• Czwartek, 16 kwietnia 2026

    imieniny: Bernadetty, Julii, Kseni

Zemsta na położnej?

Piątek, 28 lutego 2014 (21:20)

Dyrekcja Specjalistycznego Szpitala „Pro Familia” w Rzeszowie grozi Agacie Rejman, położnej, która w styczniu ujawniła, że w placówce wykonywane są zabiegi aborcyjne, sądem i żąda od pielęgniarki zadośćuczynienia sprostowania – zdaniem dyrekcji placówki – nieprawdziwych informacji.

W połowie stycznia tego roku położna podczas konferencji prasowej poinformowała opinię publiczną o przypadkach aborcji dokonywanych w szpitalu „Pro Familia”. Zbulwersowana tym faktem stwierdziła, że jako matce sumienie nie pozwala jej na uczestniczenie w zabijaniu dzieci. – Czułam się z tym bardzo źle, czułam się jak ktoś, kto odbiera bądź uczestniczy w odbieraniu życia drugiemu, bezbronnemu człowiekowi – mówiła w wywiadzie udzielonym NaszemuDziennikowi.pl.

Kobieta, która przeżyła załamanie nerwowe i wciąż przebywa na zwolnieniu lekarskim, liczyła, że wobec faktu, iż upubliczniła problem i nie chce więcej uczestniczyć w tym procederze, ze strony dyrekcji nie spotkają ją żadne konsekwencje. Okazało się jednak inaczej. Dyrekcja „Pro Familii” uznała, że zostało naruszone dobre imię szpitala. W skierowanym do położnej piśmie domaga się sprostowania w mediach regionalnych, a tytułem zadośćuczynienia przekazania 50 tysięcy złotych na rzecz Podkarpackiego Hospicjum dla Dzieci w Rzeszowie, za – jak to określono – przekazanie opinii publicznej szeregu niezgodnych z prawdą informacji związanych z funkcjonowaniem Specjalistycznego Szpitala „Pro Familia w Rzeszowie, w szczególności w zakresie zabijania dzieci.

Szpital żąda też, aby położna oświadczyła, że w placówce ”nie dokonuje się sprzecznych z prawem zabiegów przerywania ciąży″. Jeżeli położna nie zastosuje się do treści wezwania, szpital skieruje sprawę na drogę sądową.

 – Szpital za to, że położna powiedziała o faktach, które były, chce ją ukarać. Dlatego oświadczam, że nie pozostawimy pani położnej ani pań położnych. Będziemy pomagać, aby ta odważna osoba, która powiedziała prawdę, nie została za to skrzywdzona – zadeklarował dzisiaj w Rzeszowie podczas zwołanej konferencji prasowej senator Kazimierz Jaworski (Polska Razem).

Dziś Agata Rejman nie chce rozmawiać z mediami. Przekazała jedynie nagranie, w którym zwraca uwagę na swoje złe samopoczucie. – Już od kilku tygodni czuję się bardzo źle. Jestem na zwolnieniu lekarskim, a do tego nałożyło się jeszcze pismo, które wysłał mi pracodawca, w którym nakazuje mi wpłacenie jako zadośćuczynienie 50 tysięcy złotych. Przybiło mnie to bardzo – mówi w nagraniu Agata Rejman.

Za położną murem stają obrońcy życia z Rzeszowa, którzy zorganizowali już kilka pikiet. Zapowiadają kolejną, która odbędzie się 8 marca na centralnym rondzie Rzeszowa.

– Będziemy protestować do skutku, do czasu, aż ten proceder zniknie, a szpital odstąpi od prób karania położnej, która niczym nie zawiniła – deklaruje Jacek Kotula, szef rzeszowskiej komórki Fundacja PRO – Prawo do Życia. W rozmowie z portalem NaszDziennik.pl podkreśla, że postępowanie szpitala wobec położnej jest nie na miejscu. – To nic innego jak szantaż. To nie w porządku, że kierownictwo szpitala odwraca kota ogonem i oskarża położną o zszarganie dobrego imienia placówki. To, że się zabija nienarodzone dzieci, hańbiąc Rzeszów, nic nie znaczy, ale to, że ktoś odważy się zaprotestować przeciw takim praktykom, narusza dobre imie placówki. To jakieś nieporozumienie. Jeżeli nic w tej materii się nie zmieni, to mieszkańcy Rzeszowa doprowadzą do bojkotu tego szpitala – oświadcza Jacek Kotula.

Mariusz Kamieniecki