Rolnicy „W obronie polskiej ziemi i lasów”
Środa, 26 lutego 2014 (11:15)Dziś przed urzędami wojewódzkimi w całej Polsce oraz Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi odbywają się pikiety rolników z NSZZ „Solidarność” „W obronie polskiej ziemi i lasów”. Pikietom towarzyszyć będą blokady dróg krajowych, a w miastach pojawią się rolnicze ciągniki.
Ogólnopolska Akcja Protestacyjna rolników z NSZZ „Solidarność” to wyraz poparcia dla protestujących od 14 stycznia rolników z województwa zachodniopomorskiego i kujawsko-pomorskiego. Rolnicy są zbulwersowani tym, że minister rolnictwa Stanisław Kalemba nie odpowiedział na zgłaszane przez nich postulaty, nie odpowiadając na zaproszenie, nie wyraził też chęci do dialogu. W ocenie protestujących, w trakcie przetargów gruntów rolnych dochodzi do wielu nieprawidłowości a ziemia ma trafiać przez osoby podstawione w ręce zagranicznych spółek. Tymczasem polski rolnik nie ma możliwości poszerzenia swoich areałów.
Protestujący domagają się wyrównania dopłat bezpośrednich z rolnikami tzw. starej Unii, utrzymania obecnego systemu ubezpieczeń społecznych KRUS, a także m.in wprowadzenia przepisów pozwalających gospodarzom na przetwarzanie i sprzedawanie własnych surowców.
Wśród rolniczych postulatów są także te związane z unijnym zakazem wędzenia wędlin i rosyjskim embargiem na wieprzowinę z Polski. Rolnicy domagają się działań rządu w zakresie złagodzenia przepisów dotyczących zawartości substancji smolistych w wyrobach wędzonych, a także wyrównania strat, jakie ponoszą w wyniku embarga na wieprzowinę do Rosji. Afrykański pomór świń i związane z tym embargo na wieprzowinę do Rosji odbija się rykoszetem także na producentach trzody chlewnej.
– Skutki oddziaływania afrykańskiego pomoru świń przekładają się na ceny w skupie. Obecnie kilogram żywca wieprzowego w skupie to 3 złote 80 groszy, w ciągu tygodnia cena spadła o złotówkę – podkreśla Zbigniew Gaweł, hodowca z okolic Rzeszowa.
Podkarpacie wprawdzie nie jest największym producentem trzody chlewnej w skali kraju, ale hodowcy obawiają się o przyszłość swoich gospodarstw. Embargo na eksport wieprzowiny na wschód stanowi poważne zagrożenie dla polskiej gospodarki. Każdego dnia 5-6 tysięcy ton polskich produktów wieprzowych nie przekracza wschodniej granicy.
Z szacunków Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego straty polskich producentów mięsa w tym roku mogą sięgnąć nawet miliarda euro.
Józef Sośnicki, szef NSZZ „Solidarność” RI na Podkarpaciu, w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl powiedział, że tak na dobrą sprawę to rząd Donalda Tuska zafundował polskim rolnikom embargo na eksport wieprzowiny na wschód i nic nie robi, żeby rolnikom zrekompensować straty.
– Z eksportera żywca wieprzowego staliśmy się importerem, a rząd nie robi nic, żeby przeciwdziałać stratom ponoszonym przez rolników, które z dnia na dzień są coraz większe. Rolnicy ponoszą straty nie tylko na wieprzowinie, ale podobna sytuacja jest także, gdy chodzi o wołowinę – wyjaśnia Józef Sośnicki. W jego ocenie, do protestów rolników zmusza także brak dialogu i realizacji rolniczych postulatów.
Mariusz Kamieniecki