• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Turczynow przejął stery

Poniedziałek, 24 lutego 2014 (02:03)

Dobę po zniknięciu Wiktora Janukowycza deputowani Rady Najwyższej Ukrainy upoważnili Ołeksandra Turczynowa do pełnienia obowiązków prezydenta.

 

Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz próbował zbiec za granicę po tym, jak parlament pozbawił go władzy. W Rosji jest już były premier Mykoła Azarow. Z kraju uciekło także kilku innych wysokich rangą urzędników. W tym samym czasie z kolonii karnej zwolniono byłą premier i lidera opozycji Julię Tymoszenko.

Ukraińscy pogranicznicy nie pozwolili w sobotę wylecieć z Doniecka samolotowi czarterowemu z Wiktorem Janukowyczem na pokładzie – podała Państwowa Służba Graniczna Ukrainy. Jak wyjaśnił rzecznik służby granicznej Sierhij Astachow, maszyna z prezydentem na pokładzie nie miała odpowiednich dokumentów do przekroczenia granicy. Stąd odmowa startu. Nie wiadomo, dokąd Janukowycz chciał lecieć, bo rejs ten nie był zgłoszony.

W niespełna 24 godziny po zniknięciu Janukowycza deputowani Rady Najwyższej upoważnili przewodniczącego niższej izby parlamentu Ołeksandra Turczynowa do pełnienia obowiązków głowy państwa.

Ukraińskie władze nie wiedzą, gdzie przebywa Wiktor Janukowycz. Jak wyjaśnił p.o. minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow, nie wiadomo też, gdzie jest były prokurator generalny i ministrowie z ekipy Janukowycza. Nieznany pozostaje los szefa ministerstwa dochodów i podatków Ołeksandra Kłymenki oraz odsuniętych w sobotę od sprawowania swych funkcji: prokuratora generalnego Wiktora Pszonki i byłego p.o. szefa MSW Witalija Zacharczenki. Ten ostatni oskarżany jest o rozlew krwi na Majdanie. Do Moskwy odleciał były wiceprzewodniczący parlamentu Ihor Kałetnyk. Według opozycyjnych mediów, były minister spraw wewnętrznych Witalij Zacharczenko przybył na Białoruś, która zażądała od niego opuszczenia swojego terytorium.

Masowa rejterada ludzi z otoczenia Wiktora Janukowycza rozpoczęła się, kiedy parlament Ukrainy, kierowany przez nowego przewodniczącego, opozycyjnego deputowanego Ołeksandra Turczynowa, uchwalił rezolucję odsuwającą prezydenta od władzy i wyznaczającą datę wcześniejszych wyborów prezydenckich na 25 maja. Deputowani Rady Najwyższej uznali, że Janukowycz „samowolnie odsunął się od wypełniania obowiązków”. Rezolucję poparło 328 posłów w 450-osobowej izbie. Wcześniej parlament wybrał na swojego przewodniczącego Turczynowa, deputowanego opozycyjnej partii Batkiwszczyny, bliskiego współpracownika Julii Tymoszenko. Do dymisji podali się dotychczasowy szef Rady Wołodymyr Rybak oraz jego zastępca Ihor Kałetnyk.

Później parlament uchwalił szereg aktów prawnych i decyzji personalnych. Wprowadził w życie uchwaloną dzień wcześniej ustawę o powrocie do konstytucji w kształcie z 2004 roku. Ta ustawa zasadnicza ogranicza kompetencje prezydenta, a rozszerza – parlamentu. Rada Najwyższa uznała, że ma do tego prawo, bo Janukowycz nie wywiązał się ze swoich zobowiązań i nie podpisał tego aktu jako szef państwa.

Ukraiński parlament anulował też wczoraj ustawę językową faworyzującą rosyjski. Prawo to było korzystne przede wszystkim dla etnicznych Rosjan.

W trakcie obrad stanął postulat delegalizacji Komunistycznej Partii Ukrainy. Po tej propozycji wiceprzewodniczący ukraińskiego parlamentu Ihor Kałetnyk złożył wniosek o dymisję. Oficjalnie nie poinformowano, jakie były przyczyny tej decyzji. Wiadomo jednak, że komuniści byli najbliższym politycznym sojusznikiem Janukowycza.

Parlament przejął na własność państwa luksusową, położoną na 135 hektarach rezydencję Janukowycza. Meżyhiria, jeden z najpilniej strzeżonych dotąd obiektów w państwie, została otwarta dla ludzi. Ochrona rezydencji wpuściła wszystkich chętnych za bramy już w sobotę. Znaleziono w niej wiele dokumentów świadczących o przekupywaniu sędziów i akta personalne niebezpiecznych dla władzy dziennikarzy.

Tymoszenko wolna

Jedną z ważniejszych decyzji deputowanych było przyjęcie rezolucji o natychmiastowym uwolnieniu z więzienia Julii Tymoszenko. Poparło ją 322 deputowanych. Była premier z kolonii karnej w Charkowie przyjechała bezpośrednio do Kijowa. Tuż po opuszczeniu więziennych murów zapowiedziała, że będzie kandydować w majowych wyborach. Jednocześnie wykluczyła możliwość ubiegania się o fotel premiera Ukrainy. – Julia Tymoszenko nie pretenduje obecnie na stanowisko premiera Ukrainy – powiedział Mykoła Tomenko, deputowany z partii Batkiwszczyna. Zastrzega jednak, że to informacja nieoficjalna.

