• Środa, 15 kwietnia 2026

    imieniny: Anastazji, Wacławy

Komu żyje się lepiej

Poniedziałek, 17 lutego 2014 (02:08)

Czy po przeszło sześciu latach rządów Platformy Obywatelskiej żyje się wam lepiej? – pytał prezes PiS podczas kongresu programowego partii, przekonując, że ma program poprawy jakości życia Polaków.

Hasła przyświecające przyjętemu w sobotę programowi Prawa i Sprawiedliwości to: Zdrowie, Praca, Rodzina.

W nowym, a w zasadzie uzupełnionym programie PiS zawarte zostały postulaty podnoszone już, jeśli nawet nie przez ostatnie lata, to przynajmniej miesiące, przez polityków PiS. Jarosław Kaczyński przekonywał, że ma program „dla zwykłych Polaków”.

– To nie jest program dla przecinania wstęg, dla wskaźników, dla chwały władzy. To jest program dla Polaków, polskich rodzin. To jest program, który ma prowadzić do tego, że będzie praca, będą wyższe płace, będą mieszkania, dobra służba zdrowia, będą godziwe emerytury. (…) To jest program dla Polaków na „tu i teraz”. Nie zapowiadam, że wszystko zmienimy natychmiast, z dnia na dzień, ale to jest program skierowany do zwykłych Polaków, nie dla chwały rządzących – zapowiadał prezes PiS. Część programowych propozycji PiS pokrywa się z inicjatywami podnoszonymi także przez inne ugrupowania parlamentarne, w tym także z zapowiedziami partii rządzącej, która jednak albo te przedsięwzięcia przeprowadza nieudolnie, w niewystarczającym stopniu, bądź tylko – ze względów propagandowych – co najwyżej mówi o konieczności ich przeprowadzenia.

Jarosław Kaczyński mówił o konieczności zdecydowanego odrzucenia „systemu Tuska”, który jest „egoistyczny i pozbawiony empatii”, a oparty na „odrzuceniu wszystkiego, co wspólnotowe, i na zasadzie: wszystko dla swoich”. – Polacy mają dość systemu niebywałej arogancji władzy, lekceważenia wobec społeczeństwa, deptania tej zasady, która jest u podstaw naszego polskiego myślenia o polityce: „nic o nas bez nas”. (…) Tylko w ramach takiego systemu można lekceważyć nawet tych, którzy obecnie rządzącą partię poparli. Spójrzmy chociażby na obietnicę obniżenia podatków. Przecież fiskalizm rośnie – stwierdził prezes PiS. Jarosław Kaczyński mówił, że należy postawić Polakom zasadnicze pytanie: „Czy po przeszło sześciu latach rządów Platformy Obywatelskiej żyje się wam lepiej?”. Wyliczał, że mamy: zrujnowane finanse publiczne, ogromne bezrobocie, ogromną emigrację.

– Ci, którzy rządzą, zasłaniają się kryzysem, ale jednocześnie twierdzą, że tego kryzysu nie ma. Pokazują wskaźniki, przecinają wstęgi – mówił Kaczyński. Ocenił, że kryzysu w Polsce można było jednak uniknąć m.in. dzięki właściwemu gospodarowaniu środkami z unijnych funduszy czy wprowadzeniu zachęt do inwestowania dla przedsiębiorców.

Najpierw bilans

PiS zapowiada, że po przejęciu władzy dokonany zostanie przez nowy rząd „bilans otwarcia” po dwóch kadencjach rządów Donalda Tuska. Już dziś jednak główne zagrożenia dla kraju – jak diagnozował prezes PiS – wynikają z katastrofy demograficznej oraz z wpadnięcia przez Polskę w pułapkę kraju średniego rozwoju, co nie pozwala nam się zbliżać się do najbardziej rozwiniętych gospodarczo państw. Jarosław Kaczyński stwierdził, że to przede wszystkim państwo powinno być przygotowane do prowadzenia polityki rozwoju. Zapowiedział przebudowę administracji, która „niebywale się rozbuchała”, „uporządkowanie” służb mundurowych i centralnych, umocnienie Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz innych instytucji kontrolujących władzę, reformę wymiaru sprawiedliwości.

– Chcemy umocnić system kontroli, który został przez Donalda Tuska osłabiony. NIK musi wrócić do dawnych uprawnień. Chcemy wzmocnić pozycję Rzecznika Praw Obywatelskich, uniezależnić GUS, powrócić do dawnych funkcji IPN, bo to też swojego rodzaju instytucja kontroli – mówił Kaczyński. Zapowiedział przełamanie kryzysu samorządów, na które obecnie rządząca ekipa spycha coraz to nowe zadania, za przekazaniem których nie idą do samorządów środki finansowe. Podkreślał, że niezbędne jest zwiększenie inwestycji w naszej gospodarce. O bilionie złotych na inwestycje w Polsce prezes PiS mówił w grudniu.

