Ucierpią zwykli ludzie
Wtorek, 4 marca 2014 (21:52)Gazprom, podejmując decyzję o cofnięciu z dniem 1 kwietnia zniżki na gaz przyznanej Ukrainie w grudniu 2013 roku, można powiedzieć, że wbił nóż w plecy Ukrainie, która znajduje się w trudnej sytuacji gospodarczej.
Kolejny raz Federacja Rosyjska udowadnia, że polityka energetyczna tego państwa to w gruncie rzeczy polityka wpływania na kształt polityki wewnętrznej państw europejskich lub geopolityki regionu.
Gazprom zrezygnował z wcześniej przyznanego rabatu w najtrudniejszym w ostatnich dziesięcioleciach momencie dla społeczeństwa Ukrainy. Wiadomo, że na tym ucierpi gospodarka tego państwa i zwykli ludzie. Jest to element nacisku politycznego, choć oczywiście ten nacisk jest o tyle silniejszy, że na terytorium Ukrainy stacjonują już oddziały Federacji Rosyjskiej.
Sytuacja jest zdumiewająca, ponieważ z jednej strony Władimir Putin oświadcza, że niesie pomoc społeczeństwu Ukrainy, które pogrąża się w chaosie, z drugiej strony działania Gazpromu potęgują działania niepewności gospodarczej, biedy i tragedii tego społeczeństwa. Potraktowałbym wypowiedzi Putina jako wielki przejaw hipokryzji polityków rosyjskich wobec Ukrainy. Z jednej strony przysyłają wojska, których operacja militarna kosztuje setki, miliony, jeżeli nie miliardy rubli: i stacjonowanie i jakby niejako obudzenie militarnej machiny. Z drugiej strony, zasłaniając się kosztami niespłaconych dotychczas zobowiązań na rzecz Gazpromu, zwiększają de facto ceny gazu. Jest to hipokryzja.
Autor jest posłem PiS, zastępcą przewodniczącego sejmowej Komisji Gospodarki
Maks Kraczkowski