• Czwartek, 16 kwietnia 2026

    imieniny: Bernadetty, Julii, Kseni

Kompromitujące śledztwo

Poniedziałek, 17 lutego 2014 (20:23)

Polscy biegli ponownie skopiują czarną skrzynkę samolotu Tu-154M, który uległ katastrofie pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku, czyli już prawie 4 lata temu. Można byłoby uznać, że to dobrze, że będą oni po raz kolejny badać czarne skrzynki. Być może dzięki temu będą mogli odczytać więcej niż dotąd było to możliwe, co może przyczyni się do bardziej precyzyjnego odczytania feralnego lotu. Niestety jest to tylko teoretyzowanie.

Niech biegli badają i wyjaśniają, tylko dlaczego dopiero teraz? Co takiego stało się  w ciągu tych 4 lat, że nagle okazało się, że mamy nowy sprzęt, nowych specjalistów i lepiej te nagrania odtworzymy?

Problem polega na tym, że polscy biegli cały czas muszą jeździć do Moskwy, gdzie kopiują materiał z czarnych skrzynek, a pracują w Polsce na skopiowanym materiale. Nie jest to dobre rozwiązanie dla jakości samego śledztwa, gdyż nagranie skopiowane nigdy nie jest w pełni tożsame z oryginałem. Najefektywniejsza praca to ta prowadzona na oryginale. To samo wynika z przepisów kodeksu postępowania karnego, gdzie jest zawarta zasada bezpośredniości – w każdym przypadku, kiedy tylko jest to możliwe, polscy prokuratorzy powinni pracować na oryginalnym materiale dowodowym.

Najgłośniejszym przykładem przekroczenia tej zasady w śledztwie smoleńskim jest przeprowadzenie sekcji zwłok ofiar przez lekarzy rosyjskich. Zrodziło to wiele wątpliwości m.in. co do rzetelności i prawidłowości tego materiału. Dopóki nie ma zachowanej zasady bezpośredniości, dopóty będą pojawiać się wątpliwości, czy materiał został prawidłowo skopiowany, czy nie doszło do jakiejś ingerencji ze strony osób trzecich itd. Dużo lepiej byłoby, gdyby strona polska wreszcie wywalczyła oryginały czarnych skrzynek.

Każdy materiał dowodowy ulega z biegiem czasu większemu lub mniejszemu zniekształceniu. Dotyczy to szczególnie wraku samolotu, który jest nieprawidłowo przechowywany w Rosji, co powoduje zacieranie dowodów niezbędnych do prawidłowego przeprowadzenia śledztwa. Nagrania z czarnych skrzynek są zapisane w formie analogowej, która łatwiej ulega zniszczeniu i zniekształceniu, dlatego tym bardziej powinniśmy dążyć do jak najszybszego przejęcia materiałów dowodowych.

Stawiam tezę, że gdyby przeprowadzono szereg badań bezpośrednio po katastrofie, gdyby odpowiednio zabezpieczono miejsce zdarzenia, gdyby czarne skrzynki trafiły do Polski i tu były odczytywane, to dzisiaj bylibyśmy dużo dalej w tym śledztwie i byłoby dużo mniej wątpliwości. Mam wrażenie, że komuś zależało na tym, żeby nie przeprowadzać szczegółowych badań na samym początku. Te wszystkie opóźnienia i niedociągnięcia niezwykle kompromitują polskie śledztwo, niestety w jakimś sensie kompromitują też polską prokuraturę, nie wspominając o zespole płk. Laska. 

 

Fragmenty wypowiedzi Bartosza Kownackiego dla „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

 


 

Autor jest posłem PiS i pełnomocnikiem części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej.

Bartosz Kownacki