• Czwartek, 16 kwietnia 2026

    imieniny: Bernadetty, Julii, Kseni

Donalda Tuska sny o potędze

Środa, 5 marca 2014 (15:48)

Kiedy usłyszałem dzisiaj deklaracje premiera Tuska wypowiedziane w Fabryce Broni „Łucznik” w Radomiu dotyczące konsolidacji polskiego przemysłu obronnego, jego polonizacji czy sum na obronność, które mają zszokować inne kraje, to nasunęło mi się tylko jedno stwierdzenie: Boże, spraw, aby te słowa przeobraziły się czyny.

Niestety, póki co nasze doświadczenia związane z tym rządem są takie, że mowa sobie, a życie sobie. Na dziś mamy kłopoty z rozwiązywaniem tak podstawowych problemów, jak np. nadanie statusu BP produkowanym w Polsce wyrobom. Wszystkie liczące się państwa Unii Europejskiej, jak Niemcy, Francja czy Wielka Brytania zapewniły sobie odpowiednie rozwiązania prawne, które chronią ich rodzimy przemysł, właśnie przez nadawanie statusu BP, czyli bez przetargu ze względu na szczególny interes państwa.

Oznacza to, że resort obrony danego kraju może kierować zamówienia bezpośrednio do rodzimego producenta z pominięciem procedury przetargowej. Tymczasem w Polsce od dłuższego czasu nie możemy się doprosić nadania takiego statusu podstawowym wyrobom wchodzącym na wyposażenie naszej armii. To pokazuje, że działania podejmowane przez polski rząd absolutnie nie pomagają, a przeciwnie, szkodzą polskiej gospodarce. Również kontrakty, o których się dzisiaj tak wiele mówi, nie zostały jeszcze rozstrzygnięte i tak naprawdę jako polskie zakłady zbrojeniowe nie wiemy, czy kolejny raz nie będziemy królikiem doświadczalnym. Za dużo w tym wszystkim jest jeszcze niewiadomych.

Owszem, życzymy sobie, aby wszystkie zapowiedzi się spełniły bez względu na to, kto je wypowiada.  Chcielibyśmy też ufać, że tak się stanie, ale jak mówi Biblia: Nie po słowach, lecz po czynach ich poznacie. Czekamy zatem, a na razie mamy poważne problemy dotyczące chociażby procesu konsolidacji. W Siemianowicach Śląskich we wrześniu 2013 r. premier Tusk powiedział, że jest pełna zgoda co do procesu konsolidacji polskiego przemysłu obronnego, tymczasem jest marzec 2014 r. i wciąż niewiele z tych słów wynika.

Podobno polska sekcja przemysłu zbrojeniowego jest niepotrzebna, natomiast niektóre produkty, które ewentualnie dostarczalibyśmy do MON-u w kooperacji ze światowymi potęgami branży zbrojeniowej, i owszem. Nie wiem, jak w tym kontekście miałaby wyglądać polonizacja niemieckich, w dodatku używanych czołgów Leopard, bo na razie nie ma dokumentacji technicznej dotyczącej tego sprzętu. Nikt też nie wie, jak będzie wyglądała polonizacja innych produktów.

Owszem, jest kolejna nowelizacja ustawy offsetowej, która promuje polski przemysł, gdy chodzi o wykorzystanie polskiej myśli technicznej i technologicznej w przemyśle obronnym. W praktyce może to jednak wyglądać tak, że przetarg w ramach traktatu UE wygra koncern światowy, który będzie dostarczał wyroby dla MON z pominięciem polskich zakładów. Wcześniej był jeszcze obowiązek zastosowania ustawy offsetowej, a teraz z tą ustawą jest nie po drodze naszym wojskowym, stąd niewykluczone, że takie problemy się pojawią. Zobaczymy, co pokaże życie. Chciałbym wierzyć, że po raz pierwszy wypełnią się słowa premiera Tuska.

Myślę, że słowa premiera snującego wizję o potędze polskiego przemysłu zbrojeniowego i środkach, jakie na ten cel są planowane, mają też za zadanie uspokojenie, co tu dużo mówić, dość minorowych nastrojów związanych z konfliktem na Krymie. Obawiam się tylko, że kiedy sytuacja na Ukrainie się uspokoi, oby jak najszybciej, z wizji i planów polskiego rządu pozostaną tylko słowa. Znów zaczną się reformatorskie zapędy w stosunku do polskiego potencjału obronnego, które będą oznaczały likwidację kolejnych zakładów. Oby tak się nie stało.  

                   


                       

Autor jest przewodniczącym Sekcji Krajowej Przemysłu Zbrojeniowego NSZZ „Solidarność”.

Stanisław Głowacki