Bezwzględna gra Kremla
Sobota, 1 marca 2014 (20:46)Z dr. Witoldem Waszczykowskim, posłem Prawa i Sprawiedliwości, byłym wiceministrem spraw zagranicznych, rozmawia Izabela Kozłowska
Rada Federacji, wyższa izba parlamentu Rosji, zezwoliła na użycie Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy. O zgodę zwrócił się prezydent Władimir Putin, uzasadniając to potrzebą normalizacji sytuacji społeczno-politycznej w tym kraju. Realna jest taka interwencja na Ukrainie?
– Z interwencją rosyjskich wojsk już mamy do czynienia na Krymie. Przebywające tam wojska są częściowo nieoznaczone, a inne już się nie kryją z tym, że są wojskami rosyjskimi. Mamy decyzję Putina popartą przez Radę Federacji. Pojawia się pytanie, czy pod hasłem „Ukraina” mowa tylko i wyłącznie o Krymie? Można także przypuszczać, że Kreml swoimi wypowiedziami próbuje sprowokować bojówki rosyjskie czy prorosyjskie znajdujące się we wschodniej i południowej Ukrainie, by działały i siały chaos. W ten sposób Putin będzie miał pretekst do wkroczenia także na kolejne części Ukrainy.
Członkowie Rady Federacji podczas dzisiejszej debaty zwracali uwagę, że odpowiedzialnymi za destabilizację sytuacji na Ukrainie są przede wszystkim kraje wspierające Majdan. Wielokrotnie wskazywano także na Polskę...
– Nie jestem takim stanowiskiem zaskoczony. Od wielu lat – dokładnie od 2008 roku – ostrzegałem przed Rosją, która prowadzi antyzachodnią politykę na wszystkich frontach. Od 2008 roku po agresji na Gruzję Kreml rzucał hasło tzw. planu Miedwiediewa. Miała to być nowa struktura bezpieczeństwa kwestionująca funkcjonowanie NATO. Rosja używa środków gospodarczych do nacisków, presji i szantażu. Przykładem może być podwyższanie cen gazu i ropy naftowej wobec Białorusi i Ukrainy. Tą formą nacisku próbowała także wywrzeć presję na Unię Europejską. Dlatego dzisiejszy charakter debaty w Radzie Federalnej nie jest dla mnie zaskoczeniem lecz kontynuowaniem od lat prowadzonej polityki. Rosja chce odbudować swoje imperium. Widzimy, że jest gotowa to osiągnąć bez względu na poniesione koszty.
Jak w tej sytuacji powinny zareagować zachodnie państwa?
- Częściowo tak jak robią to do tej pory. Z tym tylko, że ich reakcja musi być bardziej stanowcza i konkretna. Powinny one zwracać uwagę Putinowi, że narusza porozumienia międzynarodowe. Wkroczenie na terytorium Krymu jest naruszeniem porozumienia z 1994 roku. Ponadto zachodni politycy muszą podkreślić, że zapowiadane wkroczenie wojsk rosyjskich na Ukrainę złamie zapisy karty Narodów Zjednoczonych. To z kolei będzie wymagało nie tylko potępienia lecz także działań politycznych i gospodarczych, a w przyszłości niewykluczone, że militarnych. Mocarstwa z grupy G8, mające bezpośredni kontakt z Rosją, powinny cały ten czarny scenariusz Putinowi unaocznić, by zastanowił się czy jemu to wszystko się opłaca.
Wielu komentatorów dzisiejszych wydarzeń wskazuje, że zapowiedzi Rosji są urealnieniem wizji III wojny światowej...
– W tej sytuacji nie chciałbym wysuwać aż tak daleko idących wniosków. Silna presja polityczna i ewentualne groźba sankcji gospodarczych doprowadzi do powstrzymania się Putina. W obecnym układzie sił III wojna światowa nie jest korzystna dla Rosji. Doprowadzenie do konfliktu na skalę globalną oznaczałoby także wiele zniszczeń na terytorium Federacji Rosyjskiej. Trudno porównywać także potęgę militarną Rosji z wojskami państw należących do NATO.
Jakie korzyści niesie ze sobą ewentualna rosyjska interwencja na Ukrainie?
– Nie dostrzegam żadnych korzyści nawet z tych ukraińskich incydentów. W mojej ocenie taka interwencja przyniesie Rosji więcej strat.
W jakim kierunku zmierza Rosja?
- Przede wszystkim Moskwa gra na destabilizację Ukrainy. W planie minimum jest skompromitowanie nowych ukraińskich przywódców, aby nie byli oni partnerami dla Unii Europejskiej. Chodzi o to, aby Ukraina nie zbliżyła się do Unii. Kreml może grać na przerewidowanie ukraińskiego terytorium, bądź na jej federalizację, tak aby jej różne regiony miały autonomiczne prawa. Tym samym wpływałyby one na władze centralne, hamując je w ich prozachodniej polityce. Wreszcie Moskwa może grać na oderwanie części Ukrainy czy to wschodniej, czy południowej. W ten sposób pozostałoby kadłubowe państwo ukraińskie, które nie będzie już tak atrakcyjne dla Europy, a przynajmniej nie będzie ważnym partnerem jak dzisiejsza duża Ukraina.
Dziękuję za rozmowę.
Not. IK, MPA