• Czwartek, 16 kwietnia 2026

    imieniny: Bernadetty, Julii, Kseni

Wierni przysiędze

Poniedziałek, 3 marca 2014 (02:07)

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

Kilkaset osób przeszło w sobotni wieczór ulicami Ostrołęki w Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych. To w tym mieście powstaje pierwsze w Polsce muzeum poświęcone podziemiu antykomunistycznemu.

Uroczystości z udziałem władz miasta, parlamentarzystów, przedstawicieli służb mundurowych, grup rekonstrukcyjnych, kombatantów, młodzieży szkolnej i harcerzy rozpoczęły się przed pomnikiem Armii Krajowej. Wszyscy mieli biało-czerwone opaski na rękach.

– Gdybyśmy próbowali serdeczną myślą cofnąć się o kilkadziesiąt lat, może gdzieś sercem zobaczylibyśmy grupę żołnierzy Najjaśniejszej Rzeczypospolitej w kurpiowskim, podlaskim, podhalańskim czy jakimś innym lesie. Co mogli w tym czasie wieczornym robić? Pewnie szykowali się do partyzanckiej modlitwy, może do akcji wcześniej zaplanowanych? Pewnie jeszcze chcieli coś zjeść, by potem udać się na niespokojny sen – rozpoczął przemówienie prezydent Ostrołęki Janusz Kotowski.

– Jak strasznie musieli tęsknić za tymi, których zostawili. Za narzeczoną, żoną, za dziećmi, bliskimi, rodzicami. I jaka musiała być w nich wielka miłość do Ojczyzny, że te wszystkie najważniejsze sprawy i ludzi potrafili dla niej zostawić. I wreszcie myślę sobie, jak wielka musiała być wiara, że ich ofiara, rozstanie, tęsknota, rany czy śmierć nie pójdą na marne, że Polska się o nich upomni, że będzie o nich pamiętać – mówił Kotowski.

Prezydent zapewnił, że czczenie ich pamięci to wypełnienie pragnień i testamentu tych żołnierzy. Po złożeniu kwiatów pod pomnikiem AK ulicami miasta ruszył marsz pamięci pod pomnik Żołnierzy Wyklętych, gdzie była sprawowana Msza św. polowa w intencji żołnierzy pod przewodnictwem ks. Marka Kondratowicza, kapelana Ostrołęckiego Stowarzyszenia Historycznego „Czwartacy”, a po niej odbył się Apel Pamięci. Uczestnicy pochodu skandowali: „Duma, duma, narodowa duma”, „Bóg, Honor, Ojczyzna”, „Cześć i chwała bohaterom”.

Po odśpiewaniu hymnu państwowego i przypomnieniu „Przesłania Pana Cogito” Zbigniewa Herberta, recytowanego przez Wojciecha Olszańskiego, głos zabrał ponownie prezydent Kotowski, dziękując wszystkim za przybycie i kultywowanie pamięci o Żołnierzach Wyklętych.

– W 1951 r., też 1 marca, w ubeckim więzieniu na Mokotowie kończyła się trzydziestoparoletnia życiowa droga pułkownika Łukasza Cieplińskiego „Pługa” i jego najbliższych współpracowników z IV Zarządu WiN. W tym wieku, jak pewnie i w każdym innym, nie chce się umierać. Zwłaszcza jak nie można przed śmiercią pożegnać ukochanej żony, pobłogosławić jedynego syna – mówił Kotowski. Przypomniał, jak bardzo ludzi, którzy wszystko poświęcili dla Ojczyzny, musiały boleć łaty faszystów i zdrajców, jakie przypinali im komuniści w sowieckich i polskich mundurach. „Staję przed zarzutem zdrady narodu polskiego, a przecież już w młodości życie moje Polsce ofiarowałem i dla niej chciałem pracować. Dla mnie sprawa polska była największą świętością”. To słowa Cieplińskiego. Pełne bólu wobec tego, jak potraktowano jego wierność i ofiarę – zaznaczył Kotowski.

Prezydent Ostrołęki podkreślił, że dziwi we współczesnej Polsce swego rodzaju opór przed pamięcią o Wyklętych. – Jak zmienialiśmy w Ostrołęce nazewnictwo ulic, byli przeciwnicy. Jak dawaliśmy rondo „Łupaszce”, byli przeciwnicy. Jak nadawaliśmy gimnazjum imię Danusi Siedzikówny, byli przeciwnicy. Jak powstawał ten pomnik i gdy powstaje muzeum, wciąż czytamy na różnych forach ubeckie głupie oskarżenia – stwierdził.

Eskorta cieni

„Oto stoję dzisiaj przed wami ze spuszczoną głową pod eskortą cieni tych, którzy zmarli, którzy bardziej zasłużyli na to, by się znaleźć w tym miejscu”. To słowa Aleksandra Sołżenicyna, odbierającego Nagrodę Nobla, które przywołał w homilii ks. Marek Kondratowicz.

