• Czwartek, 16 kwietnia 2026

    imieniny: Bernadetty, Julii, Kseni

Zatrważające skutki aborcji

Poniedziałek, 3 marca 2014 (10:18)

Najnowszy wpis dr. inż. Antoniego Zięby opublikowany  na blogAiD

 

W wyniku wielo­let­nich badań dowiedziono, że aborcja sześ­ciokrot­nie zwięk­sza ryzyko wys­tąpi­enia raka piersi u kobiety.

Dzisiaj chcę przekazać Wam trzy infor­ma­cje. Pier­wsza doty­czy zatr­waża­ją­cych danych na temat skutków abor­cji, opub­likowanych w cza­sopiśmie „Indian Jour­nal of Can­cer”. Następna – o nawró­conym abor­cjoniś­cie ze Stanów Zjednoczonych, a ostat­nia odnosi się do listu kobi­ety, która urodz­iła się z proce­dury in vitro.

Trzy­mam przed sobą skrót infor­ma­cji z cza­sopisma „Indian Jour­nal of Can­cer”. Okazuje się, że w wyniku wielo­let­nich badań dowiedziono, iż doświad­cze­nie abor­cji sześ­ciokrot­nie zwięk­sza ryzyko wys­tąpi­enia raka piersi u kobi­ety (R. Kamach, K.S. Maha­jan, L. Ashok, T.S. Sanal, A study on Risk Fac­tors of Breast Can­cer Among Patients Attend­ing the Ter­tiary Care Hos­pi­tal, in Udupi Dis­trict, w: „Indian Jour­nal of Com­mu­nity Med­i­cine”, Vol. 38, No. 2, 2013, s. 95–99). Nato­mi­ast zażywanie hor­mon­al­nych środ­ków antykon­cep­cyjnych wielokrot­nie zwięk­sza ryzyko zachorowa­nia na tego typu nowotwór (Q.S. Wang, R.K. Ross, M.C. Yu, et al., A CaseControl Study of Breast Can­cer in Tian­jin, China, w: „Can­cer Epi­demi­ol­ogy, Bio­mark­ers & Pre­ven­tion”, Vol. 1, 1992, s. 435–439). Niestety tego typu istotne infor­ma­cje są przemil­czane w pol­skiej prasie. Dlat­ego trzeba je udostęp­niać innym, aby także w ten sposób chronić życie i zdrowie kobiet.

 

Dr George Flesch po wielu lat­ach zabi­ja­nia nien­ar­o­d­zonych dzieci dostrzegł prawdę, że embrion ludzki jest człowiekiem. Rezygnu­jąc z wykony­wa­nia abor­cji, wró­cił na drogę służby życiu i zdrowiu. Przy­taczam jego świadectwo: „Małżeństwo poprosiło, abym wykonał abor­cję. Ze względu na stan szyjki macicy nie mogłem tego wów­czas zro­bić. Zapro­ponowałem, by ta para przyszła w kole­jnym tygod­niu. Małżonkowie wró­cili, ale powiedzieli, że zmie­nili zda­nie i chcą zachować życie dziecka. Sie­dem miesięcy później ode­brałem poród. Kilka lat później baw­iłem się z tym małym chłopcem w base­nie, w klubie tenisowym, którego ja i rodz­ice dziecka byliśmy członkami. Chło­piec był szczęśliwy i piękny. Byłem prz­er­ażony myślą, że wyłącznie tech­niczna trud­ność pow­strzy­mała mnie przed zakończe­niem potenc­jal­nego życia Jeffrey’a. Związek między sześ­cio­ty­god­niowym ludzkim embri­onem a śmieją­cym się teraz dzieck­iem przes­tał być dla mnie abstrak­cyjny. Gdy przy­tu­lałem co rano włas­nych synów, zacząłem myśleć o narzędzi­ach, których będę uży­wał za dwie godziny”.

Lekarz opisuje też, jak zgubny wpływ miały wykony­wane abor­cje na jego psychikę:

Wycią­ganie płodu kawałek po kawałku źle dzi­ałało na mój sen. Depresja osnuwała moje biuro na wiele dni przed planowanym zabiegiem. Puls przyspieszał, gdy podawałem środek znieczu­la­jący. Cho­ciaż wciąż czułem litość dla 20-latki z col­legu, która nie miała męża, coraz większy gniew budz­iły we mnie pary małżeńskie. Doma­gały się abor­cji… bo trzeba było skończyć remont domu, a nawet dlatego, że opła­cili już bilety na kole­jne wakacje… Przes­tałem czuć dumę z bycia lekarzem. Gdy przy­jeżdżałem do domu z pracy i obe­j­mowałem dzieci, czułem, że nie zasługuję na dar Boga, jakim są ich uśmiechy”.

Mężczyzna wresz­cie porzu­cił wykony­wanie abor­cji i zaczął wzywać do jej dele­gal­iza­cji: „Odkąd przes­tałem wykony­wać abor­cje, moje życie rozk­witło. Kocham swój zawód. Skończyły się lata walki z poczu­ciem winy. Pewien spokój i wewnętrzna har­mo­nia powró­ciły. Czuję się bliższy Bogu”.

Ostat­nia wiado­mość doty­czy kobi­ety, której życie zostało poczęte wskutek pro­ce­dury in vitro. Ma świado­mość, że jako jedyna z tro­jga rodzeństwa miała szczęś­cie się urodzić. W swoim świadectwie tak pisze: „Jestem z trzech zar­o­d­ków stwor­zonych pod­czas pro­ce­dury. Jedynym, który przeżył. Codzi­en­nie opłakuję moje rodzeństwo. Nie mogę o tym rozmaw­iać z moimi rodzi­cami, ponieważ pod­ję­cie tego tem­atu zawsze wywołuje walkę, a oni nie są w stanie odczuwać takich emocji jak ja. Oni nie żałują tego, co zro­bili, i nie widzą niczego złego w pro­ce­durze in vitro. Nie trak­tują też mojego rodzeństwa jako członków rodziny. Kiedy roz­maw­iam o tym z nimi, to przyz­nają, że to jest moje nieżyjące rodzeństwo, ale robią to tylko po to, bym poczuła się lep­iej. Czuję się zran­iona za każdym razem, kiedy widzę w telewizji mate­ri­ały na temat in vitro, ponieważ media nie widzą w tej pro­ce­durze niczego złego. Nie wspom­i­nają o ludzi­ach, którzy umarli w cza­sie tej pro­ce­dury”. Takich świadectw i infor­ma­cji nie zna­jdziecie w pro­gra­mach telewizji komercyjnej. Dlat­ego trzeba o nich mówić i je przekazy­wać innym osobom oraz pow­tarzać, że mamy skuteczną, ety­czną, bez­pieczną i tanią metodę leczenia niepłod­ności, którą jest naprotechnologia.