Bezpośrednio po przyjeździe do Kijowa Tymoszenko oświadczyła, że odpowiedzialni za śmierć cywilów muszą zostać ukarani. – Nie będziemy godni pamięci ludzi, którzy zginęli i którzy otworzyli nam szlak do zwycięstwa, jeśli nie ukarzemy co do jednego tych, którzy pozbawili ich życia, którzy bili studentów, którzy bili naszych natchnionych duchem ludzi – podkreśliła. Tymoszenko udała się na ulicę Hruszewskiego, gdzie padły pierwsze ofiary śmiertelne trwających od listopada protestów.

Była szefowa rządu wyraziła nadzieję, że Ukraina stanie się niebawem członkiem UE. – Jestem przekonana, że Ukraina w najbliższym czasie stanie się członkiem Unii Europejskiej i dzięki temu wszystko się zmieni – powiedziała, podkreślając, że po wyjściu na wolność zobaczyła nowy kraj.

– Moim największym szczęściem jest to, że powróciłam do zupełnie innej Ukrainy. Dziś na Ukrainie zakończyła się epoka dyktatury, kryminału, klanów i bezprawia. Zaczęła się epoka wolnych ludzi, wolnego kraju, kraju europejskiego – mówiła.

Na Majdanie Niepodległości Tymoszenko witano jak narodowego bohatera. – Bohaterka, bohaterka! – skandował tłum. – Jesteśmy narodem, którego już nikt nigdy nie rzuci na kolana. Zrozumiałam to, kiedy zobaczyłam pierwszego bohatera, który z drewnianą tarczą padł pod strzałami – mówiła do zgromadzonych dziesiątków tysięcy ludzi. – Janukowycza i całą tę jego bandę, która zebrała się wokół niego, należy przyprowadzić na Majdan – dodała.

Ruszyły śledztwa

Ukraińska prokuratura poinformowała wczoraj, że rozpoczęło się śledztwo w sprawie zabójstw, których ofiarą padli uczestnicy antyrządowych protestów.

– Wszystkie przypadki połączono w jedną sprawę dotyczącą masowego zabójstwa – poinformował Ołeh Machnicki, nadzorujący pracę prokuratury. Dodał, że podjęto działania, których celem jest zatrzymanie i postawienie przed sądem dotychczasowego prokuratora generalnego Wiktora Pszonki i dotychczasowego ministra dochodów i podatków Ołeksandra Kłymenki.

Machnicki, deputowany partii Swoboda, został przez parlament Ukrainy mianowany pełnomocnikiem Rady Najwyższej ds. kontroli działalności Prokuratury Generalnej.

Struktury siłowe kraju zapewniają, że wykonują swoje obowiązki. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zaapelowało do obywateli o wspólną z milicjantami ochronę porządku publicznego. „Połączmy nasze siły w tworzeniu rzeczywiście niepodległego, demokratycznego i rządzącego się prawem państwa europejskiego!” – czytamy w oświadczeniu MSW. Przysięgę służenia narodowi ukraińskiemu potwierdziła też Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). „Pracownicy SBU pozostają wierni przysiędze, przestrzegają norm prawa i regulaminu wojskowego oraz wypełniają nałożone na nich przez prawo obowiązki służbowe” – oznajmiły władze Służby w specjalnym komunikacie.

W tym samym czasie stare szefostwo SBU opuściło swoje stanowiska pracy. – W SBU nie ma ani szefa, ani jego zastępców. Samowolnie opuścili miejsca pracy i powyłączali telefony – oświadczył pełnomocnik ds. kontroli działalności SBU Wałentyn Naływajczenko. Według niego, SBU nie dysponuje obecnie ani skoordynowaną łącznością, ani planami ochrony najważniejszych obiektów w kraju, takich jak m.in. elektrownie atomowe.

W sobotę w Charkowie odbył się zjazd deputowanych wszystkich szczebli z południowo-wschodnich regionów Ukrainy. Obradujący przyjęli rezolucję, w której postanawiają wziąć na siebie odpowiedzialność za zapewnienie porządku konstytucyjnego i praw obywateli na całym terytorium. Wcześniej zapowiedziano, że uczestnicy zjazdu mają rozpatrzyć ideę federalizacji państwa. Odnosząc się do charkowskiego zjazdu, parlament Ukrainy przyjął specjalną uchwałę potępiającą przejawy separatyzmu i próby naruszenia integralności terytorialnej państwa.

Tymczasem na Majdanie Niepodległości rozpoczęło się m.in. sprzątanie placu, który po walkach i paleniu barykad w niczym nie przypominał skweru w europejskiej stolicy. Duża część zgromadzonych deklaruje, że nie zamierza opuszczać Majdanu, dopóki sprawcy śmierci jego uczestników nie zostaną osądzeni. Taką zapowiedź złożyli m.in. przedstawiciele radykalnego Prawego Sektora. „Prawy Sektor nie rozejdzie się. To nie jest czas na świętowanie. Teraz musimy być bardziej zjednoczeni niż kiedykolwiek wcześniej” – czytamy w komunikacie Sektora. Na Majdan znów zaczęły przyjeżdżać zagraniczne delegacje. W sobotę i niedzielę było tam 12 europosłów, w tym także polscy politycy, m.in. Paweł Kowal, Jacek Kurski i Jacek Saryusz-Wolski.

Łukasz Sianożęcki