– Wspominamy dzisiaj Żołnierzy Wyklętych, stajemy tutaj, przy ołtarzu Pana, pod eskortą cieni tych, którzy zginęli w nierównej walce z sowieckim okupantem, wspieranym przez rodzimych zdrajców – mówił ks. Kondratowicz. Kapelan przypomniał, że kiedy w 1946 r. ogłoszono amnestię i zastępca mjr. Hieronima Dekutowskiego powiedział o niej dowódcy, „Zapora” odparł: „Zdzisiu, Zdzisiu, amnestia jest dla złodziei, a my jesteśmy Wojsko Polskie”.

Kapłan przypomniał w kazaniu, że żołnierzom poakowskiej partyzantki odmawiano nie tylko chrześcijańskiego pogrzebu, ale grzebano ich w miejscach, o których nikt nie miał się dowiedzieć. W ten sposób komuniści próbowali zatrzeć wszelkie ślady i zabić pamięć.

– 28 sierpnia 1946 r. w gdańskim więzieniu rozstrzelali 17-letnią sanitariuszkę Danutę Siedzikównę „Inkę”. Kilka dni przed śmiercią napisała w grypsie takie słowa: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”. I nie chodzi tu tylko o odwagę, o to, że dochowała tajemnicy podczas śledztwa, lecz o odmowę podpisania prośby o ułaskawienie. Ta dziewczyna zostawia przesłanie również dla nas. Powiedzcie wszystkim, których spotkacie, wracając z tego miejsca, że my również zachowaliśmy się jak trzeba – skwitował ks. Marek Kondratowicz.

– Wzywam generała Augusta Emila Fieldorfa „Nila”, zastępcę komendanta głównego Armii Krajowej, powieszonego w 1953 r. w Warszawie. Wzywam członków Zarządu IV, pełniących w Polskim Państwie Podziemnym funkcje dowódcze, wspólnie rozstrzelanych 1 marca 1951 r.: płk. Łukasza Cieplińskiego „Pługa”, prezesa IV Zarządu Zrzeszenia WiN, w akcji „Burza” dowódcę 39. Pułku Piechoty Armii Krajowej, współuczestnika wyzwolenia Rzeszowa. Wzywam mjr. Adama Lazarowicza „Klamrę”, zastępcę prezesa IV Zarządu Głównego WiN, w czasie akcji „Burza” dowódcę 5. Pułku Strzelców Konnych Armii Krajowej – rozlegał się na ostrołęckim skwerze głos wzywający do apelu. – Stajemy do apelu pod pomnikiem Ofiar Terroru Komunistycznego w Ostrołęce, aby przywrócić pamięć żołnierzy podziemia niepodległościowego, walczących o Ojczyznę wolną, niepodległą i demokratyczną. Wzywam wszystkich niezłomnych Żołnierzy Wyklętych, cywilów i wojskowych, przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, wyklętych przez zdrajców, opuszczonych przez sprzymierzeńców, lecz nigdy nie zapomnianych przez rodaków. Stańcie do apelu – mówił prowadzący Apel Pamięci Wojciech Olszański.

Wczoraj w Ostrołęckim Centrum Kultury odbył się koncert pt. „Panny wyklęte”, na dziś zaplanowano wykład Leszka Żebrowskiego i pokaz filmu „Kryptonim »Orzeł«”, poświęconego historii XVI Okręgu NZW.

Będziemy walczyć o muzeum

W rozmowie z „Naszym Dziennikiem” senator Robert Mamątow (PiS), który od początku sekunduje ostrołęckiemu Muzeum Żołnierzy Wyklętych, zapewnia, że popiera je wielu senatorów. – Zrobimy wszystko, żeby tego tematu nie wyciszono – mówi.

Mamątow odniósł się też do deklaracji Bronisława Komorowskiego, złożonej w Belwederze podczas ogłoszenia przez IPN kolejnych nazwisk żołnierzy z Łączki, że powinno się dziś zrobić wszystko, by przywrócić pamięć o nich.

– Podejrzewam, że zaangażowanie prezydenta w temat Żołnierzy Wyklętych jest na pokaz. Tu chyba raczej nie chodziło o to, żeby faktycznie wesprzeć tę inicjatywę z Ostrołęki. A przecież to ma być duży obiekt, na skalę ogólnopolską, z dużą ilością pamiątek. Urządzenie jakiejś jednej celi na Mokotowie, co proponował prezydent, rozmyłoby, moim zdaniem, temat – kwituje senator.

– Na pewno w miarę możliwości będziemy starali się pomóc w jakiejś formie. Ten rok jest jednak rokiem pełnym rocznic, w związku z czym nie umiem powiedzieć, czy uda nam się teraz znaleźć jakieś wsparcie finansowe – tłumaczy obecny na uroczystościach Jacek Dziuba, dyrektor gabinetu kierownika Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, który przyjechał do Ostrołęki w imieniu Jana Ciechanowskiego. Oprócz niego nie było żadnego przedstawiciela rządu.

Piotr Czartoryski-Sziler, Ostrołęka