• Czwartek, 16 kwietnia 2026

    imieniny: Bernadetty, Julii, Kseni

Żołnierze Wyklęci wzorem dla młodzieży

Niedziela, 2 marca 2014 (20:55)

Z Andrzejem Prokopiukiem, dyrektorem Zespołu Szkół w Białej, i z Grzegorzem Karpińskim, zastępcą dyrektora Zespołu Szkół w Białej, rozmawia Izabela Kozłowska

 

Gimnazjum w Białej jest pierwszą szkołą w Polsce, która nosi imię Żołnierzy Wyklętych. W jaki sposób zrodziła się idea przyjęcia ich za patronów Państwa placówki?

Andrzej Prokopiuk:No cóż, z pewnością nie był to impuls. Już w roku 2007 rozważaliśmy kwestię uczynienia żołnierzy tzw. II konspiracji patronami naszej placówki. Istniała jednak obawa, że nie uda się sfinalizować naszego pomysłu. Nie ukrywam, że bez przychylności władz samorządowych nie moglibyśmy liczyć na satysfakcjonujący finał, a koncepcja nadania gimnazjum imienia Żołnierzy Wyklętych mogłaby ustąpić miejsca innemu, forsowanemu odgórnie pomysłowi. Na szczęście obecny włodarz gminy Radzyń Podlaski jest bardzo przychylny naszej inicjatywie i wspólnie możemy uczcić pamięć bohaterskich żołnierzy, przez lata skazanych na infamię i zapomnienie. Wielce sprzyjająca i rozbudzająca społeczny dyskurs w tej materii była decyzja śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. W ten sposób uzyskaliśmy szczególną formę legitymacji dla naszych działań.

 

Z jaką reakcją rodziców i uczniów spotkała się ta decyzja?

Grzegorz Karpiński:Byliśmy pełni obaw o reakcje rodziców, ponieważ w lokalnej świadomości istnieją bardzo niejednoznaczne oceny wydarzeń, które miały miejsce na tym terenie po lipcu 1944 roku. Niezmiernie pomocny był autorytet Kościoła, w szczególności postawa księdza prałata Romana Wiszniewskiego, kustosza sanktuarium Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, oraz księdza Zbigniewa Rozmysła, naszego katechety i nieocenionego przyjaciela. Sama przychylność nie wystarczała, wymagała także minimum zrozumienia trudnego wyboru. By edukować młodzież, organizowaliśmy spotkania uczniów z kombatantami Radzyńskiego Oddziału Zrzeszenia WiN. Z wykładem gościł u nas Leszek Żebrowski, jeden z największych autorytetów w dziedzinie badań nad historią Polski pod okupacją sowiecką. Dobrze układa się nam współpraca z nieformalnym Stowarzyszeniem Radzyń Wyklęty. Swoim autorytetem wspiera nas poseł Jerzy Rębek. We własnym zakresie przywoływaliśmy pamięć o Wyklętych na spotkaniach z rodzicami podczas tzw. wywiadówek. Dzięki tym działaniom gimnazjaliści odkryli prawdziwe oblicze bezkompromisowej walki o wolność swego Narodu, która może być dla nich inspiracją w podejmowaniu życiowych decyzji i kreowaniu własnych postaw. Myślę, że w znakomitej większości doceniają niepodległościowe idee, które legły u podstaw działalności WiN, NSZ, NZW, KWP, ROAK i innych. Znamienny jest fakt, iż po tych wszystkich działaniach samorząd uczniowski nie wysuwał żadnej alternatywnej kandydatury na patrona szkoły. Jest to, w większym stopniu, przejaw pełnej akceptacji dla zrodzonego pomysłu niż brak własnej inwencji.

 

Wybór Żołnierzy Wyklętych jest także zobowiązaniem. Jak Państwa uczniowie przygotowywali się do przyjęcia bohaterów walki o suwerenną Polskę za patronów swojej szkoły?

Andrzej Prokopiuk:Zgadzam się w pełni z tą tezą. Kształtowanie postaw patriotycznych i kreowanie autorytetów winno wychodzić naprzeciw oczekiwaniom młodzieży gimnazjalnej. Z drugiej strony pragniemy kształcić następne pokolenia z konkretnym przesłaniem: bądźcie strażnikami zbiorowej pamięci, kultywujcie tradycję, znajdźcie w sobie siłę, by przekazać miłość do Ojczyzny następnym pokoleniom. Wspólnie czcimy uroczystości państwowe i rocznicowe. Organizujemy lokalne konkursy, jak chociażby Konkurs Pieśni Patriotycznej. Nauczyciele historii prezentują wybrane życiorysy członków podziemia niepodległościowego. Organizujemy wycieczki do miejsc pamięci narodowej związanych z omawianymi wydarzeniami. Przygotowujemy artystyczną oprawę dla uroczystości wręczenia sztandaru.

