Skromny bohater
Wtorek, 18 lutego 2014 (11:12)O ks. infułacie Józefie Wójciku słyszałem wielokrotnie, zwłaszcza w kontekście uwolnienia więzionej przez komunistów kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, która dzięki brawurowej akcji księdza infułata mogła powrócić po sześciu latach na szlak nawiedzenia w 1972 roku.
Wielkim zaszczytem było dla mnie poznać osobiście tego bohaterskiego kapłana, gdy przybywał przy różnych okazjach do Radia Maryja, które od pierwszych chwil pokochał, stając się jego wiernym słuchaczem.
Poczułem się zaszczycony, gdy kilka lat temu, zanim ks. infułat przeszedł na zasłużoną emeryturę, mogłem poprowadzić rekolekcje wielkopostne w zastępstwie ojca dyrektora Tadeusza Rydzyka, który bardzo pragnął pojechać do Suchedniowa osobiście, ale inne obowiązki mu na to nie pozwoliły.
Na miejscu mogłem poznać księdza infułata o wiele lepiej. Z wielkim zaciekawieniem i podziwem słuchałem jego opowieści o dziewięciu uwięzieniach i osiemnastu zasądzonych wyrokach, zwłaszcza za obronę krzyża. Opowiadał o tym z uśmiechem na ustach, choć przecież były to bardzo trudne doświadczenia.
Był człowiekiem niezłomnym i niezwykle odważnym. Był odważnym także wtedy, kiedy innym odwagi brakowało i gotów był za to ponieść konsekwencje z karą więzienia włącznie. Imponowała mi zawsze wielka serdeczność księdza infułata i wewnętrzna radość, która wyrażała się w życzliwym uśmiechu na twarzy.
Był bardzo skromnym człowiekiem, który o swoich bohaterskich przeżyciach opowiadał w taki sposób, jakby były one oczywiste i zupełnie zwyczajne. Zauważyłem, że jego plebania była domem, do którego chętnie przybywali goście i to nie tylko duchowni. Ksiądz infułat chętnie przyjmował polityków, samorządowców, artystów czy policjantów. Dla wszystkich miał otwarte serce i oni czuli się u niego i z nim bardzo dobrze.
o. dr Piotr Andrukiewicz CSsR