Ujęto aborcjonistę
Środa, 19 lutego 2014 (02:01)Po niemal 11 latach ścigania Interpol aresztował niezwykle groźnego aborcjonistę ze Stanów Zjednoczonych, który ukrywał się na terenie Niemiec.
Amerykański aborcjonista Charles Rossman w 2003 roku podał swojej 23-letniej pacjentce, będącej w 30. tygodniu ciąży, garść pigułek wczesnoporonnych, po czym opuścił gabinet, zamknął drzwi i pozostawił kobietę bez opieki. Dopiero dzięki telefonowi na policję na miejsce przybyli funkcjonariusze, wyważyli drzwi i uwolnili kobietę. Zarówno ją, jak i dziecko otoczono opieką lekarską.
W toku śledztwa przeprowadzonego w związku z tą sprawą okazało się, że nie był to odosobniony przypadek, a Rossman wielokrotnie poddawał kobiety podobnym torturom. W trakcie śledztwa okazało się, że przeprowadzane przez niego aborcje były nielegalne, gdyż w stanie Georgia, gdzie doszło do tej tragedii, tzw. późne aborcje (czyli po 24. tygodniu życia płodowego dziecka) są prawnie zabronione. Śledczy ustalili, że gabinet Rossmana nie miał też zezwolenia na przyjmowanie porodów, co – jak udowodniono – działo się wielokrotnie.
Wykluczony z zawodu
Za aborcjonistą wystawiono nakaz aresztowania z zarzutami wielokrotnego pozbawienia życia poczętych dzieci. Jednocześnie stanowa rada lekarska stwierdziła, że w związku z zarzucanymi czynami Rossman „stanowi zagrożenie dla zdrowia, bezpieczeństwa i dobrostanu społecznego” i natychmiastowo pozbawiła mężczyznę licencji lekarskiej. To najprawdopodobniej wtedy Rossman postanowił zlikwidować swoją placówkę i zbiec z kraju. Przybyli do jego mieszkania z nakazem aresztowania funkcjonariusze nie zastali go na miejscu. Mężczyźnie groziło do 10 lat pozbawienia wolności.
Przez 11 lat Rossmanowi udawało się uniknąć schwytania, gdyż co pewien czas przeprowadzał się z jednego europejskiego kraju do drugiego. Dopiero pod koniec ubiegłego roku Interpol zlokalizował mężczyznę w jednym z niemieckich miast, gdzie zdołano go aresztować, deportować do USA i postawić przed sądem w Georgii. Zbieg odpowie teraz na prokuratorskie zarzuty w trzech sprawach dotyczących przeprowadzenia nielegalnych aborcji, czterech dotyczących nielegalnego obrotu lekami oraz za próbę ucieczki przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości. Obecnie Rossman przebywa w więzieniu Lowndes i nie ma możliwości opuszczenia go za kaucją.
Amerykańskie organizacje pro-life podkreślają, że przypadek Rossmana doskonale obrazuje, czym jest „przemysł aborcyjny” w USA. Obrońcy życia mają nadzieję, że dzięki uświadomieniu społeczeństwu, czym jest horror aborcji, w przyszłości uda się uratować jeszcze więcej poczętych dzieci.
Łukasz Sianożęcki