Rosja zasłania się umową
Sobota, 1 marca 2014 (09:22)Ruchy rosyjskich wojsk na Krymie pozostają w zgodzie z umowami zawartymi z Ukrainą w sprawie rozmieszczenia sił zbrojnych - oświadczył Witalij Czurkin, ambasador Rosji przy Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Wczoraj odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ, dotyczące wydarzeń na Krymie. Posiedzenie zostało zwołane przez Litwę, w lutym przewodniczy RB ONZ, na wniosek Kijowa. Spotkanie odbyło się za zamkniętymi drzwiami.
Po nim Czurkin spotkał się z dziennikarzami. Podkreślił, że Rosja działa w ramach zawartego wcześniej porozumienia. Nie przedstawił jednak szczegółów tej umowy, ani powodu wzmożonej aktywności wojsk.
Litewska ambasador Raimonda Murmokaite po spotkaniu powiedziała, że w dyskusji wyrażono poparcie dla jedności Ukrainy, jej integralności terytorialnej i suwerenności. – Rada zgodziła się, że należy zachować powściągliwość względem wszystkich stron politycznych na Ukrainie i wezwała do ogólnego dialogu politycznego – podkreśliła.
Ambasador Stanów Zjednoczonych przy ONZ Samantha Power powiedziała, że USA są poważnie zaniepokojone informacjami o rosyjskiej obecności wojskowej na Krymie, i wezwała Rosję do wycofania się z tego ukraińskiego półwyspu. Power zaapelowała też o natychmiastowe wysłanie na Ukrainę niezależnej międzynarodowej misji, której zadaniem będzie prowadzenie negocjacji w tej sprawie.
Przedstawiciel Ukrainy przy ONZ Jurij Serhejew, na którego wniosek zwołano spotkanie, powiedział dziennikarzom, że na Krymie zaobserwowano obecność sił zewnętrznych, mogących zaognić nastroje separatystyczne. Jak zaznaczył, poinformował Radę o nieokreślonych i uzbrojonych siłach zbrojnych Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy.
– Powiadomiliśmy o nielegalnym przekroczeniu granic przez rosyjskie wojskowe samoloty transportowe Ił-76, około 10 – mówił Serhejew. Dodał, że ukraińsko-rosyjską granicę naruszyło także 11 śmigłowców bojowych Mi-24.
O rosyjskiej interwencji na Ukrainie wypowiedział się także prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama. Ostrzegł on Rosję, że będą konsekwencje ewentualnej interwencji wojskowej na Ukrainie. Jednocześnie zaznaczył, że jakiekolwiek naruszenie ukraińskiej suwerenności będzie bardzo destabilizujące. Obama zauważył także, że w razie interwencji Rosja pogwałci swoje zobowiązanie o poszanowaniu ukraińskich granic i narazi się na potępienie społeczności międzynarodowej.
MPA, PAP