Środki te – jak wyjaśniał – mają pochodzić m.in. z unijnych funduszy, państwowych firm, dzięki wprowadzeniu mechanizmów pozwalających wykorzystać nadpłynność banków do zwiększenia dostępności kredytów dla firm. PiS zapowiada także zwiększenie możliwości inwestycyjnych spółki Inwestycje Polskie, a także zachęcenie przedsiębiorców prywatnych do inwestowania w gospodarkę środków – w kwocie około 200 mld zł – które obecnie przetrzymywane są na lokatach bankowych. PiS przewiduje m.in. ulgi podatkowe od reinwestowanych zysków.

500 złotych na dziecko

Kluczowym elementem programu jest polityka prorodzinna. W programie znalazł się zapis o dążeniu do wprowadzenia zerowej stawki podatku VAT na produkty dziecięce. A jeżeli Unia Europejska na to nie przystanie, wprowadzenie systemu zwrotu rodzicom podatku VAT. PiS postuluje również comiesięczny dodatek rodzinny – w kwocie 500 złotych na każde drugie i kolejne dziecko w rodzinie, wypłacany do ukończenia przez dziecko 18. roku życia. Dodatku miałyby nie otrzymywać rodziny o „wysokich dochodach”. Zapowiada również wydłużenie urlopów macierzyńskich i wychowawczych, powszechnie dostępną i bezpłatną opiekę przedszkolną.

W dziedzinie pracy zapowiada powrót do Narodowego Planu Zatrudnienia, który zgłoszony w Sejmie w formie ustawy zdążył już zostać przez sejmową większość w ubiegłym roku odrzucony. W ramach programu powstać miałoby 1,2 mln miejsc pracy, w szczególności dla młodych. Program przewiduje m.in. obniżenie o połowę wysokości składek na ubezpieczenia społeczne w tych regionach, gdzie jest szczególne zagrożenie bezrobociem, ulgi podatkowe w związku z tworzeniem nowych miejsc pracy, czy też preferencyjne kredyty dla bezrobotnych absolwentów, którzy będą chcieli rozpocząć działalność gospodarczą. Zmienić miałby się, pod rządami PiS, system opieki zdrowotnej. Prawo i Sprawiedliwość postuluje powrót do budżetowego finansowania ochrony zdrowia. Zlikwidowany zostałby NFZ, a składki zdrowotne trafiałyby do budżetu państwa. Za finansowanie świadczeń na poziomie województw odpowiadaliby wojewodowie, którzy by kontraktowali świadczenia i rozliczali ich wykonanie. Opozycja zapowiada powstanie sieci szpitali „rozmieszczonych odpowiednio do potrzeb ludności”.

W programie PiS czytamy jednak, że żaden szpital nie zostanie zamknięty. Skróceniu kolejek do lekarzy specjalistów sprzyjać miałoby zwiększenie roli lekarza pierwszego kontaktu, który powinien świadczyć wiele usług pozostających obecnie w kompetencjach lekarzy specjalistów. „Jako niedorzeczne traktujemy np., co ma miejsce obecnie, kierowanie pacjenta do poradni specjalistycznej jedynie po zlecenie na badanie diagnostyczne (rezonans magnetyczny, tomografiia, badanie laboratoryjne). W efekcie chory najpierw czeka kilka miesięcy w kolejce do neurologa, potem kwartał na rezonans, następnie przychodzi z wynikiem i czeka trzy kwartały na operację. Szybka diagnostyka skróci kolejki do specjalistów” – czytamy w programie PiS.

Wśród propozycji programowych PiS znajdziemy także postulaty m.in. przeprowadzenia referendum w sprawie systemu emerytalnego – czy ma być kapitałowy, czy solidarnościowy, poprzedzonego rzetelną kampanią informacyjną, przywrócenia prawa przejścia na emeryturę kobietom od 60. roku życia – przy 20-letnim stażu, a mężczyznom od 65. roku życia – przy 25-letnim stażu. PiS chce również powrotu do 8-letnich szkół podstawowych i 4-letnich szkół średnich.

W dziedzinie rolnictwa zapowiada działania zmierzające do ochrony polskiej ziemi rolnej przed masowym wykupem przez osoby niebędące rolnikami, zwłaszcza cudzoziemców, prowadzenie polityki wspierania gospodarstw rodzinnych oraz podjęcie na unijnym forum działań w sprawie wyrównania dopłat bezpośrednich. PiS krytykuje zapowiedzi koalicji PO – PSL, że w ramach funduszu spójności do ośrodków wiejskich trafić ma jedynie 5 miliardów euro. Postuluje, by na rozwój infrastruktury na wsi, tworzenie miejsc pracy poza rolnictwem czy na usprawnienie komunikacji przeznaczyć kwotę dwa razy większą.

Artur Kowalski