• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Życie złączone z ofiarą Chrystusa

Środa, 26 lutego 2014 (19:34)

Ponad dwustu zaproszonych gości – w tym osób chorych i niepełnosprawnych – uczestniczyło w Dniu  Chorego zorganizowanym w Wyższym Seminarium Duchownym w Radomiu. Najważniejszym celem spotkania była wspólna modlitwa.

Spotkanie odbyło się 20 lutego br. Zapraszanie chorych i niepełnosprawnych, dobrze znanych klerykom z rekolekcji, obozów i turnusów rehabilitacyjnych w Brańszczyku czy Piekoszowie oraz z praktyk, jakie odbywają nasi alumni w Hospicjum Królowej Apostołów czy Domu Pomocy Społecznej, staje się w radomskim seminarium tradycją. W tym roku również gościliśmy przedstawicieli stowarzyszenia „Podziel się uśmiechem” oraz koła „Pomocna dłoń”. Spotkania te zapoczątkował ks. Grzegorz Opiela, a kontynuują je alumni z V roku: Wojciech Kuropieska, Konrad Kapcia i Adam Ślusarczyk.

Pierwszym, najważniejszym punktem dnia była Msza św. sprawowana przez kilkunastu kapłanów (zaproszeni goście, kapelani szpitalni, zarząd seminarium) pod przewodnictwem ks. bp. Henryka Tomasika, ordynariusza diecezji radomskiej.

W słowie wstępnym rektor radomskiego seminarium ks. dr Jarosław Wojtkun powitał wszystkich zgromadzonych i wyjaśnił, że opóźnienie spowodowane jest feriami międzysemestralnymi, w które przypadł akurat Światowy Dzień Chorego (11.02). Odniósł się również do myśli Papieża Franciszka z orędzia na ten dzień, zwracającej uwagę na bogactwo męki Jezusa Chrystusa. – Wiemy, że Jezus Chrystus na krzyżu zwyciężył grzech – powiedział. – Mówimy, że zwyciężył śmierć, ale Papież mówi, że zwyciężył coś jeszcze – Jezus Chrystus na krzyżu zwyciężył samotność cierpienia. Właśnie dzięki temu wy, chorzy, możecie powiedzieć o Jezusie Chrystusie, że jest towarzyszem waszego cierpienia.

Ksiądz Wojtkun podkreślił jednocześnie, że tę samotność pomagają zwyciężyć także bliscy i opiekunowie.

Ordynariusz diecezji radomskiej podziękował wszystkim, którzy pomagają chorym i wspierają ich. Wskazał na Matkę Bolesną, która, choć niewinna, także doświadczała bólu i cierpienia przy krzyżu swojego Syna. Prosił o pomoc Matki Bożej, abyśmy każdą chwilę życia potrafili łączyć z ofiarą Chrystusa.

Homilię wygłosił ks. Marek Chrzanowski reprezentujący ośrodek w Brańszczyku. – Przychodzę do mojego Boga, do Boga, który jest i który był, i który przychodzi do mnie w tej Mszy Świętej, aby się pochylić nade mną, aby przytulić do serca, aby mnie podnieść i pokrzepić – rozpoczął. – Jak bardzo jestem dla Ciebie drogi i wartościowy przez moje cierpienie? Bo Chrystusa kocha się na krzyżu albo nie kocha się wcale. Bo łatwo mówić „kocham Cię, Jezu”, gdy jestem zdrowy i piękny, gdy mam wszystkiego pod dostatkiem, a tak trudno mówić te słowa, będąc przykutym do łóżka, wózka inwalidzkiego, nie mogąc poradzić sobie sam ze sobą. Wtedy takie słowa mają wartość – dodał.

Kapłan przywołał słowa bł. Jana Pawła II, który mówił do chorych, że są najpiękniejszym skarbem Kościoła i Chrystusa, ponieważ najbardziej Go naśladują.

