• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Po referendum. Co dalej z Egiptem?

Poniedziałek, 24 lutego 2014 (21:27)

W połowie stycznia w Egipcie odbyło się referendum konstytucyjne, które trwało dwa dni. Ponad 98 proc. jego uczestników poparło ten dokument. Niemniej frekwencja była niska, wynosiła zaledwie 38,6 proc., co – jak uważają eksperci międzynarodowego dzieła chrześcijańskiego Open Doors – spowodowane było nawoływaniem Bractwa Muzułmańskiego do bojkotu głosowania.

W moim przekonaniu, powód był jeszcze jeden. Terror. Bractwo Muzułmańskie zapowiedziało, że każdy, kto ośmieli się zagłosować, będzie uznany za wroga islamu i powinien ponieść karę. Egipscy chrześcijanie głosowali za nową konstytucją, która wyraźnie wzmacnia ich prawa w kraju, co oczywiście musiało się spotkać z brutalną odpowiedzią. Terroryści z Bractwa Muzułmańskiego nie poprzestali na słowach. Atakowali nie tylko przed referendum, ale także po, gdy uznali, że czas na zemstę za swoją porażkę.

Jaka jest jednak sytuacja chrześcijan? Jak pamiętamy, po usunięciu Muhammada Mursiego z urzędu prezydenta, w połowie sierpnia 2013 roku, fala przemocy ogarnęła setki kościołów i instytucji religijnych. Było to zjawisko bezprecedensowe w najnowszej historii tego kraju, którego chrześcijańska tradycja sięga czasów apostolskich, wywodzi się przecież bezpośrednio od św. Marka Ewangelisty, pierwszego patriarchy Aleksandrii, i która była tutaj przed islamem.

Były prezydent Mursi znalazł się w więzieniu i grozi mu kara śmierci za liczne przestępstwa, natomiast marszałek polny Abd al-Fatah as-Sisi przygotowuje się do startu w wyborach jako jego następca.

Międzynarodowe Dzieło katolickie Stowarzyszenie Papieskie Pomoc Kościołowi w Potrzebie zapytało egipskich chrześcijan, jaki może być dalszy bieg wydarzeń w ich ojczyźnie.

Aktywista chrześcijańskiej organizacji Unia Młodzieży Maspero domagającej się wyjaśnienia zbrodni dokonanej podczas tzw. Masakry w Maspero z 2011 roku, Mina Elkess (Mina al-Kass) stwierdził w rozmowie z PKWP, że „większość Koptów bezwarunkowo popiera marszałka Sisiego. Jeżeli stanie on do wyborów, będą na niego głosować. Uważają go za bohatera, który wyzwolił ich od Mursiego i islamistów. My, działacze, jesteśmy trochę bardziej sceptyczni. Nie mamy dobrych doświadczeń w kontaktach z wojskiem, a teraz rysuje się możliwość, że prezydentem zostanie kolejny wojskowy. Obecnie w Egipcie panuje niezbyt wolnościowa atmosfera” – objaśnia Elkess.

Jego wątpliwości są słuszne, ponieważ do dziś nie rozliczono winnych za masakrę Koptów w Kairze (w Maspero), gdzie – przypomnę – to nie islamiści, ale żołnierze i czołgi rozjeżdżały chrześcijan za czasów władzy przejściowej gen. Tantawiego, a więc mundurowego, a nie fanatyka islamskiego. Potem już po odsunięciu od władzy szajki Mursiego więzienia zapełniły się nie tylko groźnymi islamistami, lecz także przedstawicielami rodzącego się ruchu demokratycznego w 2011 r. Nie wiadomo również, czy na pewno Sisi stanie do walki o prezydenturę. Na razie nie zgłosił swej kandydatury, lecz – zdaniem obserwatorów – jest to tylko kwestia czasu.

„Sisi jest uważany za konserwatywnego muzułmanina, tak więc nie możemy być pewni, jak będzie postępował na tym urzędzie” – ostrzega Elkess. I dodaje, że cokolwiek kryje przyszłość, jedno z pewnością się nie zmieni: „Jako koptyjscy chrześcijanie już nie boimy się domagać naszych praw”.

Z kolei rzecznik prasowy egipskiego greckokatolickiego Kościoła melchickiego zajmuje podobne stanowisko: „Wśród 25 mln demonstrantów, którzy w ubiegłym roku wyszli na ulice protestować przeciwko Mursiemu, było około 7 mln Koptów. Mieliśmy go dosyć. Jego usunięcie było dla nas jak cud od Boga. Bractwo Muzułmańskie to porażka zarówno z ekonomicznego, jak i politycznego punktu widzenia. Egipcjanie w końcu zdali sobie sprawę, że Bractwu nie zależało na Egipcie, tylko na przywróceniu kalifatu. Jako chrześcijanie znaleźliśmy się w szczególnie trudnym położeniu; nie chroniono nas przed atakami fanatyków. Pogorszyło się ogólne nastawienie do nas”.

