• Środa, 15 kwietnia 2026

    imieniny: Anastazji, Wacławy

Gra na zwłokę

Poniedziałek, 17 lutego 2014 (02:08)

Ministerstwo Zdrowia przeciąga prace nad ustawą implementującą przepisy unijne dotyczące praw pacjentów w transgranicznej opiece medycznej.

Według niedawnych zapowiedzi resortu prace nad projektem ustawy miały ruszyć w grudniu ubiegłego roku. Ale do dziś żaden taki dokument do Sejmu nie wpłynął.

– Sprawa ta pokazuje totalne lekceważenie pacjentów przez obecnego ministra zdrowia, który nie tak dawno w rozmowie ze mną zapewniał, że projekt ustawy będzie gotowy na początku stycznia. I co? Nie mamy go nadal. Dlatego będę zmuszony jeszcze poruszyć tę kwestię z panem ministrem na posiedzeniu komisji – deklaruje Tomasz Latos (PiS), szef sejmowej Komisji Zdrowia.

Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady z 9 marca 2011 r. w sprawie stosowania praw pacjentów w transgranicznej opiece zdrowotnej obowiązuje na terenie UE od 25 października 2013 r. – do tego czasu państwa członkowskie UE miały dostosować do niej swoje wewnętrzne przepisy. Dyrektywa umożliwia pacjentom korzystanie ze świadczeń medycznych w państwach Wspólnoty i otrzymanie zwrotu kosztów leczenia. Założenia do projektu ustawy implementujące przepisy unijne do prawa polskiego (projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy działalności leczniczej) rząd przyjął jeszcze we wrześniu ubiegłego roku.

Według nich polscy obywatele ubezpieczeni w NFZ, aby otrzymać zwrot kosztów leczenia przeprowadzonego w innym państwie UE, będą musieli wystąpić z wnioskiem do właściwego oddziału Funduszu. Podstawą zwrotu kosztów będzie rachunek wystawiony przez zagraniczną placówkę medyczną. Uprawnienie do zwrotu ma dotyczyć tylko świadczeń gwarantowanych w Polsce – pacjent otrzyma kwotę równą stawce, jaką NFZ płaci świadczeniodawcom za podobne procedury medyczne wykonywane w kraju.

Jednocześnie kwota zwrotu nie może przekroczyć wydatków rzeczywiście poniesionych przez pacjenta. Na część świadczeń, w szczególności szpitalnych i tych bardziej kosztochłonnych, będzie potrzebna przed wyjazdem zgoda NFZ, który już teraz obawia się, że dyrektywa zdemoluje jego budżet.

– Nie wiemy, jakie to będą koszty. Jeśli będziemy musieli zabezpieczyć więcej pieniędzy na ten cel, niż przewidzieliśmy, to oznacza, że będziemy musieli ograniczyć wydawanie pieniędzy w kraju. Dla płatnika to ogromne wyzwanie związane z wielkim ryzykiem – ocenia była prezes NFZ Agnieszka Pachciarz. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, bo ministerstwo deklaruje, że dopóki zapisy projektu ustawy wdrażającej dyrektywę nie zostaną uchwalone, nie będzie ona stosowana.

Pytanie też, jaka będzie rzeczywista wielkość rozliczeń z NFZ. Gdyby ze względu na ograniczenia budżetowe Fundusz, zgodnie zresztą z zapowiedziami, kosztów opieki za granicą nie zwracał, należałoby oczekiwać lawiny spraw sądowych.

– Nie ma tu konceptu, myśli przewodniej. Dyrektywa transgraniczna, która obowiązuje od 25 października 2013 r., dotąd nie ma aktów wykonawczych. Brakuje również spojrzenia merytorycznego na sprawę; jest totalne rozprężenie i chaos koncepcyjny. To jest specjalność ministra Arłukowicza. To kompromituje nas jako Polskę, kompromituje resort zdrowia. Pacjenci tkwią w zawieszeniu, boją się jechać za granicę, by wykonać zabieg, który tam jest może tańszy i na który nie trzeba – jak w Polsce – czekać miesiącami – komentuje Czesław Hoc (PiS), wiceszef sejmowej Komisji Zdrowia.

Przyznaje, że leczenie Polaków za granicą rzeczywiście może stać się sporym obciążeniem dla budżetu NFZ. Zwłaszcza jeśli zaczną masowo korzystać z refundowanych w kraju zabiegów, ale wymagających długiego czasu oczekiwania. Może to dotyczyć np. wycinania żylaków czy leczenia zaćmy.

Przyjęcie dyrektywy może też działać w drugą stronę. – Zagraniczni pacjenci mogą chcieć skorzystać z polskich placówek, szczególnie tych zlokalizowanych w pobliżu zachodniej granicy. Te zapewne będą chętne do udzielania świadczeń, bo refundacje usług medycznych z NFZ są ograniczone, a co za tym idzie – ilość udzielanych świadczeń jest limitowana. Tymczasem za zagranicznym pacjentem będą szły pieniądze. To dla polskich placówek szansa, pytanie tylko: jak taka sytuacja wpłynie na sytuację polskiego pacjenta – kwituje poseł.

Anna Ambroziak