• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Samobójstwo wynikiem aborcji

Środa, 26 lutego 2014 (13:22)

Znana australijska prezenterka telewizyjna w autobiografii napisała, że aborcja była początkiem depresji w jej życiu.

 

Środowiska proaborcyjne wmawiają kobietom, że gdy „zakończą niechcianą ciąże” – czyli gdy zabiją własne dziecko – będą szczęśliwe, będą mogły realizować swoje plany i spełniać marzenia. Jednak kolejna historia – tym razem australijskiej celebrytki – pokazuje, że aborcja zabija nie tylko dziecko, ale powoli, od środka niszczy też matkę.

Charlotte Dawson, gwiazda australijskiej telewizji, została znaleziona martwa w swoim domu w piątek – informuje portal Life Site News. Jak mówią świadkowie, którzy kilka godzin wcześniej widzieli się z nią, nic nie zapowiadało tej tragedii. Jednak wyjaśnienia, dlaczego znana osoba, piękna, uśmiechnięta, mająca na koncie sukcesy zawodowe, popełniła samobójstwo, trzeba się doszukiwać w jej autobiografii, którą wydała w 2012 roku.

Dawson wyznaje w niej, że 15 lat temu pozwoliła zabić swoje dziecko. Wtedy – jak sama opisuje – już jak wróciła do domu po „zabiegu”, poczuła pierwsze oznaki depresji, którą potem nazywała „straszydłem”. Towarzyszyło jej ono całe życie.

Dawson poślubiła pływaka Scotta Millera w 1999 roku, na rok przed letnimi Igrzyskami Olimpijskimi w Sydney. Szybko zaszła w swoją pierwszą, i jak się potem okazało – jedyną ciążę. Jak napisała w autobiografii, mimo że oboje chcieli mieć dzieci, jej mąż nie chciał dziecka w tym momencie, gdyż poród kolidował z olimpiadą.

„Wszystko, co Scott robił, prowadziło aż do tej chwili i nic nie mogło stanąć mu na drodze, więc zdecydował, że będziemy kończyć życie dziecka i spróbujemy ponownie później” – napisała. „Kto potrzebuje rozwijającego się płodu, kiedy w ofercie jest złoty medal?” – dodała.

Kobieta jednak chciała dziecka, nie chciała czekać na kolejne, nie wiadomo zresztą było, czy zajdzie znowu w ciążę. Mimo że miała wiele wątpliwości, pozwoliła na zabicie jej dziecka. I jak napisała w swojej autobiografii – wyrzuty sumienia, żal, strach, czy będzie znowu w ciąży, wielki smutek towarzyszyły jej coraz częściej, bo bardzo chciała być matką. Po pewnym czasie wyszła na jaw zdrada jej męża, został także przyłapany na dopingu.

Działaczka pro-life Jill Stanek – cytowana przez Life Site News, nazywa historię Dawson tragiczną. Jak zauważa, zwolennicy zabijania poczętych dzieci naciskają na łatwy dostęp do aborcji i zaprzeczają, że coś takiego jak depresja po aborcji istnieje.  

Kevin Burke, współzałożyciel organizacji pomagającej kobietom w depresji po aborcji, w rozmowie z portalem Life Site News, podkreśla, że „prawo do wyboru”, które jest najważniejszym założeniem feminizmu, pozwala kobietom odrzucić to, co jest dla nich najlepsze, dla ich serca. Pokazuje to przykład Charlotte Dawson. – Aborcja umieściła ją w miejscu, w którym poświęciła to, co najlepsze dla niej jako kobiety i matki, dla kariery męża – powiedział. Burke, który od 15 lat pomaga kobietom leczyć depresję poaborcyjną, powiedział, że takich historii jest bardzo wiele, kiedy kobieta z powodu nacisków męża wybiera zabicie dziecka. – Spójrz na możliwości w jej życiu i jak to wszystko potoczyłoby się inaczej (gdyby otrzymała wsparcie w  ciąży). Miałaby dziecko. Nie miałaby depresji. Mogliby dalej żyć jako para – zauważa Burke, dodając, że aborcja to wszystko niszczy.

MMP