Janukowycz nie czuje się winny
Piątek, 28 lutego 2014 (15:39)Odsunięty od władzy prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz zapowiedział, że będzie walczył o przyszłość Ukrainy, lecz nie wystartuje w wyborach prezydenckich rozpisanych na 25 maja br. Dzisiaj po raz pierwszy doszło do bezpośredniego kontaktu dziennikarzy z ukraińskim politykiem.
Konferencja prasowa odbyła się w Rostowie nad Donem, na południu Rosji. Janukowycz wyjaśnił, że nie został on obalony, lecz władzę przejęły „profaszystowskie siły”. Dlatego majowe wybory prezydenckie – według niego – są nielegalne. Jak podkreślił po raz kolejny, jest „prawowitym prezydentem Ukrainy, wybranym w wolnych, uczciwych wyborach”. Jak oświadczył - i takim pozostanie.
Zdaniem prezydenta, kryzys na Ukrainie jest rezultatem nieodpowiedzialnej polityki Zachodu wobec jego kraju, a polegającej na popieraniu Majdanu. Jednocześnie podkreślił, że Ukraina jest silna i poradzi sobie. Zaapelował do opozycjonistów Majdanu, którzy przejęli władzę, aby zrezygnowali.
- Chcę się zwrócić do całego narodu Ukrainy. Po pierwsze, chcę poprosić o wybaczenie wszystkich. Zrobię wszystko, co będę w stanie, by do końca życia być z narodem Ukrainy. Nie z banderowcami, faszystami, lecz z narodem Ukrainy. (...) jestem przekonany, że obecne władze Ukrainy nie uznają narodu ukraińskiego – wskazał Janukowycz, przepraszając naród ukraiński za to, że nie starczyło mu sił do utrzymania władzy oraz zapewnienia stabilności i pokoju w kraju. Stwierdził, że to nie on wydał milicji rozkaz strzelania do demonstrantów w Kijowie. Ponadto winą za rozlew krwi na Ukrainie odpowiedzialni są opozycjoniści. Janukowycz przeprosił także funkcjonariuszy Berkutu, że - jak wskazał - padli ofiarą walk.
Janukowycz pozostanie na terenie Federacji Rosyjskiej, dopóki - jak wyjaśnił - nie będzie wraz z rodziną bezpieczny. Jak dodał, niebezpieczeństwo, w jakim się znalazł, było powodem do opuszczenia przez niego terytorium Ukrainy.
Odnosząc się do napiętej sytuacji na Krymie, stwierdził, że region ten powinien pozostać przy Ukrainie z zachowaniem swojej autonomiczności. Zdaniem Janukowycza, Ukraina powinna pozostać „zjednoczona i niepodzielna”. Jednocześnie zaznaczył, że nie poprosi Federacji Rosyjskiej o wsparcie militarne. Janukowycz opowiedział się przeciwko interwencji wojskowej na Ukrainie oraz naruszeniu jej integralności terytorialnej.
Tymczasem rosyjskie MSZ przedstawiło stanowisko, w którym oceniono, że wydarzenia na Krymie są efektem wewnętrznych procesów politycznych na Ukrainie. Rosja nie ma zamiaru uczestniczyć w proponowanych przez władze w Kijowie dwustronnych konsultacjach w tej sprawie.
Występujący dziś publicznie - po raz pierwszy od tygodnia - Janukowycz wyraził także zdziwienie z zachowania prezydenta Putina, który - jak wskazał ukraiński polityk - powściągliwie milczy w sprawie wydarzeń na Ukrainie.
- Rosja nie może stać z boku, pozostawać obojętna na los tak dużego sąsiada i partnera - powiedział Janukowycz.
Izabela Kozłowska, Reuters