Kompromitacja Rosji
Wtorek, 4 marca 2014 (18:02)Rosja skompromitowała się na całym świecie i właśnie obserwujemy początek jej końca. Zanim jednak rządy Władimira Putina i jego KGB-owskich służb staną się przeszłością, nie tylko Ukraina, ale też państwa bałtyckie są na celowniku ponurej dyktatury. Polska także jest bezpośrednio zagrożona inwazją. I nie można tego wcale bagatelizować ani uznawać za prognozę science fiction. Atak rosyjskich barbarzyńców na naszą Ojczyznę może bowiem rzeczywiście nastąpić.
Putin popełnił potężny błąd. Teraz albo będzie brnąć na własną zgubę w otchłań katastrofy, albo się sprytnie wycofa, czego pierwszą oznaką jest rzekomo wstępna zgoda na plan Angeli Merkel wyjścia z impasu. Niezależnie od dalszego rozwoju wydarzeń Rosja otoczona została kordonem sanitarnym, zaś przepaść pomiędzy nią a innymi krajami – nawet tak odległymi od respektowania praw człowieka jak Chiny czy Turcja – będzie się pogłębiać. Iran, Syria, kraje Azji Środkowej to za słabi partnerzy, aby budować z nimi front wojenny. Skoro nawet oligarchowie na Ukrainie powiedzieli Putinowi głośne: „niet”, to jest on w gruncie rzeczy odosobnionym przypadkiem.
Jeżeli Putin się nie zreflektuje, nie zacznie obmyślać drogi ewakuacyjnej, to zniknie. A wraz z nim Rosja, jaką dziś znamy. I nie tylko chodzi tu o porażkę militarno-gospodarczą, która zanim stanie się faktem, pociągnie za sobą śmierć i zniszczenie w Europie. Osobiście nie wykluczałbym jakiegoś „spontanicznego” zamachu stanu w wyniku rosyjskiego upadku. Nie mam wcale na myśli powszechnego ruchu obywatelskiego wyrażającego swoje niezadowolenie czy oburzenie. Na to naród rosyjski nie jest jeszcze gotowy, natomiast sam reżim ma swoje sposoby, żeby zdusić w zarodku wszelki opór przeciwko niemu.
Raczej spodziewałbym się zdmuchnięcia Putina z carskiego tronu przez służby wywiadu (państwo w państwie), oligarchów czy mafię. Nieupilnowany zamach „terrorystów” zawsze może się zdarzyć. Dlaczego? Ponieważ interesy rosyjskie zostały dziś poważnie zagrożone. Pieniądz jest wystarczającym powodem. W świecie rosyjskim nie ma sentymentów. Potknięcie Putina wreszcie nastąpi, a wtedy „przyjaciele” będą mieli sygnał na rozpoczęcie „świętowania” id marcowych. Zanim to jednak nastąpi, w Europie wydarzy się wiele zła szykowanego nam przez Władimira Putina i najbliższe grono jego lokajów, jeżeli Zachód nadal będzie bezczynnie stał i bezmyślnie patrzył na rozwój tragicznych wypadków.
Dr Tomasz M. Korczyński