• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Zapalny region Afryki

Środa, 19 lutego 2014 (08:44)

Sekcja polska międzynarodowego dzieła katolickiego Stowarzyszenie Papieskie Pomoc Kościołowi w Potrzebie opublikowała na swojej stronie internetowej list polskiego misjonarza Stanisława Tymoszuka, który przebywa na misji w Czadzie, w parafii w miejscowości Bousso (ok. 400 km od granicy z Republiką Środkowoafrykańską).

Bardzo ważna relacja, ponieważ przybliża sytuację mieszkańców regionu, wyjaśnia problem Seleki, która jest milicją islamską budowaną przede wszystkim przez Czadyjczyków, wskazuje na zainteresowanych podsycaniem konfliktu w Republice Środkowoafrykańskiej, o czym w mediach w ogóle się nie mówi. Informuje także, że placówki katolickie wspierają już pierwszych uchodźców z ogarniętej wojną domową sąsiedniej RŚA.

Ponadto, co również niezwykle istotne, aby zrozumieć, jak tragiczna jest sytuacja chrześcijan, ks. Stanisław wskazuje, że Boko Haram, a więc islamska grupa terrorystyczna powiązana z Al-Kaidą, działająca w Nigerii, nieustannie próbuje przekraczać granice z Czadem. I co ciekawe, także w tym ugrupowaniu nie brakuje obywateli Czadu. W ten sposób uwidaczniają się dwa poważne problemy. Po pierwsze, powszechna islamizacja Czarnego Lądu, po drugie, mamy tu kolejny dowód na istnienie ponadnarodowej islamskiej międzynarodówki, która dąży do podporządkowania następnych państw Afryki pod prawo szariatu. Zarówno Czad, jak i Republika Środkowoafrykańska, no i oczywiście Nigeria, to państwa o modelu świeckim. Zjawisko, które dosłownie rozgrywa się na naszych oczach, możemy nazwać „Operacją Mali”, a więc państwa, które w kwietniu 2012 roku stało się pierwszą kostką domina w projekcie zaplanowanym w 1989 roku, w Abudży (pisałem o tym w „Naszym Dzienniku” tutaj).

Wracając do relacji polskiego misjonarza, ks. Stanisław mówi też o dyskryminacji katolików w samym Czadzie, chociaż jest to państwo świeckie. Na rynku pracy większe szanse na posadę mają muzułmanie, a w niektórych miejscowościach, gdzie wyznawcy Allaha stanowią zdecydowaną większość, zabrania się chrześcijanom korzystania z publicznej studni lub zobowiązuje się ich do płacenia za wodę, czego sam osobiście doświadczył. Są też problemy na linii rolnicy (chrześcijanie) a hodowcy bydła (muzułmanie), ci pierwsi są zazwyczaj niesprawiedliwie traktowani przez władzę i wojsko, ponadto szerzy się nepotyzm na szczytach władzy, powszechna pauperyzacja, która dotyka znów przede wszystkim wyznawców Chrystusa, a „czarę goryczy przelewa dodatkowo fakt, że ropa jest wydobywana na południu, czyli tam, gdzie jest więcej chrześcijan, katolików. Ludzie mówią, że ”czadyjskie złoto„ wydobywa się z naszej ziemi, ale my z tego nic nie mamy. Dodatkowo większość ludzi jest przekonana, że pieniądze z południa inwestuje się na północy, która jest muzułmańska”.

Są to tereny prezydenta Idrissa Déby (rządzącego krajem od 1990 roku), który jest muzułmaninem.

Wniosek, smutny wniosek, jaki się nasuwa po lekturze relacji polskiego misjonarza, jest następujący. Kto wie, czy wkrótce nie będziemy świadkiem kolejnego konfliktu religijnego, ponieważ podobnie jak w Nigerii, w Czadzie pojawiają się głosy, że powinien nastąpić podział kraju na północ i południe, tak jak miało to miejsce w Sudanie.

Ksiądz Stanisław Tymoszuk ma 38 lat, pochodzi z Podlasia, na misji w Czadzie jest już piąty rok. Cały list ks. Stanisława Tymoszuka można przeczytać tutaj.

Dr Tomasz M. Korczyński