• Czwartek, 16 kwietnia 2026

    imieniny: Bernadetty, Julii, Kseni

Nasze kresowe dziedzictwo

Niedziela, 23 lutego 2014 (17:32)

„Stoi Zdrada I klapie paszczeka…

Pistolety nabite pod ręką...”

W podziemiach kościoła Świętej Trójcy w Chicago odbyło się spotkanie z ks. Wiesławem Pęskim, proboszczem parafii Chrystusa Króla Wszechświata w Kijowie.

 

Ksiądz Wiesław jest jednocześnie kapelanem Rozstrzelanej Armii – części oficerów polskich z tzw. listy katyńskiej, których szczątki spoczywają na cmentarzu w Bykowni. Czcigodny kapłan jest również przyjacielem i opiekunem motocyklistów z  Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego w czasie naszych pobytów w Kijowie. Pomimo wielu wywiadów, ogłoszeń i zapowiedzi niestety na spotkanie dotarła garstka kilkunastu osób. Reszta przegrała walkę ze śnieżycą i mrozem. Szkoda, bo było to niezapomniane spotkanie...

Ksiądz Wiesław przypomniał i przybliżył nam historię Polaków żyjących w Kijowie, jak również w innych częściach Ukrainy. Zaczął od zarania Rusi Kijowskiej, przypominając legendę powstania Kijowa. Według niej został on założony przez Kija – księcia polańskiego. Kapłan wspomniał o postaciach księcia kijowskiego Włodzimierza, który poswatał swego syna Świętopełka z księżniczką polską, córka Bolesława Chrobrego. To Świętopełek uciekł przed Jarosławem i schronił się u swego teścia w Polsce. Król Bolesław Chrobry wprowadził go z powrotem do Kijowa, gdzie – jak mówi legenda – wjeżdżając w Złotą Bramę, ciął w nią mieczem nadszczerbiwszy go i stąd Szczerbiec.

Jarosław wkrótce znów pobił Świętopełka i zajął Kijów. Ponadto wydał młodszą swą siostrę Dobroniege za króla Polski Kazimierza Odnowiciela, z którego to związku urodził się Bolesław Śmiały – tak, ten, który później, nie zsiadając z konia, targał za brodę Jarosława. Ten sam, który po śmierci biskupa Stanisława musiał uciekać z Polski, a którego szczątki (po zamordowaniu przez siepaczy z ojczystego kraju) prawdopodobnie spoczywają na cmentarzu w Ossiachu na Węgrzech.

Ksiądz Pęski barwnie opowiedział o najazdach Tatarskich na Kijów, jego odrodzeniu i odbudowie ekonomicznej oraz duchowej, w której to lwi udział mieli zawsze Polacy. Po roku 1471 król Kazimierz uczynił z Kijowa miasto wojewódzkie i odtąd w Kijowie rezydowali wojewodowie z ramienia króla Polski. Województwo kijowskie było do 1773 roku jednym z 11 województw stanowiących Małopolskę. W tym czasie w Kijowie powstały polskie sklepy, banki, drukarnie i oczywiście kościoły, jak np. zbudowany przez Ojców Dominikanów kościół pw. św. Mikołaja. Przybyli również Bernardyni, Franciszkanie, Jezuici.

Kijów zakwitł, aż do czasów Chmielnickiego. Wówczas został w dużym stopniu zniszczony. Po poddaniu się Chmielnickiego carowi Rosji Kijów został spalony przez Rosjan, a w roku 1686 traktatem Grzymułtowskiego został przez Rzeczpospolitą odstąpiony Rosji na zawsze.

Lata zaborów to zarówno prześladowania ludności polskiej, ale i gwałtowny rozwój inicjatyw polskich w życiu społecznym, gospodarczym, kulturalnym. Nie tylko w Kijowie, ale także w wielu częściach Ukrainy.

Do Kijowa ukazem 1833 roku zostało przeniesione słynne liceum z Krzmieńca wraz z biblioteką i laboratoriami. Krzemieniec i górująca nad nim góra Bony i Słowacki:

„Tam stoi góra, Bony ochrzczona imieniem,

Większa nad inne – miastu panująca cieniem;

Stary posępny zamek, który czołem trzyma,

Różne przybiera kształty chmur łamany wirem:

I w dzień strzelnic błękitnych spogląda oczyma,

A w nocy jak korona, kryta żalu kirem:

Często szczerby wiekowe przesuwa powoli

Na srebrzystej księżyca wschodzącego twarzy…”

W Kijowie zostaje wybudowany kościół św. Aleksandra i powstaje m.in. Towarzystwo Miłośników Sztuki, Koło Literatów i Dziennikarzy Polskich.

