Szansa na pokój
Sobota, 22 lutego 2014 (02:07)Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz zapowiada gotowość do przeprowadzenia wcześniejszych wyborów i powrót do konstytucji z 2004 roku.
Według projektu umowy wynegocjowanej przez przedstawicieli Unii Europejskiej i Wiktora Janukowycza, głowa ukraińskiego państwa zgadza się na uchwalenie w ciągu 48 godzin ustawy o przywróceniu konstytucji z 2004 r. i utworzenie rządu jedności narodowej w ciągu 10 dni. Nowa konstytucja ma przywrócić równowagę między władzą prezydenta a parlamentu. Prace nad nią rozpoczną się natychmiast i mają zostać zakończone do września. Według tego scenariusza wybory prezydenckie odbędą się po przyjęciu nowej ustawy zasadniczej, czyli nie później niż w grudniu 2014 roku. Porozumienie przewiduje też wszczęcie śledztwa w sprawie ostatnich aktów przemocy na Ukrainie. Władze mają nie wprowadzać stanu wyjątkowego, a opozycja ma zrezygnować z używania siły.
Porozumienie to efekt całonocnych rozmów Janukowycza z szefami dyplomacji Polski i Niemiec: Radosławem Sikorskim i Frankiem-Walterem Steinmeierem, którzy polecieli do Kijowa jako reprezentanci Unii Europejskiej. W negocjacjach brali też udział przywódcy ukraińskiej opozycji.
Rada Społeczna Majdanu poparła w głosowaniu podpisanie porozumienia o rozwiązaniu konfliktu na Ukrainie – poinformował wczoraj na Twitterze rzecznik polskiego MSZ Marcin Wojciechowski. Jednak szef nacjonalistycznej partii Swoboda Ołeh Tiahnybok poinformował, że warunkiem podpisania porozumienia przez opozycję jest zagwarantowanie, iż w przyszłym rządzie nie znajdą się szef MSW Witalij Zacharczenko i prokurator generalny Wiktor Pszonka.
Wcześniej informowano, że Rada Majdanu nie popiera porozumienia w sprawie wyjścia z kryzysu w części dotyczącej przeprowadzenia w grudniu wyborów prezydenta i opuszczenia zajętych budynków. – Rada Majdanu uważa, że dymisja powinna nastąpić natychmiast – oświadczyła niezależna deputowana Inna Bohosłowska.
Pod dokumentem nie podpisał się wysłannik prezydenta Rosji do Kijowa Władimir Łukin. Zapewne z innych powodów niż opozycja.
Spokój na ulicach
Wczoraj na Majdanie Niepodległości, w centrum Kijowa, było zdecydowanie spokojniej niż w ciągu ostatnich trzech dni. To bez wątpienia efekt przyjętej przez ukraiński parlament uchwały, zakazującej prowadzenia na terytorium państwa operacji antyterrorystycznych. Rada Najwyższa nakazała również siłom MSW wstrzymanie ognia i powrót do koszar. Uchwałę poparło 236 deputowanych w 450-osobowej Radzie Najwyższej. Parlament kategorycznie potępił użycie przemocy wobec cywilów, które doprowadziło do śmierci wielu osób. W uchwale podkreślono, że Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), MSW i inne formacje powinny niezwłocznie powstrzymać stosowanie siły wobec obywateli.
Nadzwyczajną sesję parlamentu zwołano w czwartek po południu. Obradom przewodniczył wiceprzewodniczący Rady Najwyższej Rusłan Koszułyński. Przewodniczący Wołodymyr Rybak nie pojawił się na sali. W głosowaniu nad uchwałą uczestniczyli posłowie opozycji, deputowani niezrzeszeni oraz grupa posłów rządzącej, prezydenckiej Partii Regionów, którzy wyrazili wcześniej sprzeciw wobec działań władz państwowych.
Mimo że wczorajszy dzień był wyjątkowo spokojny, to i tak liczby przedstawiające rozmiar tragedii w Kijowie są przerażające. Według oficjalnego bilansu podanego przez ukraińskie Ministerstwo Zdrowia od wtorku zginęło w Kijowie 75 osób. Według opozycji, ofiar śmiertelnych jest co najmniej 100.
