• Czwartek, 16 kwietnia 2026

    imieniny: Bernadetty, Julii, Kseni

Była protekcja Neumanna

Poniedziałek, 3 marca 2014 (02:08)

Posłowie z sejmowej Komisji Zdrowia uważają, że wiceminister zdrowia Sławomir Neumann dopuścił się nielegalnego lobbingu na rzecz prywatnej kliniki medycznej. Dowodzą tego dokumenty, jakie wyszły z gabinetu wiceministra.

Nadzwyczajne posiedzenie komisji miało związek z publikacjami medialnymi dotyczącymi wiceministra Sławomira Neumanna oraz p.o. prezesa NFZ Marcina Pakulskiego. Z publikacji wynikało, że Neumann lobbował na rzecz warszawskiej prywatnej klinki Sensor Cliniq, zajmującej się leczeniem wzroku. Lecznica (co miały wykazać kontrole NFZ) miała pobierać od swych klientów dodatkowe opłaty za leczenie refundowane przez Fundusz, w związku z czym NFZ wypowiedział jej umowę we wrześniu 2013 roku. Klinika się odwołała i argumentowała, że „żaden pacjent nie był zmuszany do opłat, a jedynie informowany o możliwości wyboru i dopłaty”. Wiceminister Neumann miał domagać się od ówczesnej prezes NFZ Agnieszki Pachciarz wyjaśnień, na jakim etapie jest rozpatrywanie odwołania kliniki. Wiceminister miał wywierać naciski na Fundusz, o czym świadczyło to, że mimo stwierdzonych w ramach kontroli nieprawidłowości, NFZ podpisał nową umowę z Sensor Cliniq po odwołaniu Agnieszki Pachciarz.

Neumann twierdził, że nigdy nie prowadził żadnego lobbingu na rzecz prywatnej kliniki, a jedynie wnosił do NFZ o wyjaśnienia w sprawie pobierania przez nią dodatkowych opłat za świadczenia refundowane przez Fundusz. Podkreślił, że jest to normalna procedura – w ramach ustawowych uprawnień do sprawowania nadzoru ministra zdrowia nad NFZ. Według Neumanna, o tym, że nie bronił tej kliniki, świadczy m.in. to, że ostatecznie podtrzymał decyzję byłej prezes NFZ o wypowiedzeniu kontraktu tej placówce.

Sceptycznie do tych wyjaśnień odnieśli się posłowie. – Nie budzi wątpliwości to, że NFZ rozwiązał umowę z Sensor Cliniq. Nie budzi też wątpliwości, że do dnia 20 grudnia, tj. do dnia, kiedy upływało to trzymiesięczne wypowiedzenie, NFZ nie złożył oświadczenia o jego cofnięciu. A to oznacza, że umowa ta nie istniała w obrocie prawnym. Mimo to aneks do umowy ze szpitalem został podpisany 31 grudnia 2013, a więc jedenaście dni po wygaśnięciu tej umowy. Krótko mówiąc: aneksowano umowę nieistniejącą, umożliwiając tym samym świadczenie usług finansowanych ze środków publicznych przez podmiot prywatny. Wymowa tych faktów jest oczywista – mówił Tadeusz Dziuba (PiS). – O tym wszystkim Ministerstwo Zdrowia wiedziało doskonale. To dowodzi, że Sensor Cliniq było otoczone przez resort swoistą protekcją – dowodził Dziuba.

Posłowie przedstawili dokumenty potwierdzające, że Neumann był bezpośrednio zaangażowany w sprawę aneksowania umowy. Jednym z nich był wniosek do prezesa NFZ w tej kwestii parafowany właśnie przez Neumanna. I dziwili się, że wiceministra nie interesują sprawy zadłużonych publicznych szpitali, a los prywatnej kliniki. – Doprowadziliście ten system do skrajnej patologii. To wy preferowaliście wolny rynek, komercjalizację szpitali. To doprowadza właśnie do tego, że jeśli pacjent chce walczyć o swoje zdrowie, musi za to zapłacić. To wy sprowadziliście pacjenta do roli świadczeniobiorcy, a szpital do podmiotu rynkowego, i jesteście odpowiedzialni za tę całą degrengoladę w systemie – podsumował Czesław Hoc (PiS), wiceprzewodniczący Komisji Zdrowia. Jego zdaniem, całej sprawie powinien przyjrzeć się premier.

Anna Ambroziak