Odszedł wielki przyjaciel Polski
Poniedziałek, 17 lutego 2014 (15:27)Z ks. dr. Jerzym Karbownikiem, kustoszem sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej w Skarżysku-Kamiennej, rozmawia Izabela Kozłowska
Po długiej i ciężkiej chorobie w niedzielę wieczorem zmarł ks. infułat Józef Wójcik. Jak zapisał się on w Księdza pamięci?
- Ze zmarłym w niedzielę ks. Józefem Wójcikiem znałem się od blisko 30 lat. Żyliśmy w wielkiej przyjaźni. Od początku mojej posługi kapłańskiej w sanktuarium w Skarżysku-Kamiennej ks. Józef przybywał na uroczystości ku czci Matki Bożej Ostrobramskiej i – jak sam mówił – czuł się bardzo związany z naszym sanktuarium. Jakim był człowiekiem? Wspaniałym. Bardzo skromnym i życzliwym.
Kiedy po raz ostatni miał Ksiądz okazję spotkać się z księdzem infułatem?
- Z ks. infułatem Józefem Wójcikiem ostatni raz widziałem się w czwartek, 13 lutego. Wcześniej, w poniedziałek, 11 lutego, rozmawiałem z nim przez telefon. Poinformowałem wówczas księdza infułata, że w naszym sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej sprawowaliśmy Mszę św. w intencji osób chorych i starszych, w tym także za niego. Umówiliśmy się, że odwiedzę go w czwartek, i tak się stało. Było to dość długie spotkanie. Mimo choroby siedzieliśmy bardzo długo i rozmawialiśmy. Miałem wrażenie, że ksiądz Józef nie chciał, żebym wychodził. Mówiliśmy o wielu sprawach, m.in. o naszym sanktuarium, które – jak wspomniałem – było dla niego miejscem bliskim sercu. Dla Matki Bożej Ostrobramskiej ksiądz infułat przekazał berło, jako wotum wdzięczności za Jej opiekę i pomoc w „wykradzeniu” kopii cudownego obrazu Matki Bożej Częstochowskiej z Jasnej Góry, czego dokonał w 1972 roku. Ponadto podarował nam swój garnitur, jaki nosił, będąc kapelanem polskich sportowców podczas igrzysk olimpijskich w Atenach. W czasie naszej rozmowy wspomniał, że wszystkie odznaczenia chce ofiarować Matce Bożej Ostrobramskiej.
Jak ks. infułat Józef Wójcik przeżywał swą chorobę?
- Był bardzo spokojny i pełny Bożej ufności. Wiedział, że nasza ziemska wędrówka jest tylko przejściem do wieczności. Całkowicie ufał Panu Bogu i nawet w czasie naszego ostatniego spotkania, mimo iż mówił o swoich planach na przyszłość, wskazywał, że jego życie jest w rękach Pana. Jeśli Bóg zechce go powołać do siebie, to on z pokorą przyjmie Jego wolę. Cierpienie i ból znosił z wielką pokorą. Żył nadzieją, całkowicie oddając w ręce Pana Boga swoje życie.
Zgłębiając życiorys śp. ks. infułata Józefa Wójcika, poznajemy nieprawdopodobną historię człowieka i kapłana...
- Księdza infułata Józefa Wójcika scharakteryzowałbym jako gorliwego kapłana wiernego Panu Bogu, wielkiego patriotę kochającego Polskę i wspaniałego człowieka. Śmiało mogę rzec, że był on takim prawdziwym patriarchą: kochał Pana Boga i Kościół, kochał drugiego człowieka i naszą Ojczyznę. Przez całe swoje życie był wierny tym wartościom. Walczył o wolną Polskę i nie lękał się nękania ze strony władz PRL. Był odważny w swych słowach i działaniach. Przede wszystkim ks. Józef walczył o wolność w wyznawaniu wiary. O jego niestrudzonej i nieustraszonej postawie świadczy chociażby fakt, że osiemnaście razy był karany. Ksiądz Józef Wójcik był nieugięty, odważnie stawał w obronie krzyży, a także nauczał religii, za co dziewięciokrotnie skazywano go na karę więzienia.
Ksiądz infułat zawsze stawał w obronie ludzi uciemiężonych, aby mogli mieć kontakt z Panem Bogiem. A jednocześnie był człowiekiem jak każdy z nas. Kochał sport i był sportowcem.
Poprzez swoje zasługi dla Kościoła był człowiekiem-legendą, jednak nigdy nie tworzył w kontaktach z innymi jakiegokolwiek dystansu. Zawsze służył braterską pomocą. Kochał środowisko kapłańskie, z którym dzielił się swoimi przeżyciami i doświadczeniami duszpasterskimi. Był bardzo lubianym kapłanem. Patrzeliśmy na niego jako na człowieka bardzo odważnego, nieprzeciętnego, który – jak już mówiłem – kochał Pana Boga, Kościół i drugiego człowieka.
Jego postawa życiowa jest godna naśladowania?
- Był i będzie autorytetem i osobą powszechnie podziwianą. Podziwialiśmy jego wielką odwagę oraz bezkompromisową postawę wobec władz komunistycznych. Bez wątpienia jego wielka miłość do Pana Boga i Kościoła jest godna naśladowania. Jest dla nas wielkim wzorem.
W zeszłym roku ks. infułat Józef Wójcik wystosował list do premiera Donalda Tuska, w którym sprzeciwił się dyskryminacji katolików, a także stanął w obronie Telewizji Trwam...
- List, o którym pani wspomniała, był wyrazem ubolewania nad tym, co dzieje się w naszej Ojczyźnie. To kolejny dowód na to, że ksiądz Józef przez całe swoje życie bardzo kochał Polskę. Początki jego kapłaństwa mocno związane były z obroną krzyża w szkole. Wiara i patriotyzm zostały w nim zaszczepione w jego rodzinnym domu, gdyż jego ojciec walczył w wojnie bolszewickiej w 1920 roku i w wojnie obronnej z Niemcami w 1939 roku. I to wszystko determinowało tę miłość i troskę o Ojczyznę. Ks. infułat Józef Wójcik w całym swoim życiu kierował się ideą: Bóg, honor, Ojczyzna. Przez cały czas trwania batalii o miejsce na MUX-1 dla Telewizji Trwam był żywo zainteresowany tą sprawą. Dlatego bardzo ucieszył się, kiedy ta katolicka stacja otrzymała koncesję i rozpoczęła nadawanie cyfrowo.
Dziękuję za rozmowę.
W sobotę, 22 lutego br., o godz. 12.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła w Suchedniowie sprawowana będzie Msza Święta pogrzebowa ks. infułata Józefa Wójcika.
Poprzedzi ją Msza św. żałobna (importa) sprawowana w piątek, 21 lutego br., o godz. 16.00 w suchedniowskim kościele.
Izabela Kozłowska