Teraz jednak duchowny jest dobrej myśli co do przyszłości tego największego kraju zarówno dla islamu sunnickiego, jak i chrześcijańskiego w świecie arabskim.

„Nowa konstytucja, przyjęta w styczniu, nie jest bardzo dobra, ale jest dobra. Przynajmniej z chrześcijańskiego punktu widzenia jest najlepsza z dotychczasowych”.

Ksiądz Antoine Rafik Greiche docenia postęp, który dokonał się w dziedzinie praw i swobód obywatelskich; w szczególności, jak mówi, zwiększyła się wolność religijna, co należy docenić, tym bardziej że proces tworzenia konstytucji przebiegał w burzliwych okolicznościach. Bractwo Muzułmańskie robiło wszystko, aby wprowadzić chaos, terror i nie dopuścić do referendum.

Niezależnie od działań fanatyków muzułmańskich treść konstytucji odnosi się do kulturowego i historycznego znaczenia dziedzictwa chrześcijańskiego dla Egiptu i zapewnia obywatelom więcej wolności religii i wyznania. To przełomowy fakt i należy go docenić.

Artykuł 64 nowej konstytucji ustala „całkowitą wolność wyznania i sumienia”, która dotyczy każdego obywatela. W artykule 47 zabrania się tworzenia religijnych ugrupowań i partii, które są odpowiedzialne za dyskryminację wyznawców innych religii lub tylko ją aprobują. Dotyczy to głównie Bractwa Muzułmańskiego, które oficjalnie zostało już zakazane.

Artykuł 53 podkreśla jasno: „W obliczu prawa wszyscy obywatele są równi i nie mogą być dyskryminowani. Dotyczy to również ich wiary”. Dla chrześcijan duże znaczenie ma artykuł 63. Mówi on o tym, że w całym kraju nie mogą mieć miejsca przymusowe wypędzenia.

Jednym z powodów „eksmisji” były bowiem dotychczas ataki na kościoły, chrześcijańskie wioski i instytucje, zwłaszcza w ubiegłym roku, podczas których wielu chrześcijan zostało wysiedlonych z Górnego Egiptu i terenów wiejskich.

Nowością jest ponadto dokładne omówienie w konstytucji starego problemu, dotyczącego budowy i renowacji budynków kościelnych. Ustawodawcy są w konstytucji zobowiązani do wprowadzenia w życie aktualnych regulacji, gwarantujących chrześcijanom wolność w praktykowaniu swojej wiary.

Chrześcijanie z powodu nowej konstytucji rzeczywiście mają więcej praw niż wcześniej, ale strukturalna, społeczna, biurokratyczna i prawna dyskryminacja, której doświadczają chrześcijanie od czasu powołania Arabskiej Republiki Egiptu, może jednak nadal istnieć, bo prawo żyje swoim życiem, a Egipcjanie swoim. Antychrześcijańskie (tym samym antykoptyjskie) resentymenty tkwią wciąż bardzo głęboko w społecznej świadomości arabskiej większości. Arabscy Egipcjanie są bardzo konserwatywnym społeczeństwem islamskim. Zaczęło się to od czasów prezydenta Muhammada Anwara as-Sadata w latach 70. i zapuściło głębokie korzenie w mentalności Arabów.

„Ten sposób myślenia, zawierający pewne pierwiastki fanatyzmu, musi się zmienić, jeżeli chrześcijanie mają zyskać równe prawa. Postęp zależy w znacznej mierze od następnego prezydenta”, powiedział PKWP Mina Elkess.

Czy tak się stanie? Przed narodem egipskim jeszcze wiele pracy, ale pierwsze kroki na drodze do pokoju religijnego zostały poczynione. Nie można także bagatelizować przestępczej i morderczej działalności terrorystów z Bractwa Muzułmańskiego, organizacji, którą wspiera na Zachodzie m.in. proaborcyjna i lewicowa Amnesty International, a w mediach katarska stacja Al Dżazira, bo bandyci zwietrzyli swoją szansę, gdy prawie cała młodsza generacja była nieobecna na referendum konstytucyjnym.

To socjologiczne zjawisko jest niepokojące, ponieważ po pierwsze stanowi wzmocnienie Bractwa, po drugie może zapowiadać kolejny wybuch niezadowolenia w nieodległej przyszłości wśród ludzi młodych, którzy nadal nie są zadowoleni z sytuacji ekonomicznej w kraju.

Dr Tomasz M. Korczyński