W tym samym czasie ukraińskie media podały, że zastępca szefa sztabu generalnego sił zbrojnych Ukrainy generał Jurij Dumanski podał się do dymisji, informując, że nie zgadza się z polityką angażowania sił zbrojnych w wewnętrzny konflikt cywilny. Przed wciąganiem do niego armii ostrzegli władze w Kijowie niemal wszyscy przedstawiciele państw zachodnich z USA na czele.
Choć na ulicach Kijowa było nieco spokojniej, to nerwowa atmosfera przeniosła się do parlamentu. Przerażenie posłów opozycji wzbudziło wprowadzenie do budynku uzbrojonych w karabiny maszynowe żołnierzy wojsk wewnętrznych MSW. Na prośbę liderów Majdanu wkrótce opuścili jednak parlament.
– Przed chwilą usunęliśmy z parlamentu uzbrojonych w automaty żołnierzy MSW. Kto wydał polecenie, by ich tutaj wprowadzić? Domagamy się, by uzbrojeni ludzie nie mieli wstępu do parlamentu – oświadczył z trybuny Arsenij Jaceniuk.
To nie był jednak koniec ekscesów w parlamencie. Kilka godzin później, kiedy Rybak ogłosił przerwę w obradach, doszło do szarpaniny między posłami opozycji i większości zdominowanej przez prezydencką Partię Regionów. Opozycja domagała się, by Rada Najwyższa obradowała bez przerwy, aż do przyjęcia aktów niezbędnych do zażegania kryzysu w państwie. W trakcie sprzeczki Rybak wykrzyknął „odwołuję przerwę!” i deputowani wrócili do pracy.
Milicja z Majdanem
Ukraińskie MSW poinformowało, że na ulicy Instytutskiej w pobliżu Majdanu nieznani napastnicy zaczęli strzelać do żołnierzy wojsk wewnętrznych MSW i próbują przedrzeć się do siedziby parlamentu. Tych doniesień nikt jednak nie potwierdził.
Tuż przed południem na Majdan przemaszerował oddział milicji z Radechowa w pełnym umundurowaniu. Jednak nie po to, by walczyć z jego uczestnikami, ale by stanąć po ich stronie. Funkcjonariuszy przywitały oklaski i okrzyki: „Milicja z narodem!”. Demonstranci uwolnili wcześniej wszystkich żołnierzy wojsk wewnętrznych, których pojmali w czwartek. Byli to głównie ludzie w wieku 19-20 lat odbywający służbę zasadniczą.
Echa kijowskiego Majdanu słychać także w innych miastach Ukrainy. 2,5 tys. ochotników Służby Ochrony Miasta patrolowało w nocy z czwartku na piątek Lwów. Władze miasta zadecydowały o trzydniowej żałobie. Jak podkreślał mer Lwowa Andrij Sadowyj, wydarzenia, do jakich doszło w stolicy, zasługują na miano „bandytyzmu”, a sprawcy masakry cywilów powinni zostać ukarani. Mer zwrócił też uwagę, że we Lwowie nie ma rodziny, z której choćby jedna osoba nie była na kijowskim Majdanie. – To trwa już trzy miesiące. Cały czas do Kijowa jadą kolejne zmiany. To jest nasza ojczyzna, my dzisiaj walczymy za naszą niepodległość – mówił Sadowyj.
Inne nastroje panują w Charkowie, gdzie władze obwodu zwołały zjazd deputowanych wszystkich szczebli z południowo-wschodnich regionów kraju. Zjazd przygotowuje tzw. Ukraiński Front, powołany w odpowiedzi na protesty antyrządowe w Kijowie. Organizacja powstała 1 lutego podczas zjazdu podstawowych organizacji rządzącej Partii Regionów w Charkowie. Ogłoszono wówczas, że celem jego działalności jest „oczyszczenie ziemi ukraińskiej od okupantów”, co odebrano jako zapowiedź walki z przeciwnikami władz, opowiadającymi się za zbliżeniem Ukrainy z Zachodem. Front tworzą organizacje prorosyjskie z Charkowa i innych miast wschodniej i południowej Ukrainy. W samym Charkowie kamery lokalnych dziennikarzy zarejestrowały, jak funkcjonariusze SBU na dziedzińcu swojej komendy palili ogromne ilości dokumentów.
Łukasz Sianożęcki