 

Historie i życiorysy Żołnierzy Wyklętych wciąż niestety nie są znane Polakom. Jaką postać, bohatera chciałby Pan, aby poznali nie tylko uczniowie, ale także wszyscy Polacy?

Grzegorz Karpiński: – Indoktrynacja społeczeństwa i represje, jakie spotykały uczestników walki z komunistyczną dyktaturą, przez lata skutecznie skazywały Żołnierzy Wyklętych na zapomnienie. Oni sami ukrywali swój udział w konspiracji nawet przed własnymi rodzinami. Dziś trudno jest dotrzeć do wielu uczestników tamtych wydarzeń. Niemniej jednak znamy nazwiska i dokonania takich żołnierzy jak: komendant obwodu AK, potem WiN Radzyń Podlaski, Konstanty Witkowski ps. „Müller”, sierż. Jan Grudziński „Płomień”, ks. Lucjan Niedzielak „Głóg”, kpt. Jerzy Skoliniec „Kruk”, kpt. Leon Sołtysiak „James”. 15 km od Białej znajduje się uroczysko Baran w lasach kąkolewnickich, miejsce mordów dokonywanych przez jednostki NKWD i polskich renegatów ze stacjonującego w Kąkolewnicy sztabu II Armii LWP. Na początku 1990 roku dokonano ekshumacji kilkunastu ciał w pierwszym sondażowym wykopie, po czym śledztwo przerwano i zaniechano kolejnych prac. Według różnych źródeł, w płytkich grobach może spoczywać od kilkuset do niespełna dwóch tysięcy zamordowanych żołnierzy podziemia. Radzyński obwód AK, a potem WiN był jednym z najsilniejszych w kraju. W ramach samej 9. Podlaskiej Dywizji Piechoty AK (35 pp AK/ OP35) służyło w okolicach Radzynia ok. tysiąca żołnierzy, wielu z nich kontynuowało walkę po 1944 roku. W sylwestra 1946 roku miasto zostało na krótko zajęte przez lokalne struktury WiN wsparte przez oddziały jednych z najbardziej znanych konspiratorów regionu lubelskiego, Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” i jego brata Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego”.

Chcielibyśmy wskazać na uniwersalny charakter tych wszystkich żołnierzy, którzy pod różnymi sztandarami walczyli o wolną Polskę, a potem zostali wyparci ze społecznej świadomości przez peerelowską propagandę. Żołnierze Wyklęci to symbol, idea odwołująca się do tej tradycji całościowo, bez umniejszania roli i znaczenia żadnej z licznych organizacji.

 

W dalszym ciągu Żołnierze Wyklęci nie zostali zrehabilitowani. Wiele środowisk wciąż próbuje wymazać ich z historii naszej Ojczyzny. Komu i dlaczego przeszkadza pamięć o Żołnierzach Wyklętych?

Grzegorz Karpiński:Mogę zrozumieć ludzi, którzy pastwią się nad pamięcią tych bohaterów polskiego Narodu. Z reguły należą do dwóch kategorii. Pierwsza to ci podatni na propagandę lub najzwyczajniej przez lata indoktrynowani, niemający świadomości historycznej, mało dociekliwi, zanurzeni w codzienności – ich jedynym grzechem jest niewiedza, stąd potrzeba edukacji. Drudzy to ci, których życiorys zaczyna się po 1989 roku, bo do tego wcześniejszego lepiej nie wracać. To byli prominentni aktywiści, członkowie PZPR i jej przybudówek, osoby nielubiące przypominania ich roli w okresie PRL. Często aktywni uczestnicy aparatu represji wobec członków niepodległościowego podziemia i politycznej opozycji. Stąd też, jeśli dziś uznaliśmy, że Wyklęci zasługują na uznanie i miejsce w historii, to kim byli ich oprawcy i ci, którzy za nimi stali? Dyskusja nad wyborem toczy się anonimowo w lokalnych serwisach internetowych. Niespecjalnie merytoryczna, bardziej skupiona na powielaniu wątpliwej proweniencji faktów bądź propagandowych kalk. Szczęśliwie uzbroiliśmy się w pozytywne opinie Instytutu Pamięci Narodowej, Fundacji Niepodległości i radzyńskiego oddziału Archiwum Państwowego w Lublinie.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska