• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Skazali na śmierć nienarodzone dziecko

Środa, 19 lutego 2014 (14:20)

Brytyjka Rachel Collins podczas badań dowiedziała się, że jej nienarodzone dziecko może być nieuleczalnie chore z powodu małowodzia. Lekarze orzekli, że dziecko nie ma szans na przeżycie, a jeśli się urodzi, to będzie bardzo chore. Zalecili więc matce aborcję. Rachel Collins zdecydowanie odmówiła.

Jak informuje Fundacja PRO – Prawo do Życia, 30-letnia Rachel Collins w czasie jednej z rutynowych wizyt została poinformowana, że w macicy znajduje się zbyt mało płynu owodniowego. Według lekarzy, dziecko miało nie narodzić się żywe, a jeśli przeżyje do porodu, to urodzi się bez nerek oraz z płucami, które nie będą funkcjonować. Jak relacjonuje Collins, była zdruzgotana diagnozą, co więcej – usłyszała, że powinna dokonać aborcji. Nie uczyniła tego, bo jak sama mówi, czuła, że jej dziecko żyje, że się rusza.

Pomimo nacisków lekarzy pani Collins i jej mąż dali swojemu dziecku szansę na życie. Po porodzie okazało się, że dziecko skazane przez lekarzy na śmierć przyszło na świat zdrowe.

Jak wyjaśniła kobieta, także jej starszy syn Alfie przyszedł na świat przez cesarskie cięcie dziesięć tygodni przed terminem. I mimo że urodził się przedwcześnie, okazał się całkowicie zdrowy.

Jak wiele dzieci, u których diagnozuje się różnego rodzaju wady genetyczne lub innego rodzaju poważne schorzenia, jest w rzeczywistości zdrowych, tylko błędnie zdiagnozowanych? Jak wiele z nich z powodu takiej pomyłki jest skazywanych na śmierć dzięki istniejącemu w polskim prawie wyjątkowi eugenicznemu? Ilu rodziców zostaje przekonanych, że zamordowanie podejrzewanego o chorobę dziecka, zamiast jego leczenia lub otoczenia opieką, jest prawidłowym – rozsądnym – wyjściem? – pytają obrońcy życia.

MM