Dyplomatyczny ambaras
Wtorek, 4 marca 2014 (02:08)Polska chce opowiedzieć się za zdecydowanym pokazaniem możliwości wprowadzenia realnych sankcji politycznych i ekonomicznych wobec Rosji, aby uniemożliwić eskalację konfliktu na obszarze Ukrainy – zadeklarował prezydent Bronisław Komorowski po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
Takie stanowisko nasz kraj ma przedstawić podczas unijnego szczytu w sprawie Ukrainy. Rolę Polski prezydent widzi w konsekwentnym wskazywaniu na złamanie wielu norm prawa międzynarodowego przez Rosję.
Po niedzielnej naradzie u premiera Donalda Tuska przedstawiciele największych sił politycznych w Polsce obradowali w sprawie działania w obliczu agresji Rosji na Ukrainę u prezydenta. Wnioski z narady wydają się analogiczne do tych po debacie u premiera – należy zmobilizować wspólnotę międzynarodową do gotowości wprowadzenia realnych sankcji wobec Rosji.
Czas, w którym Rosjanie zajmują Krym, na narady poświęci także Unia Europejska podczas zapowiedzianego już przez przewodniczącego Komisji Europejskiej José Manuela Barroso szczytu Rady Europejskiej. Po wczorajszym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego prezydent Bronisław Komorowski stwierdził, że przygotowywane przez Polskę stanowisko na unijny szczyt będzie zmierzało do stanięcia mocno na gruncie proponowanym przez Stany Zjednoczone – pokazania możliwości wprowadzenia realnych sankcji wobec Rosji. – Jeśli groźby mają przynieść dobre skutki, to muszą być poparte taką postawą, pełną determinacji i gotowości. Musi to być groźba realna. Dlatego sądzimy, że na etapie, kiedy chodzi o to, by uniemożliwić eskalację konfliktu na terenie Ukrainy, także Unia Europejska powinna zdobyć się na bardzo zdecydowaną postawę w kwestiach perspektywy sankcji, zarówno natury politycznej, jak i ekonomicznej – powiedział Bronisław Komorowski.
Stałe konsultacje
Prezydent zaproponował także podczas posiedzenia RBN, by Polska podejmowała działania na rzecz uruchomienia stałych konsultacji wewnątrzsojuszniczych NATO, w tym także posiedzenia komisji NATO – Ukraina w Kijowie. Komorowski oczekuje, że dojdzie do konsultacji w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego w oparciu o artykuł 4 traktatu waszyngtońskiego. Takie konsultacje mogą się odbyć, jeśli według któregokolwiek z członków NATO zagrożona będzie integralność terytorialna czy niezależność polityczna.
– Polska musi przyjąć z największą powagą decyzję rosyjskiej izby wyższej, na wniosek prezydenta Putina zezwalającej na użycie sił zbrojnych na terytorium całej Ukrainy, nie tylko na terytorium Krymu. A ten cały kraj to także sąsiedztwo Polski – argumentował Komorowski. Zastrzegł jednak, że bezpośredniego zagrożenia dla naszego kraju nie ma.
Prezydent poinformował, że prosił ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego o wyjaśnienie, dlaczego „nie nastąpiło jeszcze złożenie przez Polskę uzgodnionego przez prezydenta i premiera i zasygnalizowanego MSZ stanowiska, że właśnie na podstawie artykułu 4 powinniśmy żądać odbycia konsultacji”. – Wyjaśnienie jest takie, że trwająca narada ambasadorów, czyli Rada Północnoatlantycka w formacie ambasadorskim, była zwoływana wcześniej. Polska dąży do tego, aby konsultacje odbyły się na poziomie ministerialnym (…). I takie prace w tej chwili trwają. To nie jest tak, że rezygnujemy z odbycia konsultacji na podstawie artykułu 4 traktatu waszyngtońskiego. Pojawiły się pewne utrudnienia, polski ambasador przy NATO pracuje nad tą kwestią – mówił Komorowski. Poinformował, że podczas niedzielnej rozmowy z prezydentem Stanów Zjednoczonych Barack Obama „w sposób jednoznaczny złożył bardzo mocną deklarację – wiedząc, że Polska jest nie tylko sąsiadem Ukrainy, ale i Rosji – o pełnych gwarancjach bezpieczeństwa Polski, zarówno w imieniu Sojuszu Północnoatlantyckiego, jak i Stanów Zjednoczonych”. Zapowiedział brak zgody Polski na fakty dokonane – przejęcie kontroli nad Krymem przez wojska rosyjskie, i stwierdził, że podczas zbliżającej się wizyty w Turcji będzie chciał wypracowania z tym krajem wspólnych poglądów w sprawie sytuacji na Ukrainie.
Bronisław Komorowski ujawnił wczoraj, że z Władimirem Putinem ostatni kontakt – telefoniczny – miał 2 lata temu. – Raczej tego rodzaju kontakty warto budować, kiedy widać jakiś obszar wspólnego myślenia albo widać, że tego rodzaju kontakt może przynieść pozytywne efekty. Na razie wydaje się, że tutaj są ograniczone możliwości – stwierdził prezydent.
Artur Kowalski