W roku 1915 liczba Polaków w Kijowie przekracza 100 000, co stanowiło 25 proc. ówczesnej populacji mieszkańców tego miasta. W kościele św. Aleksandra Msze św. w niedzielę odprawia 26 księży, a liczba wiernych uczestniczących w niedzielnych Eucharystiach wynosi 40 tys. osób.

Czasy bolszewickie były wyjątkowo tragiczne dla ludności polskiej: wywózki, przesiedlenia, zabójstwa i rozstrzeliwania. Za słowo w języku polskim strzał w tył głowy. Kościoły odebrano.

W kościele św. Aleksandra urządzono internat, zaś na miejscu prezbiterium urządzono toaletę. Z kolei kościół św. Mikołaja zamieniono na przechowalnię warzyw.

W 1979 r. w kościele urządzono Dom Muzyki Kameralnej i Organowej i tak jest do dzisiaj...

 

Polaków w Kijowie i na ziemiach przedrozbiorowych zdradziła również Polska. Odpychając ich i wyrzekając się ich w czasie obrad „pokojowych” w Rydze. To wówczas nastąpiła powtórka w Sejmie polskim z prawnukiem Tadeusza Rejtana, który idąc w ślad swego antenata, zaprotestował przeciw dobrowolnemu oddaniu ziem polskich bolszewikom. Tym samym skazaniu ich na pewną śmierć.

„Kainie Grabski! Bądź kroć kroci razy przeklęty!”.

Jak to się dzieje, że obok nurtu bohaterskiego, walk, powstań, zrywów i szaleńczej odwagi snuje się ten drugi – podobny do węża: pełzający i wciąż dający znać o sobie – nurt zdrady? Zdrady niszczącej poprzednie osiągniecia, oddający na dobrowolnie na łaskę i niełaskę barbarzyńców i katów ze Wschodu i Zachodu.

Przecież o tym wiemy, znamy od wieków, jak walczyć i jak wygrać.

 

„… Znam cię! Twoja goniła mnie ślina

Od Powązek, od armat Raszyna!

Za śladami mych kroków szłas cieniem,

Godząc z bruku wydartym kamieniem!

I od serca odbita pawęże

Powróciłaś! – Lecz ja cię zwyciężę...”

Modlitwą, uporem, myślą, poznaniem przeszłości i chłodnym wyciągnięciem wniosków na dziś – wygramy!

Ksiądz Wiesław przypomniał również sprawę Bykowni, która to wyszła na jaw po wkroczeniu do Kijowa Niemców. To tam leżą (między innymi, bo liczba ofiar w Bykowni to znacznie ponad 100 tys. osób) polscy oficerowie i inteligencja z tzw. listy katyńskiej. Tam prowadzono w latach 2007-2009 ekshumacje, które stwierdziły ponad wszelką wątpliwość obecność dołów śmierci zalanych polską krwią.

W czasie VII Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego spaliśmy obok tych dołów i widzieliśmy guziki z polskim orzełkiem, odznaki wojskowe, cząstki ubrań, buty, przestrzelone czaszki.

Ci, co strzelali do żołnierzy wyklętych, mieli dobrych nauczycieli, „jota w jotę tak samo – w ubeckich piwnicach przestrzelone czaszki – to śpiący rycerze majora Łupaszki”.

Obecnie w Kijowie jest osiem parafii. Ilu Polaków? Nikt nie wie. Wielu. Ksiądz Wiesław Pęski sądzi, że ok. 60 tys. To ci odważni. A ilu ukrytych? Bojących się powtórki z „Traktatu Ryskiego”? Może trzy razy tyle!

Nasz gość wspomniał też o nas – motocyklistach z Rajdu Katyńskiego, którzy przywozimy promyki nadziei, że może jeszcze kiedyś Kijów i Warszawa będą razem. Oczywiście pod warunkiem, że tym skrawkiem Polski będą rządzić Polacy z tego pierwszego, polskiego, prawego i patriotycznego nurtu. A nie namiestnicy ze Wschodu czy Zachodu...

Po spotkaniu kto mógł, wsparł fundusz budowy kościoła pw. Chrystusa Króla Wszechświata w Kijowie.

Zachęcam wszystkich gorąco do pomocy ks. Wiesławowi Pęskiemu w osiągnięciu celu, jakim jest wybudowanie tego kościoła, a tym samym pomoc Polakom w Kijowie i na Ukrainie.

Ze swej strony jestem wdzięczny ks. Wiesławowi, który jest również członkiem honorowym naszego stowarzyszenia, za wspaniałą i niezapomnianą lekcję historii i za olbrzymią, ofiarną pracę dla Polski. Bóg zapłać, Przyjacielu! Pomóż Kresom – Kresy to Polska.

 


Autor jest członkiem Stowarzyszenia Rajd Katyński Pamięć i Tożsamość.

Jacek Kawczyński, Chicago, wsp. IK