Sikorski do dymisji?
Poniedziałek, 3 marca 2014 (16:25)Minister Radosław Sikorski nie tylko zagroził polskiej racji stanu oraz bezpieczeństwu narodowemu Polski, nie tylko ośmieszył nasz kraj na arenie międzynarodowej, ale także wystawił prezydenta Bronisława Komorowskiego i swój rząd na śmieszność. Przede wszystkim ten ostatni akt nieposłuszeństwa może go kosztować utratę stanowiska szefa dyplomacji. Nie teraz. Jeszcze nie.
Sikorski ewidentnie zagrał na korzyść Rosji. Nie uwzględnił wytycznych rządu Donalda Tuska ani prezydenta. Pojawia się pytanie, dlaczego to zrobił?
Przypomnę, że w sobotę, 1 marca br., Komorowski oświadczył, że Polska wystąpiła do NATO o rozpatrzenie artykułu 4. Na wstępie stwierdził, że „sytuacja jest niesłychanie poważna, być może dramatyczna”. A później powiedział: „Otóż Polska wystąpiła do Sojuszu Północnoatlantyckiego o zwołane w trybie pilnym Rady Północnoatlantyckiej w trybie art. 4 Traktatu Waszyngtońskiego, gdyż zachodzi przypadek, o którym tenże punkt mówi – zagrożenie potencjalnym użyciem sił zbrojnych rosyjskich na terytorium sąsiedniej dla Polski Ukrainy”.
Artykuł 4 z kwietnia 1949 roku brzmi następująco: „Strony będą się wspólnie konsultowały, ilekroć zdaniem którejkolwiek z nich, zagrożone będą integralność terytorialna, niezależność polityczna lub bezpieczeństwo którejkolwiek ze Stron”.
Jednak sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen wprowadził wszystkich w osłupienie, gdy stwierdził, że niedzielne posiedzenie Rady Północnoatlantyckiej nie odbywało się w trybie art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego.
Ten dysonans poznawczy utrzymywał się do dziś, ale prorządowe media nie poruszały tej niejasności. Dopiero dziś Komorowski powiedział, że poprosił „o wyjaśnienia szefa MSZ Radosława Sikorskiego, dlaczego do tej pory Polska nie złożyła uzgodnionego przeze mnie i przez premiera wniosku o konsultacje NATO w trybie art. 4. Wyjaśnienie jest takie, że trwająca Rada Północnoatlantycka na poziomie ambasadorskim była zwoływana jeszcze wcześniej. Polska dąży do zwołania rady na poziomie ministerialnym”.
Czy to wytłumaczenie Sikorskiego wystarczy? Na chwilę obecną tak, bo sytuacja wymaga, aby w rządzie panował względny spokój i pozór opanowania napiętej sytuacji politycznej. Jednak Sikorski ma swoje cele i gra po swojemu, a konflikt na linii MSZ – Kancelaria Prezydenta będzie się nasilać.
Prorządowe media długo ukrywały ten niesłychanie niebezpieczny i nieodpowiedzialny zgrzyt. Tymczasem, jak podaje rosyjska agencja ITAR-TASS, Rosja bez żadnych konsultacji ze światem, przede wszystkim sąsiadami, zarządziła, aby żołnierze rosyjskiej Floty Bałtyckiej rozpoczęli ćwiczenia sprawdzające gotowość bojową. W ćwiczeniach bierze udział 3,5 tys. żołnierzy straży granicznej. Ćwiczenia odbywają się na lądzie, co może wskazywać na straszenie Polski i innych krajów bałtyckich desantem. W chorej grze Putina biorą udział m.in. czołgi T-72 oraz bojowe wozy piechoty BMP-2 oraz samobieżne instalacje artyleryjskie. Żołnierze stacjonują w obwodzie kaliningradzkim. Teraz sytuacja jest jeszcze poważniejsza niż kiedykolwiek. Dymisja Sikorskiego w tym momencie nie jest zatem wskazana.
Dr Tomasz M. Korczyński