– Ukochani moi, nigdy nie traktujcie cierpienia i choroby jako odrzucenia, traktujcie krzyż i chorobę jako wyróżnienie, jako szczególną łaskę, bo Bóg wierzy w was i wie, że Go nie zawiedziecie, że doniesiecie perłę cierpienia i krzyża do samego Nieba. Bądźcie dumni, że możecie być tak blisko Chrystusa Ukrzyżowanego – powiedział kaznodzieja. I dodał: „Modlimy się podczas tej Mszy Świętej, abyśmy spotykali na naszych drogach święte Weroniki, które będą ocierać cierpienie i łzy z waszych twarzy. Modlimy się, by nie brakło na nich świętych Szymonów z Cyreny, którzy wezmą ciężar i pomogą dojść do samego Nieba”.

Podczas homilii ks. Marek dał świadectwo swojego uzdrowienia, mówiąc, że wie, co znaczy nie widzieć, że wie, co znaczy nie móc zrobić kroku. – Mam wszystko dzięki Bożemu Miłosierdziu, dzięki Matce Najświętszej, dzięki prostym modlitwom odmawianym za mnie codziennie przez najbliższych, bo Bóg może dać wszystko, jeżeli człowiek odda Mu swoje serce – powiedział kapłan.

– Dlatego prosimy o wiarę jeszcze mocniejszą, nadzieję, która nigdy nie zawiedzie, i miłość do kochania coraz bardziej – dodał. – Nigdy nie mówcie, że jesteście nieszczęśliwi, bo szczęście jest z Tymi, których Bóg powołuje do cierpienia, do krzyża. On wam zaufał, dlatego i ty wołaj każdego dnia: „Jezu, ja też Tobie ufam i Cię nie zawiodę, ocieraj łzy i hojnie błogosław” – zakończył homilię.

Warto dodać, że chorzy zaznaczyli swoją obecność we Mszy św. poprzez śpiewanie psalmu, odczytanie modlitwy wiernych czy procesję z darami.

Po uroczystej kolacji, w spożyciu której niepełnosprawnym chętnie pomagali klerycy, wszyscy przenieśli się do Auli Jana Pawła II, gdzie między piosenkami zagranymi przez seminaryjny zespół prezentowały się grupy i instytucje zajmujące się pomocą chorym. Sami chorzy dali się porwać wspólnemu śpiewaniu na chwałę Pana i chętnie dawali świadectwo. Jedna z podopiecznych Domu Pomocy Społecznej, poruszająca się na wózku inwalidzkim, mówiła, że mimo choroby jest tak szczęśliwa, że szczęśliwsza nie była nawet wtedy, gdy mogła tańczyć i bawić się. A to, jak podkreślała, za sprawą przedziwnej łaski, jaką obdarowuje ją wciąż Pan Bóg. Jak to się dzieje? – Nie jest w stanie tego wyjaśnić – powiedziała. Pojawiały się również głosy apelujące o większe zaangażowanie na rzecz chorych i niepełnosprawnych, szczególnie ze strony państwa.

Na koniec spotkania młodzież z domu dziecka, w którym klerycy również pomagają, rapowała z alumnem Krzysztofem Kołtunowiczem teksty o przesłaniu chrześcijańskim. Młodzi rozdali także przygotowane własnoręcznie upominki.

Cała uroczystość udała się wyjątkowo. Zadowoleni byli chorzy, ich opiekunowie, ale również gospodarze. Jak zauważył jeden z organizatorów, alumn Wojciech Kuropieska, tego typu spotkania są bardzo potrzebne. Są bowiem formą rewanżu za okazaną życzliwość, z jaką klerycy spotykają się na obozach i turnusach rehabilitacyjnych. – Kontakty z niepełnosprawnymi i chorymi uczą nas wrażliwości na drugiego człowieka, szczególnie słabszego – przekonywał. – Jednocześnie my możemy się wiele od nich nauczyć.

Teraz pozostaje z niecierpliwością oczekiwać na kolejne spotkania z chorymi. I oczywiście na kolejny Dzień Chorych w naszym seminarium już za rok!

Alumn Hubert Skipirzepa, Radom