• Czwartek, 16 kwietnia 2026

    imieniny: Bernadetty, Julii, Kseni

Spokojnie na granicy z Ukrainą

Sobota, 1 marca 2014 (16:50)

Gry wojenne Rosji – podsycanie nastrojów na Krymie przez Moskwę – tylko w minimalnym stopniu wpływają na ruch na polsko-ukraińskich granicach. W ocenie pograniczników, na razie nie ma masowego napływu uchodźców z Ukrainy.

Z komunikatów Służby Celnej wynika, że sytuacja na przejściach granicznych z Ukrainą nie odbiega od normy. Wszystkie przejścia pracują bez zakłóceń. Odprawy graniczne pojazdów osobowych i ciężarowych odbywają się na bieżąco. Na czterech polsko-ukraińskich przejściach granicznych na Podkarpaciu w Medyce, Korczowej, Krościenku i w Budomierzu straż graniczna nie notuje zwiększenia ruchu, nie ma też masowego napływu uchodźców. Podobnie jest na przejściach w Hrebennem, Dorohusku i Zosinie.

Owszem, pojedyncze przypadki zdarzają się, ale nie odbiega to od wcześniejszych norm. Pogranicznicy są jednak przygotowani na zwiększenie ruchu granicznego. – Gdyby doszło do masowego napływu uchodźców, straż graniczna jest przygotowana, żeby sobie z tym wyzwaniem poradzić – podkreśla płk Waldemar Skarbek, komendant Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. W jego ocenie, straż graniczna zarówno po polskiej, jak i ukraińskiej stronie jest także przygotowana na ewentualne próby przemytu np. broni czy narkotyków przez granicę.

– Sytuacja w głębi kraju owszem odbiega od norm, ale ukraińskie służby na granicach zewnętrznych cały czas pracują. Spotykamy się, wymieniamy się informacjami i nie ma powodu do niepokoju – uważa płk Waldemar Skarbek.

Sytuację na granicy mogłoby skomplikować wprowadzenie ruchu bezwizowego dla Ukraińców. Oznaczałoby to powrót do sytuacji sprzed 2007 r., kiedy w ciągu roku do Polski przyjeżdżało nawet 12 milionów obywateli Ukrainy. Sytuacja uległa jednak zmianie z chwilą wejścia Polski do strefy Schengen w grudniu 2007 r. Wówczas ruch na wschodniej granicy znacznie zmalał. Od tego czasu obywatele Ukrainy, Rosji i Białorusi muszą starać się o wizy na wjazd do Polski.

Do naszego kraju trafiają też ranni z kijowskiego Majdanu. Jak informuje MSW, w polskich szpitalach na leczeniu przebywa 71 rannych. 18 hospitalizowanych jest we Wrocławiu, a 13 w Warszawie. Ponadto ranni Ukraińcy leczą się m.in. w Zamościu, Krakowie, Lublinie, Przemyślu, Jarosławiu i Rzeszowie.

Mariusz Kamieniecki