• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Żegnam przyjaciela rodziny

Piątek, 21 lutego 2014 (15:04)

Wspomnienie Pauliny Gretki, studentki I roku studiów uzupełniających magisterskich na kierunku politologia w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, o śp. ks. infułacie Józefie Wójciku

 

Księdza infułata Józefa Wójcika poznałam, gdy miałam 10 lat. Pojechaliśmy wraz z tatą do Suchedniowa. Stanęliśmy przed plebanią, gdy nagle drzwi otworzył ksiądz proboszcz. Był bardzo życzliwy, pełen serdeczności i dobroci serca. Patrząc w jego oczy, dostrzegało się ojcowskie ciepło i przychylność. Miał w sobie swoistego rodzaju magnes przyciągający ludzi.

Ksiądz infułat Józef Wójcik był wspaniałym człowiekiem, pełnym dobroci i troski o bliźniego. Swoją życiową postawą dawał wiele dobra i siły do walki o wiarę, Kościół oraz bliźnich. O jego uczynkach można rozmawiać całymi godzinami. Począwszy od uwolnienia kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej po Dom Włoski w Suchedniowie przeznaczony do przyjmowania pielgrzymów, jak i ludzi bezdomnych.

Ksiądz infułat Józef był także przyjacielem rodziny. Zawsze pomocny, pełen rodzinnego ciepła. To właśnie dzięki niemu, jak i dzięki rozmowom ze śp. prezydentem na uchodźstwie Ryszardem Kaczorowskim wybrałam studia dziennikarskie w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Wielokrotnie miałam okazję podróżować wraz z moim tatą i księdzem infułatem do Rzymu na audiencje u Papieży Jana Pawła II i Benedykta XVI, a następnie do grobu naszego błogosławionego Rodaka.

Ostatni raz z księdzem infułatem miałam okazję spotkać się w środę, 10 lutego. Wraz z rodzicami odwiedziliśmy ks. Józefa w Świętokrzyskim Centrum Onkologii w Kielcach.

Nie sądziłam wówczas, że będzie to moje ostatnie spotkanie z moim przyjacielem. Gdy weszłam do sali, leżał na łóżku. Przywitał się z nami jak zawsze serdecznie. Widać było, że gaśnie… ale był spokojny.

Rozmawialiśmy kilka chwil. Ksiądz infułat pytał m.in. o uczelnię, studia, jak również o budowę bazyliki. Po zakończonej rozmowie udzielił mi błogosławieństwa na dalsze studia magisterskie oraz życzył udanej obrony. Wzruszyłam się, gdyż poczułam, jakby to było pożegnanie. To były bardzo wzruszające i zapadające w pamięć chwile.

Teraz pozostały mi po księdzu infułacie fotografie, książki przez niego podpisane, ale przede wszystkim pozostały w mojej pamięci cenne wspomnienia i jego ciepły, ojcowski uśmiech.

Na zakończenie mojego wspomnienia o śp. ks. infułacie Józefie Wójciku chciałabym zadedykować mu ten wiersz:

„Śpij sobie cichutko, nasz ojcze Józefie, maryjny kapłanie,

Naród Polski przy Twojej trumnie w dniu pogrzebu z wdzięcznością serc stanie!

Przed Twe, Boże, ołtarze zanosimy pokorne błaganie za duchowo piękne i patriotyczne życie.

Przyjmij do nieba niezłomnego ks. infułata Józefa, dobry i miłosierny Panie!”

 


Dzisiaj w parafii pw.  św. Andrzeja Apostoła w Suchedniowie o godz. 16.00 sprawowana będzie Msza św. żałobna (importa). Uroczystości pogrzebowe odbędą się w suchedniowskiej parafii jutro o godz. 12.00.

not. IK