, zgodnie z którą w zamian za ochronę chrześcijanie muszą płacić „podatek” i wypełniać inne narzucone przez stronę islamską nakazy.
Haracz, który wyznawcy Chrystusa muszą płacić dwa razy w roku, zależy od zamożności danej rodziny. Najbogatsi mają płacić 500 dolarów od osoby, średnio- i niezamożni – połowę lub jedną czwartą tej kwoty, pod warunkiem, że nie ukrywają własnej sytuacji finansowej. Co więcej, nie mogą odbudowywać kościołów, z których wiele zostało zniszczonych w ciągu minionego roku, nie mogą także tworzyć nowych miejsc modlitwy. Nie wolno im nosić broni. Mają dbać o interesy islamistów w kraju, a także zgłaszać spiski przeciwko państwu. Mają pozwalać na swobodne przechodzenie chrześcijan na wiarę w Allaha.
Sytuacja chrześcijan w Syrii ciągle jest bardzo trudna. Wyznawcy Chrystusa żyją w ogromnym strachu. Od 2011 roku, kiedy wybuchła wojna przeciwko rządowi Baszara al-Assada, zginęło ponad 100 tys. osób, a ponad 2 mln ludzi zostało zmuszonych do ucieczki.
MMP