Porywacz zatrzymany
Poniedziałek, 17 lutego 2014 (09:28)Szwajcarska policja zatrzymała na lotnisku w Genewie porywacza samolotu etiopskich linii lotniczych, lecącego z Addis Abeby do Rzymu, który zmusił załogę do lądowania w Szwajcarii. Porywaczem samolotu okazał się drugi pilot, który chciał poprosić o azyl w Szwajcarii.
Drugi pilot przejął kontrolę nad maszyną, gdy pierwszy pilot wyszedł z kabiny do toalety – podała szwajcarska policja.
Jak poinformował rzecznik policji Jean-Philippe Brandt, sytuacja na lotnisku „jest pod kontrolą”; nikomu nic się nie stało. Nie wiadomo na razie, ile osób było na pokładzie.
Agencja Associated Press donosi, że policja eskortowała pasażerów, którzy wychodzili z samolotu z rękami na głowie do czekających na nich samochodów. Według Reutera, który powołuje się na świadków, pasażerowie wychodzący z samolotu byli przeszukiwani przez policję, następnie wchodzili do zaparkowanego w pobliżu autobusu.
Według doniesień policji, Boeing 767-300 wylądował na lotnisku w Genewie około godz. 6.00 rano.
Przedstawiciele lotniska w Kairze podali, że pilot samolotu, odbywającego lot ET 702, poinformował wieżę kontroli lotów w Abu Simbel w południowym Egipcie, że maszyna została uprowadzona. Pilot nie poprosił o lądowanie w Egipcie; samolot skierował się w stronę libijskiej przestrzeni powietrznej – sprecyzowali.
Rzecznik etiopskiego rządu Redwan Husejn powiedział Agencji Reutera, że samolot miał międzylądowanie w stolicy Sudanu, Chartumie, gdzie na pokład mógł wejść porywacz albo porywacze.
Z zamieszczonego na Twitterze nagrania połączenia radiowego między kimś z samolotu a kontrolą ruchu lotniczego wynika, że chodziło o uzyskanie azylu. „Chcemy azylu albo zapewnienia, że nie zostaniemy przekazani w ręce etiopskiego rządu” – mówi głos na nagraniu zamieszczonym na Twitterze przez użytkownika @MatthewKeyslive.
Agencja Reutera podaje, że nie można zweryfikować autentyczności nagrania. Nie jest jasne, czy głos z samolotu to głos pilota, czy porywacza.
Lotnisko zostało czasowo zamknięte; odloty już wznowiono. Według policji po wylądowaniu uprowadzonego samolotu w żadnym momencie nie było zagrożenia dla pasażerów czy załogi; porywacz nie był uzbrojony.
MM, PAP